poniedziałek, 12 maja 2014

Lekcja wspomnień...

Dziś przedstawiamy Wam specjalny wpis dedykowany wszystkim koleżankom pielęgniarkom, położnym i nie tylko...




























PRZEDSTAWIONE EKSPONATY POCHODZĄ Z MUZEUM PIELĘGNIARSTWA,  PRZY AKADEMII HUMANISTYCZNO- EKONOMICZNEJ W ŁODZI- PROWADZONE PRZEZ MGR DANUTĘ KOZŁOWSKĄ






143 komentarze:

  1. Wyglądają strasznie :D Dobrze, że świat podąża do przodu i to wszystko się zmienia :)
    Pozdrawiam!
    Studentka pielęgniarstwa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektóre przedmioty wyglądają naprawdę strasznie jak z sali tortur. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że nie musiano mnie leczyć w tamtym czasie :)
    Zapraszam na mojego bloga :)
    znajduje się tam katalog blogów medycznych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe zdjęcia, będą jeszcze wpisy.... ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadal mam nadzieję, że pojawi się tu coś nowego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciesze się że już nie używa się takich narzędzi, bo od samego patrzenia na nie robi mi się gorąco ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chociaż wlewnik pewnie pozostaje wciąż w użyciu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlewnik tego typu można kupić obecnie. Pojemność 1.2 l kolor czerwony i 2 l kolor niebieski. Tak, że można się zabawić w pacjenta i siostrę miłosierdzia.

      Usuń
    2. Siostra miłosierdzia udała się do kuchni w celu przgotowania wszystkiego do zabiegu. Szare mydło potraktowała tarką. Wrzuciła odpowiednią porcję do przegotowanej wody. Kiedy płyn miał odpowiednią porcję wlała go do gumowego worka. Pacjent przyszykował sypialnię. Zdjął ubranie. Wszedł na łóżko. Wsparł się na łokciach. Wypiał pupę. Siostra podłączyła go do irygatora. Napełnianie dolnej części układu pokarmowego trwało kilka minut choć dla pacjenta były to całe wieki. Potem jeszcze raz to samo tyle, że z przegotowanej wody bez dodatków.

      Usuń
    3. Wlewnik gumowy narzędzie tortur w rękach pielęgniarki. Jeżeli miałeś doświadczanie z tym zabiegiem to wiesz o czym mowa. Jeszcze gorsze katusze to utrzymanie płynu w jelitach po zabiegu. Pielęgniarka wymaga aby wytrzymać jak najdłużej a minimum to 10 min. Nagrodą za poddanie się lewatywie jest uczucie lekkości i świeżości po całej procedurze.

      Usuń
    4. Pielęgniarka poleciła zakupić irygator. Zapisałem słowo na karteczce, bo jakoś trudno było je zapamiętać. Pani w aptece nie wiedziała o czym mowa. Zaoferowała urządzenie służące do płukania jamy ustnej. Jej koleżanka zaproponowała specyficzną gruszkę dla kobiet. Musilem doprecyzować wymagania. Na polikach pojawiły się wypieki. Zostałem uświadomiony, że właściwa nazwa to wlewnik.

      Aparat został użyty przy okazji kolejnej wizyty. Dla niedoświadczonej pupy przyjęcie litrowego wlewu to było wyzwanie, a co dopiero utrzymanie płynu przez jakiś kwadrans.

      Usuń
    5. Pielęgniarka powiedziała, że dzisiaj nie mogę po śniadaniu niczego jeść. Pić można ale żadnych posiłków. Pod wieczór usłyszałem dźwięk uchylanych drzwi i ujrzałem siostrę miłosierdzia w białym fartuchu i czepku z czarnym paskiem.Na stopach miała wysokie koturny na miękkiej podeszwie. To dlatego nie słyszałem charakterystycznego stukotu drewniaków. Ten stukot był moim fetyszem. Pięknie wyglądała moja pielęgniarka w tych wysokich klapkach z ćwiekami. Poruszała się z gracją. Wymieniła moje nazwisko i poleciła udać się do gabinetu zabiegowego. Po drodze obserwowałem jej zgrabne nogi i sposób w jaki się poruszała. Zauważyłem także jej rude włosy i fryzurę wprost od fryzjera. Przed gabinetem siedziały młode dziewczyny, które zaczęły się głośno śmiać na mój widok. Nie wiedziałem z czego lecz one już wiedziały, że idę na lewatywę oczyszczającą.

      Usuń
    6. Pielęgniarka zamknęła drzwi do gabinetu zabiegowego. Poleciła mi położyć się na brzuchu i opuścić spodnie od piżamy niżej niż do zastrzyku. Niczego nie tłumaczyła odnośnie zabiegu ani nie pytała czy wiem co mi będzie robiła. Padło polecenie luźno. Po chwili poczułem jej zwinne palce i ostre damskie paznokcie jak rozchylają moje pośladki. Siostra delikatnie i z wyczuciem wprowadziła kankę doodbytniczą. Poczułem, że jestem leczony przez profesjonalną pielęgniarkę. Zdziwiło mnie, że zrobiła to bez rękawiczek. Ale dotyk jej palców odebrałem pozytywnie. Następnie dowiedziałem się, że mam oddychać głęboko przez usta. Pielęgniarka odkręciła kurek i lewatywa stała się faktem.

      Usuń
    7. Pielęgniarka zajrzała do irygatora czy obniża się w nim płyn przygotowany do wlewu. Widocznie wszystko było drożne, ponieważ odrzekła, żebym niczego nie ruszał i wyszła z gabinetu. Zostawiła mnie samego na leżance z dużym białym irygatorem zawieszonym wysoko na wieszaku od kroplówek. Po chwili poczułem parcie. Parcie rosnące aż do potwornego bólu brzucha. Oddychałem głęboko przez usta, to mi trochę pomagało. Jelito przyjęło porcję wody i ból ustawał. Po chwili znów parcie, ból, silny ból i ulga jak woda wniknęła we mnie głęboko. Leżałem bezsilny, skurcze jelit były męczące a pielęgniarka była nieobecna i nie kontrolowała przepływy wody wypływającej z irygatora, który wisiał ponad metr nad leżanką i miał tak ok. 1,5 do 2 l pojemności. Wrażenia z zabiegu były okropne. Dziś wiem, że pielęgniarka powinna być w gabinecie i w razie bólów brzucha obniżać irygator aby zwolnić przepływ wody. Po kilku minutach pielęgniarka wróciła do mnie. Zajrzała do wnętrza naczynia i oceniła poziom płynu. Na koniec zdjęła irygator i przechyliła aby wypłynęły z niego resztki cieczy, nazwijmy ją cieczą roboczą. Wyjęła mi kankę i poszła do szafki po ligninę. Powiedziała, że mama iść do łazienki a później jeszcze wrócić do gabinetu zabiegowego.

