poniedziałek, 12 maja 2014

Lekcja wspomnień...

Dziś przedstawiamy Wam specjalny wpis dedykowany wszystkim koleżankom pielęgniarkom, położnym i nie tylko...




























PRZEDSTAWIONE EKSPONATY POCHODZĄ Z MUZEUM PIELĘGNIARSTWA,  PRZY AKADEMII HUMANISTYCZNO- EKONOMICZNEJ W ŁODZI- PROWADZONE PRZEZ MGR DANUTĘ KOZŁOWSKĄ






55 komentarzy:

  1. Wyglądają strasznie :D Dobrze, że świat podąża do przodu i to wszystko się zmienia :)
    Pozdrawiam!
    Studentka pielęgniarstwa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektóre przedmioty wyglądają naprawdę strasznie jak z sali tortur. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że nie musiano mnie leczyć w tamtym czasie :)
    Zapraszam na mojego bloga :)
    znajduje się tam katalog blogów medycznych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe zdjęcia, będą jeszcze wpisy.... ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadal mam nadzieję, że pojawi się tu coś nowego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciesze się że już nie używa się takich narzędzi, bo od samego patrzenia na nie robi mi się gorąco ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chociaż wlewnik pewnie pozostaje wciąż w użyciu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlewnik tego typu można kupić obecnie. Pojemność 1.2 l kolor czerwony i 2 l kolor niebieski. Tak, że można się zabawić w pacjenta i siostrę miłosierdzia.

      Usuń
    2. Siostra miłosierdzia udała się do kuchni w celu przgotowania wszystkiego do zabiegu. Szare mydło potraktowała tarką. Wrzuciła odpowiednią porcję do przegotowanej wody. Kiedy płyn miał odpowiednią porcję wlała go do gumowego worka. Pacjent przyszykował sypialnię. Zdjął ubranie. Wszedł na łóżko. Wsparł się na łokciach. Wypiał pupę. Siostra podłączyła go do irygatora. Napełnianie dolnej części układu pokarmowego trwało kilka minut choć dla pacjenta były to całe wieki. Potem jeszcze raz to samo tyle, że z przegotowanej wody bez dodatków.

      Usuń
    3. Wlewnik gumowy narzędzie tortur w rękach pielęgniarki. Jeżeli miałeś doświadczanie z tym zabiegiem to wiesz o czym mowa. Jeszcze gorsze katusze to utrzymanie płynu w jelitach po zabiegu. Pielęgniarka wymaga aby wytrzymać jak najdłużej a minimum to 10 min. Nagrodą za poddanie się lewatywie jest uczucie lekkości i świeżości po całej procedurze.

      Usuń
    4. Pielęgniarka poleciła zakupić irygator. Zapisałem słowo na karteczce, bo jakoś trudno było je zapamiętać. Pani w aptece nie wiedziała o czym mowa. Zaoferowała urządzenie służące do płukania jamy ustnej. Jej koleżanka zaproponowała specyficzną gruszkę dla kobiet. Musilem doprecyzować wymagania. Na polikach pojawiły się wypieki. Zostałem uświadomiony, że właściwa nazwa to wlewnik.

      Aparat został użyty przy okazji kolejnej wizyty. Dla niedoświadczonej pupy przyjęcie litrowego wlewu to było wyzwanie, a co dopiero utrzymanie płynu przez jakiś kwadrans.

      Usuń
    5. Pielęgniarka powiedziała, że dzisiaj nie mogę po śniadaniu niczego jeść. Pić można ale żadnych posiłków. Pod wieczór usłyszałem dźwięk uchylanych drzwi i ujrzałem siostrę miłosierdzia w białym fartuchu i czepku z czarnym paskiem.Na stopach miała wysokie koturny na miękkiej podeszwie. To dlatego nie słyszałem charakterystycznego stukotu drewniaków. Ten stukot był moim fetyszem. Pięknie wyglądała moja pielęgniarka w tych wysokich klapkach z ćwiekami. Poruszała się z gracją. Wymieniła moje nazwisko i poleciła udać się do gabinetu zabiegowego. Po drodze obserwowałem jej zgrabne nogi i sposób w jaki się poruszała. Zauważyłem także jej rude włosy i fryzurę wprost od fryzjera. Przed gabinetem siedziały młode dziewczyny, które zaczęły się głośno śmiać na mój widok. Nie wiedziałem z czego lecz one już wiedziały, że idę na lewatywę oczyszczającą.

      Usuń
    6. Pielęgniarka zamknęła drzwi do gabinetu zabiegowego. Poleciła mi położyć się na brzuchu i opuścić spodnie od piżamy niżej niż do zastrzyku. Niczego nie tłumaczyła odnośnie zabiegu ani nie pytała czy wiem co mi będzie robiła. Padło polecenie luźno. Po chwili poczułem jej zwinne palce i ostre damskie paznokcie jak rozchylają moje pośladki. Siostra delikatnie i z wyczuciem wprowadziła kankę doodbytniczą. Poczułem, że jestem leczony przez profesjonalną pielęgniarkę. Zdziwiło mnie, że zrobiła to bez rękawiczek. Ale dotyk jej palców odebrałem pozytywnie. Następnie dowiedziałem się, że mam oddychać głęboko przez usta. Pielęgniarka odkręciła kurek i lewatywa stała się faktem.