      Usuń
    8. Po wyjściu z gabinetu młode dziewczyny znowu się śmiały ze mnie i pytały jak było? Były bardzo podekscytowane moją lewatywą. Później się dowiedziałem, że wiedziały o planowanej lewatywie, ponieważ pielęgniarka miała otwarte drzwi podczas szykowania płynu do wlewu. Dziewczyny widziały irygator z wężem i wszystko skojarzyły. Udałem się do ubikacji. Dźwięki jaki zaczęły się wydobywać z kabiny toalety były jednoznaczne. Akurat były wówczas panie sprzątające. Jedna z nich zapytała, że chyba miałem wlew bo tak mocno mnie czyści. Potwierdziłem i dalej mnie szarpało. Siedziałem długo i czułem ulgę, że pozbyłem się swojej zawartości. W myślach kłębiły mi się wspomnienia niedawnego zabiegu, upokorzenia i śmiechu dziewczyn oraz obraz mojej pielęgniarki, która była całkiem sympatyczna w rozmowie a także atrakcyjna fizycznie. Podobał mnie się jej strój: biały fartuch, czepek i klapki na koturnie. Zastanawiałem się jak daje radę pracować na tak wysokich koturnach? Wróciłem do gabinetu, dziewczyn na korytarzu już nie było. Pielęgniarka zapytała się czemu mnie tak długo nie było. Powiedziałem, że musiałem być długo bo mnie bardzo męczyło i szarpało. Ponownie zostałem zaproszony na leżankę. Cała procedura była powtórzona. Kolejna lewatywa była tak samo koszmarna. Myślałem, że pęknę z bólu. Pielęgniarka ponownie wyszła sobie. Kończyła zabieg jak poprzednio tylko powiedziała, że to już wszystko na dzisiaj i po skorzystaniu z toalety mogę wrócić na salę. Ten wieczór zapadł w mojej pamięci. Jak również wygląd mojej pielęgniarki włącznie ze szczegółami jak buty i fryzura itp.

      Usuń
    9. Siostra Ula była niespotykanej urody. Pomimo swojego wieku 40+ była najładniejszą pielęgniarką na oddziale. Miała zadbane ciało, talię osy i buzię jak aktorka. Była to piękna kobieta o szlachetnych rysach. Jej uszy to dzieło sztuki. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką. Kształtny biust i atrakcyjne nogi. Ciemne włosy lekko kręcone i brązowe oczy. Ula ukończyła studium pomaturalne stąd na jej czepku były dwa pionowe paski a nie pasek poziomy jak u dziewczyny po liceum medycznym. Ula zawsze miała czarne rajstopy i sandałki na niewielkim ale zgrabnym obcasie. Była to kobieta z klasą. Nieco gorzej wspominają Ulę pacjenci. Ula potrafiła niekiedy być dominująca . Robiła to tak by nie ponieść konsekwencjecji. Jak miała zły dzień to zastrzyki były bolesne. Nie dała środka znieczulającego. Założyła grubą igłę lub zbyt szybko podawała lek. Wszystko zależało od humoru Uli.Słynne były też lewatywy w wykonaniu Uli. Potrafiła brutalnie umieszczać wąż od wlewnika. Pacjenci narzekali, że wpychała na siłę obły wąż nawet nie nasmarowany dostatecznie wazeliną. Wlewy wykonywała na stojąco w łazience. Komentarze jej były typu pochyl się ojciec. Po lewatywie wysyłała pacjenta na spacer po korytarzach szpitalnych. Ludzie bali się aby nie popuścić i bardzo ich bolało. Dzieciom robiła przy pomocy gruszki robiąc minę jakby jej to dawało przyjemność. Ula potrafiła na własną rękę narzucić ścisłą dietę. Była niemiła sposób nadwagą.

      Usuń
    10. Lata przemiany ustrojowej. Moje zdrowie było delikatnie mówiąc kruche. Sprawę komplikować fakt, że mieszkaliśmy na peryferiach. Wizyta w ośrodku zdrowia to była wyprawa. Ciotka prosiła sąsiad o podwózkę. Panie rejestratorki sprawdzały dokumenty. Przed gabinetem ustawiała się spora kolejka. Lekarze mieli swoje lata i pytali co przepisać. Większość pacjentów wychodziła z receptą na “Pyramidon”. Sąsiad miał dość bycia szoferem więc zaczął wymyślać rozmaite powody dlaczego nie wyprowadzi starego fiata. Doproszenie się o wizytę domową graniczyło z cudem. Zdobyliśmy więc numer do pielęgniarki która przyjeżdżała do pacjentów.

      Zbliżała się godzina wizyty. Wziąłem kąpiel. Bojler coś nie domagał więc wodę grzaliśmy na kuchence gazowej. Założyłem świeżą piżamę. Ubrałem szlafrok. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Wymieniliśmy serdeczności. Udaliśmy się do pokoju telewizyjnego. Zadbana kobieta w średnim wieku przyglądała się mi przenikliwie przez grube szkła okularów. Poprosiła abym wymienił leki jakie zażywałem. Przyniosłem opakowania jakie znajdowały się na szafce nocnej. Wcisnęła mi termometr pod język. Zmierzyła ciśnienie oraz tętno. Zapisała wyniki w zeszycie. Wzięła łyk herbaty, a z jej ust padło polecenie “rozebrać się”. Atmosfera zrobiła się gęsta. Podniosłem górę od piżamy. Chwyciła za stetoskop i osłuchała mnie. Nie mogła się niczego dosłuchać. Zajrzała w gardło. Zwróciła uwagę na charakterystyczny nalot na języku oraz nieświeży zapach wydobywający się z ust. Położyłem się na kanapie. Zbadała brzuch. Oznajmiła, że trzeba wywołać wypróżnienie.

      Pomogłem rozłożyć ceratę. Na niej znalazły się ręczniki kąpielowe. Zdjąłem spodnie. Położyłem się na boku. Jedną rękę trzymałem pod głową. Drugą trzymałem wzdłuż linii ciała. Poczułem jak wprawna ręka rozszerza pośladki. Włożono mi jakąś rurkę. Zanim oswoiłem się z tamtym faktem to zaczęto wlewać we mnie ciepłą wodę z mydłem. Dziwne uczucie. To, co wchodziło we mnie docierał do najdalszych zakamarków. W środku przelewało się. Robiło się coraz ciaśniej. Narzekałem. Oddychałem głęboko. Masowałem brzuch. Usłyszałem charknięcie. Coś, co tkwiło w pupie zostało wyjęte. Ściskałem pośladki. Miałem wytrzymać kwadrans lecz po kilku minutach obrałem kierunek na porcelanę. W łazience spędziłem jakąś dłuższą chwilę.

      Kiedy ubierałem piżamę czułem się bardzo dobrze. Towarzyszyło mi uczucie lekkości. Miałem więcej siły. Przyznałem, że użycie irygatora było dobrym pomysłem.

      Usuń
  8. Aż się wzdrygnęłam , brrr
    Ale zdjęcia super ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyleczsiezdrowiem.pl20 kwietnia 2016 06:39

    Super wpis , możemy porównać narzędzia używane kiedyś z tymi , których używamy obecnie .

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda przerażająco... Dobrze, że teraz narzędzia się zmieniły :) Gdybym była pacjentką i zobaczyłabym coś takiego to chyba bym uciekła :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście dobrze, że wszystko idzie tak szybko do przodu! Patrząc na te sprzęty nic tylko się cieszyć, że możemy rodzić w takich warunkach jakie są dziś! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa lekcja historii :D

    OdpowiedzUsuń
  13. pielęgniarka to ciężki zawód...

    OdpowiedzUsuń
  14. Osoba pomagająca drugiemu człowiekowi - nie ważne, czy lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny, czy opiekunka - zasługuje na szczególny szacunek. To ciężka i wymagająca praca!

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny artykuł :) Nie wiedziałam, że pielęgniarki mają aż tak dużo sprzętu medycznego do pracy :) Mam nadzieję, że jeszcze pojawią się jakieś posty :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Fakt, niektóre wyglądają przerażająco ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Można się przestraszyć, i to dosłownie :P Dobrze że te czasy już dawno minęły.

    OdpowiedzUsuń
  18. To co mamy teraz a to co było kiedyś to zupełnie dwa inne światy. Widać jak świat idzie do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem pod ogromnym wrażeniem jakiego sprzętu kiedyś używano. Historia może bawić ale również i przestraszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze, że to tylko muzeum a nie wyposażenie w dzisiejszym szpitalu :) Niektóre przyrządy są troszkę przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tutaj doskonale widać jak szybko lecą lata i jak szybko idzie do przodu technologia :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo fajny blog. Moja koleżanka studiuje pielęgniarstwo. Fajnie zobaczyć takie przyrządy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Straszne rzeczy, nowe modele wyglądają zdecydowanie mniej stresująco!

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny blog. Interesują mnie stronki tego typu. Na pewno będę tutaj częściej zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobrze jest powspominać stare czasy i docenić to jak jest teraz. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  26. Super blog. Bardzo podobają mi się wpisy tego typu. Interesuję się tą tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  27. Historia jest ważna, trzeba ją znać. Trzeba docenić to co jest teraz i dobrze to wykorzystywać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam blogi o takiej tematyce. Na pewno będę częściej tutaj zaglądać. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię tak inspirujące blogi. Na pewno będę częściej tutaj zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  30. Super blog. Interesuję się tego typu tematyką. Uwielbiam tutaj zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny blog. Bardzo lubię stronki tego typu. Na pewno będę częściej tutaj zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale ta medycyna poszła do przodu. Jeśli rozwój technologi będzie szedł dalej takim tempem, to zobaczymy ciekawe rzeczy w naszym życiu. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. Warto wspominać, dzięki temu możemy dostrzec ile się zmieniło :) A przy medycynie widać to bardzo wyraźnie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dzieki za ten wpis. Dużo ciekawych zdjęć, które uświadamiają jak bardzo medycyna idzie na przód. Super!

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Warto pamiętać o osobach starszych, które w podeszłym wieku będą potrzebować fachowej opieki. W tym celu trzeba poszukać odpowiedniej osoby na stanowisko opiekunki dla osoby starszej. Aby szybko znaleźć doświadczoną opiekunkę dobrym pomysłem będzie umieszczenie ogłoszenia na portalach z ofertami dla opiekunów np. https://www.carework.pl/praca/opieka-niemcy/. W ten sposób szybciej znajdziemy osobę z odpowiednim przeszkoleniem, która z pewnością będzie nadawać się na stanowisko opiekunki dla seniora.

    OdpowiedzUsuń
  38. Wszystko do przodu mknie. Medycyna coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  39. Taką gruchę (balon Politzera) do przedmuchiwania trąbek słuchowych przez nos, mam do dziś (od ponad 30 lat). Mama, z zawodu pielęgniarka kupiła ją wtedy z myślą o mnie, bo miałam ujemne ciśnienie w jednym uchu, i mam niestety do dziś, z tego powodu muszę sobie regularnie przedmuchiwać, również moja córka ma podobny kłopot i często robię jej te przedmuchiwania. Tak więc mimo upływu lat, ta gruszeczka jest u nas w użyciu przeciętnie co kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
  40. Moja koleżanka z podstawówki chciała zostać pielęgniarką. Zaczęło się od tego, że chodziła do szkoły w drewniakach. Takich białych szpitalnych. Fajnie stukała po korytarzach. W domu zaczęła gromadzić sprzęt medyczny. Zbierała termometry, gruszki gumowe a nawet irygator Olkusz. Nabrała czopków i strzykawki z igłami.Robiła to w ukryciu przed matką i babcią. Kiedyś umówiła się z koleżankami i pochwalił się zbiorami. Dziewczyny odpowiadały jaka ona dziwna, że lubi takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam podobną koleżankę, często do niej chodziłam, miała ciśnieniomierz (analogowy lekarski - zegarowy z gruszką i stetoskopem) i kilka razy mierzyła mi ciśnienie, nauczyła mnie nawet to robić. Jednak nie została pielęgniarką czy lekarką, tylko farmaceutką.

      Usuń
    2. Z dawnych lat kojarzę jeszcze ciśnieniomierz rtęciowy. Wąskie podłużne metalowe opakowanie. Po jego otwarciu oczom ukazywała się skala, mankiet oraz gruszka z zaworkiem. Do tego zestawu należało posiadać stetoskop. Gumy wyglądały na zużyte. Pewnie aparat służył od dawna. Uchodził za bardzo precyzyjny przyrząd.

      Usuń
  41. Właśnie wczoraj będąc u cioci (jest lekarką) z racji moich problemów z drożnością trąbki Eustachiusza, z którymi borykam się od urodzenia, miałam przedmuchiwane trąbki słuchowe przez nos tą gruchą. Tak więc nie każdy z tych instrumentów jest przeżytkiem. Obstawiam, że balony Politzera jeszcze długo będą używane.

    OdpowiedzUsuń
  42. Robiąc porządki w piwnicy znalazłem stary irygator do lewatywy.Był to model Olkusz 1 l. Biała emalia z czerwonym gumowym wężem, kranikiem oraz kompletem dwóch kanek . Ucieszyło mnie to znalezisko, powróciły wspomnienia. Taki sprzęt był kiedyś popularny w domowych apteczkach.Szukałem dalej i natrafiłem jeszcze na starą gruszkę gumową KZP GUM 5.Wszystko zabrałem i schowałem u siebie w szafie. Korci mnie, żeby wypróbować na sobie ten sprzęt. Nie mam jednak osoby zdolnej mi pomóc a także zależy mi na dyskrecji.Ostatecznie chyba sam sobie zrobię wlew irygatorem.

    OdpowiedzUsuń
  43. Właśnie jestem po zabiegu. Użyłem irygatora emaliowanego. Wszystko działa sprawnie. Trochę mała pojemność, 1 litr to mała lewatywa. Dopiero taka od 1,5 l w górę robi wrażenia. Zmieniłem także kankę na wężyk gumowy z dwoma otworami bocznymi. Lepsze działanie ma wężyk i jest dłuższy. Pierwszy wlew woda z mydłem a drugi czysta woda. Jest mi lekko i mam power. Żałuję tylko tego, że męczyłem się sam. Ciekawiej by to wyglądało z pielęgniarką.