      Usuń
    7. Pielęgniarka zajrzała do irygatora czy obniża się w nim płyn przygotowany do wlewu. Widocznie wszystko było drożne, ponieważ odrzekła, żebym niczego nie ruszał i wyszła z gabinetu. Zostawiła mnie samego na leżance z dużym białym irygatorem zawieszonym wysoko na wieszaku od kroplówek. Po chwili poczułem parcie. Parcie rosnące aż do potwornego bólu brzucha. Oddychałem głęboko przez usta, to mi trochę pomagało. Jelito przyjęło porcję wody i ból ustawał. Po chwili znów parcie, ból, silny ból i ulga jak woda wniknęła we mnie głęboko. Leżałem bezsilny, skurcze jelit były męczące a pielęgniarka była nieobecna i nie kontrolowała przepływy wody wypływającej z irygatora, który wisiał ponad metr nad leżanką i miał tak ok. 1,5 do 2 l pojemności. Wrażenia z zabiegu były okropne. Dziś wiem, że pielęgniarka powinna być w gabinecie i w razie bólów brzucha obniżać irygator aby zwolnić przepływ wody. Po kilku minutach pielęgniarka wróciła do mnie. Zajrzała do wnętrza naczynia i oceniła poziom płynu. Na koniec zdjęła irygator i przechyliła aby wypłynęły z niego resztki cieczy, nazwijmy ją cieczą roboczą. Wyjęła mi kankę i poszła do szafki po ligninę. Powiedziała, że mama iść do łazienki a później jeszcze wrócić do gabinetu zabiegowego.

      Usuń
    8. Po wyjściu z gabinetu młode dziewczyny znowu się śmiały ze mnie i pytały jak było? Były bardzo podekscytowane moją lewatywą. Później się dowiedziałem, że wiedziały o planowanej lewatywie, ponieważ pielęgniarka miała otwarte drzwi podczas szykowania płynu do wlewu. Dziewczyny widziały irygator z wężem i wszystko skojarzyły. Udałem się do ubikacji. Dźwięki jaki zaczęły się wydobywać z kabiny toalety były jednoznaczne. Akurat były wówczas panie sprzątające. Jedna z nich zapytała, że chyba miałem wlew bo tak mocno mnie czyści. Potwierdziłem i dalej mnie szarpało. Siedziałem długo i czułem ulgę, że pozbyłem się swojej zawartości. W myślach kłębiły mi się wspomnienia niedawnego zabiegu, upokorzenia i śmiechu dziewczyn oraz obraz mojej pielęgniarki, która była całkiem sympatyczna w rozmowie a także atrakcyjna fizycznie. Podobał mnie się jej strój: biały fartuch, czepek i klapki na koturnie. Zastanawiałem się jak daje radę pracować na tak wysokich koturnach? Wróciłem do gabinetu, dziewczyn na korytarzu już nie było. Pielęgniarka zapytała się czemu mnie tak długo nie było. Powiedziałem, że musiałem być długo bo mnie bardzo męczyło i szarpało. Ponownie zostałem zaproszony na leżankę. Cała procedura była powtórzona. Kolejna lewatywa była tak samo koszmarna. Myślałem, że pęknę z bólu. Pielęgniarka ponownie wyszła sobie. Kończyła zabieg jak poprzednio tylko powiedziała, że to już wszystko na dzisiaj i po skorzystaniu z toalety mogę wrócić na salę. Ten wieczór zapadł w mojej pamięci. Jak również wygląd mojej pielęgniarki włącznie ze szczegółami jak buty i fryzura itp.

      Usuń
  8. Aż się wzdrygnęłam , brrr
    Ale zdjęcia super ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyleczsiezdrowiem.pl20 kwietnia 2016 06:39

    Super wpis , możemy porównać narzędzia używane kiedyś z tymi , których używamy obecnie .

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda przerażająco... Dobrze, że teraz narzędzia się zmieniły :) Gdybym była pacjentką i zobaczyłabym coś takiego to chyba bym uciekła :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście dobrze, że wszystko idzie tak szybko do przodu! Patrząc na te sprzęty nic tylko się cieszyć, że możemy rodzić w takich warunkach jakie są dziś! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa lekcja historii :D

    OdpowiedzUsuń
  13. pielęgniarka to ciężki zawód...

    OdpowiedzUsuń
  14. Osoba pomagająca drugiemu człowiekowi - nie ważne, czy lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny, czy opiekunka - zasługuje na szczególny szacunek. To ciężka i wymagająca praca!