    OdpowiedzUsuń
  44. Dawno temu. Epoka przemiany ustrojowej. Budżet domowy się nie spinał. Starszyzna ruszyła na zachód w poszukiwaniu lepszego zajęcia. Wychowanie młodzieży spadło na dziadków. Kiedy w kalendarzu uzbierało się trochę wolnego chcieliśmy odpocząć od siebie.
    Wakacje spędzałem u ciotki na peryferiach. Z racji, że była emerytowaną pielęgniarką miała pełne ręce roboty. Często zabierała mnie ze sobą na wizyty domowe. Usiłowałem oprotestować tamtą praktykę lecz na niewiele się to zdawało. Przypominała na jakie pomysły wpadałem w przeszłości i jakie mogły być ich konsekwencje.
    Po obiedzie zadzwoniła znajoma z prośbą o pomoc bo źle się czuła. Przebrałem się w odświętny strój. Maszerowaliśmy w stronę osiedla luksusowych domków. Na końcu ulicy znajdowała się posesja ogrodzona od świata gęstym żywopłotem. Furtkę otworzyła zadbana pani w wieku przedemerytalnym. W drodze do wejścia pokazała nam ogród. Po przekroczeniu progu zostaliśmy oprowadzeni po wnętrzach. Przedwojenna willa zrobiła na mnie wrażenie. Żyrandole, kolekcja obrazów, dywany na których nie można było stanąć, zabytkowe meble. Wycieczka zakończyła się w salonie. Zajadałem się ciastem domowego wypieku oraz dość oryginalną herbatą której smaku nie znałem. Rozmowa wydała mi się nudna więc udałem się do ogrodu.
    Nastał wieczór. Na parterze nikogo nie było. Wspiąłem się po schodach na piętro. Wszedłem do kuchni. Ciotka powiedziała, że szykuje lekarstwo na problemy z pupą. Usiłowałem cokolwiek z tego zrozumieć. Znajoma przyniosła kilka aparatów medycznych i poszła w sobie znanym kierunku. Pamiętam, że miałem umyć emaliowane naczynie i dodatkowo przelać je wrzątkiem. Za chwilę wróciła aby oznajmić, że przygotowała pokój. Stała oparta o futrynę i czekała zniecierpliwiona.
    Udaliśmy się do sypialni. Pacjentka zdjęłą podomkę. Zapomniała o wazelinie więc nerwowo otwierała kolejne szuflady w poszukiwaniu opakowania. Kiedy znalazła co potrzeba obróciła się tyłem. Zdjęła majtki i rzuciła je na krzesło. Położyła się na łóżku w ten sposób, że jej wzrok był skierowany w stronę ściany, a pupa wypięta w naszą stronę. Ciotka rozchyliła pośladki i wsunęła gumowy wąż w jamę ciała. Podniosła irygator. Przezornie zapytała czy wchodzi. Znajoma zaczęła odczuwać dyskomfort. Oddychała głęboko. Masowała brzuch z którego to wydobywały się różne dźwięki. Pytała ile jeszcze zostało. W końcu zaczęła nalegać aby przerwać zabieg. Obróciła się przodem. Miała wytrzymać aż się w jelicie zagotuje lecz po chwili udała się do do łazienki. Zza drzwi dochodziły charakterystyczne odgłosy.
    Ciotka miała zawsze tak, że najpierw coś robiła, a potem myślała. Kiedy wracaliśmy do domu uświadomiła sobie, że widziałem coś, czego widzieć nie powinienem. Zaczęła się złościć. Prosiła po stokroć abym zapomniał o sprawie.

    OdpowiedzUsuń
  45. Lata 80- te początek stanu wojennego. Ewa koleżanka z klasy 2 LO. Ewa wybrała LO ale jej zainteresowania były związane z pielęgniarstwem i dominacją. Jednak nie powinno to dziwić już od siódmej klasy podstawówki gromadziła sprzęt medyczny.Ewa mieszkała w starej willi na przedmieściach. Ewą opiekowała się mama i babcia.Ojciec odszedł do innej pani.Facet jednak zapewniał im dobre życie w zamian za dyskrecję.Był w końcu dyrektorem zjednoczenia i wysokim członkiem PZPR. Mama pracowała w dobrym hotelu i też była w elicie miasta. Babcia miała dobrą emeryturę bo była dawną urzędniczką w ZUS specjalistką od leczenia sanatoryjnego. Była to więc dobrze ustawiona rodzina.Ewa nie wiedziała co to braki w zaopatrzeniu, miała dobre ciuchy i kosmetyki. W domu były sprzęty a na podwórku dwa samochody. Ewa często się nudziła. Wtedy właśnie od pewnego czasu realizowała swoje fantazje z pogranicza medycyny i praktyk sadomasochistycznych.A pomysły miała o czym wkrótce.

    OdpowiedzUsuń
  46. Pierwszy raz jako pacjent Ewy byłem we wrześniu. Mieliśmy zadany referat z biologii o podziale komórki. Wziąłem książki i wino z piwnicy dziadka. Pamiętam było to wino porzeczkowe. O około godziny 10-tej w sobotę pojawiłem się w domu Ewy. Nauka zajęła nam 2 godziny. Postanowiliśmy nieco odpocząć. Wyjąłem butelkę ale Ewa wstrzymała mnie za rękę. Powiedziała, że wino może zaczekać. Ewa pokazała mi swoją kolekcję strzykawek, igieł, jakiś fiołek, wacików itp. Zdziwienie moje było ogromne. Ewa powiedziała, że muszę być dzielny i nie odmówić przyszłej pani doktor próby nauki wykonywania zastrzyków. Chyba się nie boisz? Bałem się się ale duma męska mi nie pozwalała do tego się przyznać. Siedziałem bezwolny i zdominowany. Tymczasem Ewa odkaziła moje lewe przedramię. Po chwili zrobiła namiocik i pewnym ruchem wkłuła mi się w rękę. Podciągnęła lekko tłoczek poczym wtłoczyła 2 ml soli fizjologicznej. Wyjęła igłę a miejsce wkłucia przyłożyła wacikiem. Widzisz już po wszystkim. Nie było źle to nie boli. Rzeczywiście przytaknąłem. Byłem zaskoczony takim obrotem sprawy. Dziewczyna ćwiczy na mnie zastrzyki. Ewa uśmiechnęła się zalotnie. Powtórzmy jeszcze raz. Znowu podobne czynności. Odkażenie, wkłucie i aj co jest jak boli. Drugi zastrzyk był niesamowicie bolesny. Myślałem, że coś poszło źle. Ewa powiedziała, że tak działa woda destylowana. Boli mocno. Poczułem się dziwnie. Miałem mieszane uczucia. Nie wiedziałem jak to rozumieć. Chętnie napiliśmy się wina.

    OdpowiedzUsuń
  47. Opisana sytuacja nie dawała mi spokoju. Zastawiałem się co chciała osiągnąć ta dziewczyna. Co miały znaczyć takie praktyki. Do czego zdolna jest Ewa? Swoją drogą potrafi wykonać zastrzyk podskórny. Muszę przyznać, że zaskoczony byłem na maksa. Podejrzewam, że wcześniej robiła takie praktyki na innej osobie. Jak rozumieć zamiary dziewczyny a szczególnie ten drugi zastrzyk. Celowe zadawanie bólu.Nie wiedziałem co o tym sądzić. Miałem mieszane uczucia. Bałem się Ewy ale jednocześnie ciągle myślałem o niej i o tym co jeszcze może być dalej. W niedzielę chciałem zadzwonić do niej ale u nas nie było telefonu. Spotkamy się w szkole w poniedziałek. W poniedziałek podszedłem do Ewy po lekcjach. Ewa zapytała się o co chodzi. To jest nasza tajemnica . Jakby dziewczyny dowiedziały jak płakałeś po zastrzyku to byłby śmiech na całą szkołę. Zdziwiło mnie takie postawienie sprawy.Dalej nie wiedziałem jak się zachować. Poczułem się jak dziecko. Ewa była niedostępna i mnie zlewała.

    OdpowiedzUsuń
  48. W październiku znowu był projekt do zrobienia z geografii. Ewa powiedziała, że muszę do niej wpaść w sobotę. Mrugnęła szelmosko przytym i powiedziała,że mamy już swoje tajemnice.Obiecuję nie będzie iniekcji ani kłucia. Ewa powiedziała to z troską i jakby czułością. Jakże inny ton naszej rozmowy. Zgodziłem się chętnie. Po otwarciu drzwi Ewa powitała mnie w białych, szpitalnych drewniakach. Nie uszło to mojej uwadze.Trochę to mnie zaniepokoiło.Ewa odpowiedziała,że lubi zastukać drewniakami. Lubi stroje medyczne i pokaże mi się kiedyś w przebraniu pielęgniarki.Nie mogłem skupić się na pisaniu referatu. Ewa powiedziała, że jak nie chcę pracować to spotka mnie kara. Jesteśmy już prawie pełnoletni ale ty jesteś jak dziecko. Muszę zadbać o twoje zdrowie i wywołać wypróżnienie.Wystraszyłem się nie na żarty. Ewa wyszła, stukając celowo głośno trepami. Po ok. 5 min. wróciła w białym fartuchu.
    Na tacy miała wazelinę, pudełko czopków i rękawiczki. Nie panujesz nad sobą, nie uczysz się, nie uważasz na mnie i moje potrzeby. Muszę to zmienić. Potrzebujesz leków doodbytniczych. Na co czekasz, popuścić spodnie, na lewy bok , wypnij się i luźno mięśnie. Poczułem jak Ewa smaruje mi odbyt wazeliną. Nagle jej palec zakreślił koło i wdarł się do mojego wnętrza. Ewa zaczęła masować mi prostatę. To było niesamowite, co ta dziewczyna potrafiła. Nagle przestała i włożyła mi dwa czopki. Poczym dała mi klapsa i powiedziała, że za 20 min. mam iść sobie ulżyć w WC.

    OdpowiedzUsuń
  49. Po ostatniej wizycie u Ewy byłem totalnie skołowany. Co to miałobyć? Byliśmy rówieśnikami ale Ewa mi tak jakby matkowała. W szkole na korytarzu mówiła do mnie jako do dzieciaka. Umyj rączki jak zrobisz kupkę. Postanowiliśmy prowadzić taką grę, że muszę przyznać, trochę mnie to kręciło. Ewa powiedziała, że muszę zachowywać się dyskretnie. Możemy jeszcze wypróbować inne rzeczy np. lewatywy. Przyjdź w piątek po lekcjach. Poszedłem na 17- tą. Wziąłem wino z czarnej porzeczki. Ewa zaprosiła mnie do siebie.W pokoju była koleżanka Ewy Jola starsza od nas o 2 lata. Jola była uczennicą liceum medycznego. To właśnie od niej Ewa nauczyła się tego co ze mną wyrabiała. Jola powiedziała, że może mnie oczyścić jak do operacji. Nie byłem gotowy na takie zabiegi.Może kiedyś skorzystam. Zwątpiłem w dyskrecję Ewy.Jola była kobietą atrakcyjną i nosiła ładne szpilki ale dlaczego ma wiedzieć o tym co przeżyłem z Ewą.Zaproponowałem winko i to na tyle. Ewa mnie wydała było mi wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  50. Ewa powiedziała, że nie muszę obawiać się Joli. Jola już prawie jest dyplomowaną pielęgniarką. To zobowiązuje do zachowania tajemnicy zawodowej. Natomiast my bawiliśmy się dobrze. Jak chcesz to dokończymy temat zabiegu lewatywy. Pokusa była silna i uległem. Ustaliliśmy termin i podjechałem do Ewy na czczo. Ewa tym razem była w stroju pielęgniarskim. Włosy spięte a na głowie prawdziwy czepek pielęgniarski. Ucieszyło mnie ten widok. Ewa grała obcą mi osobę. Traktowała mnie jak dziecko. Do lewatywy użyła gruszki gumowej. Trzykrotnie napełniła gruszkę nr 11 mydlinami. Poczułem wibrującą ciecz w odbycie.Uczucie było niesamowite, jednocześnie wspaniałe i przykre.Ostatnia gruszka nawet mnie trochę bolała. Po zabiegu dziewczyna ścisnęła mi pośladki i czuwała przy mnie. Czułem się specyficznie. Po ok. 10 min. dostałem zezwolenie na pójście do toalety. Wypróżnienia były gwałtowne. Ewa dodała do ostatniej lewatywy gliceryny. Przyznała się później. Był to udany dzień.

    OdpowiedzUsuń
  51. Moja znajomość z Ewą to był fascynujący układ. Dziewczyna świetnie grała rolę pielęgniarki. Niekiedy jej pomysły były szalone. Potrafiła zadać ból. Niekiedy matkowała i była kimś innym niż na co dzień. Była tajemnicza i zmienna. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Kiedyś na boisku szkolnym Ewa powiedziała, że uszykowała i skompletowała irygator emaliowany marki Olkusz. Jeśli jesteś zainteresowany to zapraszam w sobotę. Potwierdziłem w piątek gotowość do zabiegu. W sobotę zjadłem tylko lekkie śniadanie. Ewa zabroniła reszty posiłków. W domu rodzice coś podejrzewali ale niestety nie rozkminili tematu. Pod wieczór udałem się do Ewy. Ewa była ubrana wieczorowo, miała makijaż, poczułem dobre perfumy. Czegoś chcesz ode mnie? Mam gości. Dzisiaj nie pracuję. Jesteś beznadziejnym masochistą. Twoim największym osiągnięciem jest wypinanie anusa do lewatywy. Jesteś chory. Muszę zadbać o moją przyszłość. Spadaj do bloków i znajdź se tam emerytkę z wlewnikiem gumowym.

    OdpowiedzUsuń
  52. Moje zdrowie było delikatnie mówiąc kruche. Dość regularnie odwiedzałem różne gabinety, przychodnie, poradnie. Jak sprawy się skomplikowały to kierowano mnie do szpitala. Pobyt trwał tydzień, dwa, a niekiedy dłużej. Każda sekunda trwała tyle co minuta, minuta tyle co godzina, godzina tyle co dzień, dzień tyle co tydzień. Najbardziej przeszkadzał mi fakt, że omijały mnie kwestie typowe dla młodych ludzi.

    W głowie zaczęły pojawiać się dziwne pomysły. Sceny jak w bajkach anime ze szczyptą pewnych praktyk medycznych. Zastanawiałem się czy to awaria mózgu czy efekt uboczny procesu leczenia? Kto to wie. Może jedno i drugie?

    Obserwując w sposób wnikliwy rzeczywistość doszedłem do wniosku, że to nie tylko moja przypadłość. W ogólniaku omawialiśmy różne lektury. Kilku pisarzy zaszyło swoje pragnienia w wyrafinowanych historiach. Nauczycielka dyskretnie omijała pewne wątki narzucając narrację opracowaną przez system. Kiedy zainteresowałem się sztukami wizualnymi to przez przypadek dotarłem do twórczości Katarzyny Kozyry. W przeszłości artystka walczyła z pewnymi przypadłościami zdrowotnymi. W efekcie pewnych doświadczeń zdecydowała się popełnić kilka dość odważnych dzieł.