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny artykuł :) Nie wiedziałam, że pielęgniarki mają aż tak dużo sprzętu medycznego do pracy :) Mam nadzieję, że jeszcze pojawią się jakieś posty :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Fakt, niektóre wyglądają przerażająco ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Można się przestraszyć, i to dosłownie :P Dobrze że te czasy już dawno minęły.

    OdpowiedzUsuń
  18. To co mamy teraz a to co było kiedyś to zupełnie dwa inne światy. Widać jak świat idzie do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem pod ogromnym wrażeniem jakiego sprzętu kiedyś używano. Historia może bawić ale również i przestraszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze, że to tylko muzeum a nie wyposażenie w dzisiejszym szpitalu :) Niektóre przyrządy są troszkę przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tutaj doskonale widać jak szybko lecą lata i jak szybko idzie do przodu technologia :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo fajny blog. Moja koleżanka studiuje pielęgniarstwo. Fajnie zobaczyć takie przyrządy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Straszne rzeczy, nowe modele wyglądają zdecydowanie mniej stresująco!

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny blog. Interesują mnie stronki tego typu. Na pewno będę tutaj częściej zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobrze jest powspominać stare czasy i docenić to jak jest teraz. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  26. Super blog. Bardzo podobają mi się wpisy tego typu. Interesuję się tą tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  27. Historia jest ważna, trzeba ją znać. Trzeba docenić to co jest teraz i dobrze to wykorzystywać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam blogi o takiej tematyce. Na pewno będę częściej tutaj zaglądać. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię tak inspirujące blogi. Na pewno będę częściej tutaj zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  30. Super blog. Interesuję się tego typu tematyką. Uwielbiam tutaj zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny blog. Bardzo lubię stronki tego typu. Na pewno będę częściej tutaj zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale ta medycyna poszła do przodu. Jeśli rozwój technologi będzie szedł dalej takim tempem, to zobaczymy ciekawe rzeczy w naszym życiu. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. Warto wspominać, dzięki temu możemy dostrzec ile się zmieniło :) A przy medycynie widać to bardzo wyraźnie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dzieki za ten wpis. Dużo ciekawych zdjęć, które uświadamiają jak bardzo medycyna idzie na przód. Super!

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Warto pamiętać o osobach starszych, które w podeszłym wieku będą potrzebować fachowej opieki. W tym celu trzeba poszukać odpowiedniej osoby na stanowisko opiekunki dla osoby starszej. Aby szybko znaleźć doświadczoną opiekunkę dobrym pomysłem będzie umieszczenie ogłoszenia na portalach z ofertami dla opiekunów np. https://www.carework.pl/praca/opieka-niemcy/. W ten sposób szybciej znajdziemy osobę z odpowiednim przeszkoleniem, która z pewnością będzie nadawać się na stanowisko opiekunki dla seniora.

    OdpowiedzUsuń
  38. Wszystko do przodu mknie. Medycyna coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  39. Taką gruchę (balon Politzera) do przedmuchiwania trąbek słuchowych przez nos, mam do dziś (od ponad 30 lat). Mama, z zawodu pielęgniarka kupiła ją wtedy z myślą o mnie, bo miałam ujemne ciśnienie w jednym uchu, i mam niestety do dziś, z tego powodu muszę sobie regularnie przedmuchiwać, również moja córka ma podobny kłopot i często robię jej te przedmuchiwania. Tak więc mimo upływu lat, ta gruszeczka jest u nas w użyciu przeciętnie co kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
  40. Moja koleżanka z podstawówki chciała zostać pielęgniarką. Zaczęło się od tego, że chodziła do szkoły w drewniakach. Takich białych szpitalnych. Fajnie stukała po korytarzach. W domu zaczęła gromadzić sprzęt medyczny. Zbierała termometry, gruszki gumowe a nawet irygator Olkusz. Nabrała czopków i strzykawki z igłami.Robiła to w ukryciu przed matką i babcią. Kiedyś umówiła się z koleżankami i pochwalił się zbiorami. Dziewczyny odpowiadały jaka ona dziwna, że lubi takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam podobną koleżankę, często do niej chodziłam, miała ciśnieniomierz (analogowy lekarski - zegarowy z gruszką i stetoskopem) i kilka razy mierzyła mi ciśnienie, nauczyła mnie nawet to robić. Jednak nie została pielęgniarką czy lekarką, tylko farmaceutką.

      Usuń
    2. Z dawnych lat kojarzę jeszcze ciśnieniomierz rtęciowy. Wąskie podłużne metalowe opakowanie. Po jego otwarciu oczom ukazywała się skala, mankiet oraz gruszka z zaworkiem. Do tego zestawu należało posiadać stetoskop. Gumy wyglądały na zużyte. Pewnie aparat służył od dawna. Uchodził za bardzo precyzyjny przyrząd.

      Usuń