    OdpowiedzUsuń
  53. Zima minęła na nauce. Dałem sobie spokój z Ewą. Ewa poznała faceta i miała zajęcie. Z tego co było słychać była mocno zaangażowana. Mnie traktowała jak powietrze. Poznałem gdzie jest moje miejsce. Wiosną zaczęło mi brakować zabaw w doktora. Nie mogłem znaleźć emerytki z wlewnikiem gumowym ani nawet z gruszką gumową. Chodziłem do drogerii i aptek i oglądałem zapalczywie aparaty do lewatyw. Zaliczałem sklepy medyczne.Panie sprzedające zaczęły się domyślać powodu moich wizyt . Ja nie dawałem rady zagadać. Speszony wychodziłem . Byłem czerwony jak burak.Wreszcie postanowiłem to zmienić.Uzbierałem kasę i poszedłem do apteki po gumową gruszkę. Poczekałem aż nie będzie kupujących. Za ladą była pani w wieku mojej mamy.Słucham pana? Padło pytanie z uśmiechem. Pani magister poproszę gruszkę gumową. Do odsysania kataru? Dla dziecka czy dorosłego? No to co teraz zrobić? Pomysły jakie miałem na rozmowę się skończyły. No wie pani nie w tym celu. No to chyba do lewatywy? Proszę śmiało mówić. Tak, właśnie. W jakim wieku będzie pacjent? A to jest ważne? Zaczęła się kleić rozmowa. Jeśli dla dziecka to mniejsze gruszki. No chyba, że dla dorosłego to lepiej wziąść wlewnik gumowy.Ale taki wlewnik jest taki duży to możliwe tyle wlać . Zapewniam,że tak. To zapakować? Pani magister pokazała skład wlewnika. Mnie było gorąco. Czy ma pan pytania? Nie wiem czy wszystko zapamiętam. No chyba to nie dla pana? Właśnie prosiła mnie babcia o ten zakup. Babcia na 100 procent sobie da radę. Pani magister mrugnęła do mnie porozumiewawczo. Zapłaciłem za towar i wyszedłem w boskim nastroju. Pani magister zaprosiła mnie ponownie na zakupy.

    OdpowiedzUsuń
  54. Dawno temu. W każdym razie matura była coraz bardziej realna. Przed wakacjami zimowymi Julita złapała jakąś grypę. Wychowawca wysłał ją do higienistki po czym nakazał ewakuację z internatu. Kilka razy maszerowałem do budki telefonicznej aby wykręcić do niej. Chciałem przyjechać i pomóc lecz ona nalegałą abym nie przyjeżdżał.

    Nastała sobota. Po śniadaniu spakowałem plecak i ruszyłem w podróż. Dotarcie się do małej mieściny położonej nad jeziorem wymagało odrobiny cierpliwości. Kiedy stanąłem przed drzwiami do mieszkania serce waliło mi jak młot. Myślałem, że pocałuje klamkę albo odeślą mnie z kwitkiem. Nic takiego nie miało miejsca. Panie podjęły mnie herbatą.

    Julita przerwała rozmowę z ciotką i zaprosiła mnie do swojego pokoju. Usiadłem na bujaku. Zacząłem streszczać szkolne historie. W pewnym momencie mój wzrok skupił się na szafce nocnej. Znajdowały się na niej ślady po rytuałach uzdrawiających. Żółte tabletki rutiniscorbinu, polopiryna, wapno musujące w sreberku, maść rozgrzewająca z targu, syrop pini, chlorchinaldin. Na dolnej półce opakowanie z napisem laksygen oraz gruszka. Omówiliśmy efekty działania każdego z tych medykamentów. Kiedy dotarliśmy od ostatniego leku na jej polikach pojawiły się rumieńce. Wstyd wyraźnie ograniczał swobodę wypowiedzi. Nie widziałem sensu w drążeniu tematu.

    OdpowiedzUsuń
  55. Zakupiony wlewnik schowałem w wersalce w pościeli. Obejrzałem go dokładnie w domu wieczorem. Kanki, kranik , wąż i worek.Zapach gumy mnie lekko odurzał. Brakuje tylko pielęgniarki. Może Pani magister z apteki? Nie miałbym śmiałości. Wiadoma rzecz. Na dzień dzisiejszy nie mam możliwości opieki ze strony płci pięknej.Ewa może kiedyś? Minął tydzień mama zmieniała pościel i przypadkowo znalazła mój tajny sprzęt. Z początku nic nie mówiła. Wiedziałem,że na pewno go widziała. Pewnego razu powiedziała, że muszę mieć zabieg.Udałem głupiego.Nie wracała do tematu przez tydzień i znowu sugerowała o jakimś nieokreślonym zabiegu. Wtedy zapytałem kto ma to zrobić. Słuchaj synu mogę być to ja nie musisz szukać obcej baby. Jak się przełamiesz to mogę ci pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  56. Ojciec w sobotę miał jechać na ryby. Wyglądało, że zostanę sam z matką. W piątek powiedziałem, że decyduję się na lewatywę u mamy. Sam się zdziwiłem, że zdobyłem się na ten krok . W końcu to moja mama a sytuacja nietypowa. Matce należy się szacunek i cześć. Jak zareaguję na zabieg? To jest zabieg intymny. Może lepiej byłoby zaczekać i znaleźć kogoś obcego . Tak, obcą babą nie przejmował bym się w razie komplikacji . Przecież mogą wydarzyć się różne rzeczy. Szybsze bicie serca i ciepło takie błogie jak kiedyś u Ewy. Nie miałem doświadczenia z wlewnikiem gumowym. Czy wytrzymam podczas zabiegu. Taka duża pojemność. Pani magister zapewniała,że spokojnie można wlać pełny worek. Ta wizja mnie przerażała. Pamiętam jak u Ewy trzecia gruszka mnie trochę bolała. Co ja wyrabiam. Dlaczego akurat ja tak marzę o lewatywach? Długo nie mogłem zasnąć.

    OdpowiedzUsuń
  57. Obudziłem się o 9-tej. Słyszałem gwizd gotującego się czajnika i krzątanie się mamy w kuchni oraz łazience. Postanowiłem pozostać w łóżku w pijamie. Ok. 9.15 mama zapukała do drzwi mojego pokoju. No to zaraz się zacznie pomyślałem w panice. Mama była ubrana na sportowo.Biorę malucha i jadę na małe zakupy. Przy okazji wejdę do apteki tej przy rynku. Nie mam wazeliny a chyba musi być- aktualna sprawa lewatywy? Mamo boję czy robimy dobrze. Lewatywa jest zabiegiem prostym przynosi ulgę w odrywaniu starych resztek jedzenia od ścian jelita. Jedź że mną to weźmiemy że 20 kg cukru. Koleżanka schowała pod ladą. Pojechałem bez śniadania. Po drodze mama weszła do apteki. Mama zawołała mnie do kolejki bo dawali watę i jakieś tabletki na przydział. We dwójkę kupimy podwójne racje. No ładnie spotkam znajomą panią magister. Pani magister uśmiechnęła się do mnie lecz pełna profesjalnego podejścia nic nie powiedziała o moich zakupach . Mama poprosiła o wazelinę i rękawiczki. Pani magister zetknęła na mnie przez ułamek sekundy. Na koniec powiedziała miłego dnia.Wszystko jasne. Wróciliśmy do domu . Mama powiedziała,że planuje mnie wyleczyć z moich pragnień. Dzisiejszy zabieg ma za cel korektę moich zachowań.

    OdpowiedzUsuń
  58. O 11.30 mama powiedziała, że idzie przygotować wlew . Zostań w pokoju i zrelaksuj się. Orientujesz się na czym polega zabieg? Tak mamo ale nigdy nie miałem używanego wlewnika. Wlewnik jest wygodny i praktyczny. Nie ma sensu męczyć się z gruszkami.Gruszki gumowe to raczej tylko dla dziecka. Musiałby powtarzać lewatywę od 4 do 6 razy.Czekaj na mnie grzecznie i niczego sobie nie wyobrażaj. Po ok. 10 min.mama wróciła z pękatym wlewnikiem. Wlewnik był wypełniony letnim roztworem mydlanym. Miałem sobie niczego nie wyobrażać tylko dlaczego mama przebrała się w spódnicę i bluzkę oraz założyła koturny te wyjściowe i wysokie. Na lewy bok, popuścić spodnie nogi do brzucha.Padły komendy. Jakie to było niesamowite i jednocześnie wspaniałe. Usłyszałem dźwięk zakładania rękawiczek. Sprawna ręką rozchyla moje pośladki i smaruje odbyt wazeliną.No to już nie ma odwrotu.Polecenie luźno pupa. Kanka dotyka mnie, robi obrót i wchodzi we mnie delikatnie.Na koniec kanka zostaje odchylona
    do tyłu. Gdzieś z oddali słychać głos oddychaj głęboko przez usta.Dźwięk odkręcania kurka. Woda ruszyła. Jest cudownie. Po chwili pojawia się ból i dziwne dźwięki z jelita. Po czym ulga. Mama poprosiła abym mówił kiedy będzie bolało. Obniżenie ciśnienia pomoże utrzymać płyn.Podczas kolejnych ataków bólu mama obniżała wlewnik. To pomagało. W końcu zacząłem prosić o zaprzestanie zabiegu. Ból był potem coraz większy.Jednak mnie trochę uspokajała.Na chwilę przerwała wlewanie. Poleciła głębokie oddychanie przez usta. Dźwięki jakie miałem z jelita grubego były gwałtowne. Mama wlała wszystko. Najgorsza rzecz, że po wszystkim
    musiałem leżeć 15 minut zanim mogłem dosłownie eksplodować na muszli.










    OdpowiedzUsuń
  59. Dzisiejsza lewatywa była wyjątkowa. Pierwszy raz taka duża pojemność tzn. 1 litr . Wrażenia były różne w tym znaczny ból. Najgorsza sprawa to utrzymanie wlewki po zabiegu. Myślałem, że muszę koniecznie do ubikacji, że nie wytrzymam i zabrudzę pościel i łóżko. Bóle pojawiały się cyklicznie. Myślałem, że pęknę. Miałem duży , wysadzony brzuch . Co minutę słyszałem bulgotanie w jelicie. Przynosiło to chwilową ulgę. A wszystko to uczyniła najbliższa i najdroższa osoba na świecie- moja mama.Wypróżnienie trwało ok.30 min i było intensywne a także męczące. Umyłem się na koniec i poszedłem podziękować mamie. Mama sugerowała mi odpocząć. Nie wątpiła w skuteczność działania zabiegu. Powiedziała, że chyba będę miał dość na dłużej . Rzeczywiście wrażenia bólowe są zbyt silne. Mama powiedziała, że była delikatna. Pielęgniarki w szpitalach robią to szybciej i sprawniej. Wtedy boli bardziej. Przeważnie nie obniżają irygatora. Niektóre podnoszą go jeszcze wyżej a ból choć potworny to wówczas szybciej mija. Także w szpitalach jest więcej płynów od 1,5 do nawet 2 litrów. Pacjenci mają do lewatywy uraz do końca życia.

    OdpowiedzUsuń
  60. Gdzieś pomiędzy połową, a końcem podstawówki. Przewód pokarmowy wciąż sprawiał mniejsze lub większe problemy. Kiedy wykryto pierwsze objawy uruchomiono akcję.

    Rano szklanka przegotowanej wody. Krople żołądkowe na łyżeczce z cukrem. Herbata miętowa. Herbata czerwona trzymana w ukryciu specjalnie na takie okazje. Mieszanki ziołowe. Długie spacery. Leżenie na brzuchu. Ciepła kąpiel. Raz pomagało, raz nie.

    Kawałek szarego mydła do pupy. Poprawnie zaaplikowane powoli wędrowało coraz głębiej, a po kilkudziesięciu minutach pojawiał się efekt.

    Lewatywę serwowano za pomocą gruszek. Przez długie lata służbę pełniła gumowa z czarnym końcem. Mieściła szklankę wody. Z czasem zastąpiono ją jednolitą służącą wedle zaleceń producenta do wyciągania wydzieliny z nosa. Sprawdzała się doskonale.

    Któregoś dnia stwierdzono, że zrobią mi lewatywę jak dla dorosłych. Otrzymałem zaproszenie do łazienki. Rozłożyłem ręcznik na podłodze. Polecono mi zdjąć ubranie. Położyłem się na lewym boku. Wzrok miałem skierowany w stronę kratki wentylacyjnej od drzwi. Podciągnąłem nogi. Kanka weszła dość głęboko. Ciepły płyn dociera coraz dalej. Łapałem się za brzuch. Zaczęło się robić coraz ciaśniej. Rozległo się charknięcie. Rurka została wyjęta z pupy. Sąsiadka poinformowała mnie, że wprowadziła we mnie litr wody z mydłem i poleciła potrzymać miksturę ile się da. Nawet nie wiem ile wytrzymałem.

    OdpowiedzUsuń
  61. Po ok. dwóch tygodniach od ostatniej lewatywy jakaś wielka, wewnętrzna siła skierowała moje myśli i pragnienia na poddanie się kolejnemu zabiegowi. Mama powiesiła wlewnik gumowy na widoku w łazience. Ojcu wytłumaczyła,że ten sprzęt jest niezbędny w domu. Jak będzie miał kłopoty to może mu też pomóc i nie ma co się wstydzić. Już sobie wyobrażam jak mój stary jest męczony za karę lewatywą bo późno wrócił z lewej roboty i jest podpity. Mama nie lubiła jak ojciec wypił po godzinach. Wiem, że mama byłaby w stanie użyć lewatywy jako kary. Kiedyś tatę kłuła igłami . Z przerażeniem odkryłem podobieństwa w zachowaniu mamy i Ewy. Tak naprawdę o Ewie myślałem często i ciepło. Nieźle się uwikłałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod koniec roku szkolnego mieliśmy wycieczkę klasową do Kazimierza Dolnego. Ewa też pojechała. Postanowiłem wtedy z nią porozmawiać. Ewa powiedziała, że nasza relacja dostarczyła jej ciekawych doświadczeń w zakresie dominacji medycznej. Obecnie chodzi z doświadczonym chłopakiem, starszym o kilka lat. A ty jak sobie radzisz? Brakuje mi twoich zabiegów. Ewa powiedziała, że nie wyklucza takich możliwości. Znajdź sobie najlepiej dziewczynę o podobnych zainteresowaniach. Poczekaj pogadam z taką jedną jak wrócimy z wycieczki. Mój partner nie poparłby mnie w roli twojej pielęgniarki. Sam jeszcze nie wie do czego jestem zdolna. Teraz Napijmy się , masz coś?

      Usuń
  62. Jeszcze nie doszliśmy do połowy butelki jak do pokoju weszli ludzie z klasy. Też mieli wina i byli już po kilku szklaneczkach. Ewa powiedziała, że szukam dziewczyny. Zrobiło się wesoło. Koleżanki zaproponowały pomoc. Jakoby nie trzeba daleko szukać. W ogólnym zamieszaniu wymknąłem się z Ewą do łazienki. Ewa przygotowała dużego czopka z mydła. Po chwili zastanowienia zaaplikowała mi go głęboko. Wróciliśmy do pokoju. Mnie zaczęła pulsować krew i było mi słodko. Postanowiłem poczekać na działanie mojego naboju.Ewa szepnęła, że pomoże mi w piwnicy obok magazynu. Tak się stało Ewa ulżyła mi ręką. Po wszystkim pobiegłem się wypróżnić.

    OdpowiedzUsuń
  63. Ogólniak. Zbliżały się wakacje zimowe. Rówieśnicy wyjeżdżali w góry, a mi przyszło zmierzyć się z pobytem w szpitalu. Kilkuosobowa sala na końcu korytarza. Tuż obok drzwi na klatkę schodową. Półpiętro które robiło za palarnię. Spotykali się tam przedstawiciele różnych środowisk aby w atmosferze dymu tytoniowego zapomnieć na chwilę o codzienności. Sąsiad udał się na parter do kiosku ruchu po paczkę papierosów. Pewnego razu postanowił dołączyć do zgromadzenia. Opowiadał dowcipy, streszczał wydarzenia z tabloidów, komentował tytuły z pierwszych stron gazet. Jakoś tak się stało, że pewna pan D.i w białym mundurku zainteresowała się jego postacią w sposób szczególny.

    Koniec dyżuru. Słychać stukot obcasów. Pukanie do drzwi. Pacjent miał podążać za nią. Udawali się w sobie znanym kierunku. Kiedy ktoś pytał gdzie podział się pan. A udawaliśmy, że nic nie wiemy. Po co było psuć zabawę?

    Nastał dzień wypisu pana A.. Łóżko pościelone. Ubranie cywilne. Pozostało czekać na transport. Nagle zjawiła się pani D. która dopiero co skończyła prace Wysoka, szczupła szatynka z prostymi włosami do ramion ubrana w małą czarną. Przyniosła gumowy wlewnik zakupiony w aptece. Wyjaśniła jak należy z nim postępować. Zaproponowała, że mogą to jeszcze przepraktykować jeśli on wyrazi chęć. Pacjent zarumienił się i stanowczo odmówił.

    OdpowiedzUsuń
  64. Po powrocie z wycieczki zbliżał się koniec roku szkolnego. Większość z uczniów poprawiała oceny. Miałem do poprawy j. francuski. Renata świetnie sobie radziła z językami ale słaba była z matematyki i fizyki.Ewa dograła sprawę. Miałem pomóc Reni z ciągami liczbowymi oraz funkcjami. Z fizyki musiała zaliczyć praktycznie całe półrocze. Renatka napisała mi dwa opowiadania o życiu uczniów we francuskiej szkole. Wrąbałem je na pamięć rozumieć rozumiałem piąte przez dziesiąte. Sam nigdy bym tego nie napisał. Nieco wysiłku włożyłem w wytłumaczenie zadań z matematyki i fizyki. Renata nie zostanie na pewno inżynierem. Wspólna nauka zbliżyła nas. Wcześniej nie doceniałem Renaty. Wysoka, szczupła brunetka o ciemnych oczach. Renata zażartowała,że mi się nie wypłaci. Dodała, że rozmawiała z Ewą i może mi zaoferować pomoc w moich najskrytszych sprawach. Sama lubię także te klimaty.Musimy tylko znaleźć lokum dyskretne oczywiście i z łazienką. Zaśmiała się zalotnie. Sprzęt kupimy nowy, żebyś miał zapewnione bezpieczeństwo.Ach jak czule to powiedziała. W wakacje rodzice jadą na odwiedziny do rodziny. Wtedy możemy zrobić zajęcia u mnie. Nie będziesz się nudził a ja również sobie użyję. Będziesz głęboko wypłukany jak nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  65. Wakacje się rozpoczęły a tu nic. Pomyślałem, że Renata blefowała i nie dotrzyma słowa. Tak się napalałem na lewatywy w jej wykonaniu. Sprytne dziewczyny ta Ewa z Renatą. Aż tu nagle pod oknami naszego okna zatrzymał się biały maluch. Tak, to była ona. Świeża i dziewczęca Renia. Powiedziała, że jutro mam być u niej na czczo na godzinę 10 rano. Serce zaczęło mi szybciej bić ale ona już odpaliła fiacika i odjechała. Nazajutrz powitała mnie czule całując w policzek. Była miła i zaprosiła mnie do piwnicy. Latem tam kwitło życie. W jednym z pomieszczeń była kozetka z białym prześcieradłem i czymś gumowym. Nieopodal stał metalowy wieszak na ubrania. To będzie nasz gabinet zabiegowy. Tu będziesz cierpiał.Kupiłam nowy wlewnik gumowy. Duży bo ma 2 litry. Taki sprzęt gwarantuje lepszą skuteczność zabiegu. Sądzę, że nikt nie robił i tak dużych wlewów. Czy wyrażasz zgodę na wykonanie zabiegu? Orientujesz się na czym polega zabieg? Boisz się? Nie będziesz płakał, wyzywał i przeklinać?

    OdpowiedzUsuń
  66. Po przygotowaniu płynu zostałem poinformowany jak mam się ułożyć. Leżałe m na lewym boku, nogi zgięte i przyciągnięte do brzucha. Prawa noga bardziej zgięta niż prawa. Lewa ręka z tyłu ciała a prawa do przodu i wysoko zgięta w łokciu. Nigdy wcześniej nie przyjmowałem takiej pozycji do lewatywy. Byłem całkowicie bezbronny i skazany na łaskę i niełaskę mojej słodkiej dręczycieli. Pośladki odsłaniały wejście do odbytu i nie mogłem zaciskać mięśni. Byłem podporządkowany pielęgniarce i niczego nie mogłem zrobić aby utrudnić wykonanie procedury. Tego jeszcze nie znałem.Renata była niezwykła i profesjonalna. Będzie ciężko pomyślałem.

    OdpowiedzUsuń
  67. No to zaczynamy. Luźno. Poczułem jak mam smarowane wejście do odbytnicy. Rękawiczki , wazelina i nacierająca kanka. Jest ciekawie. Po zainstalowaniu kanki, odkręcanie kurka. Woda zaczęła płynąć. Renata poinformowała, że w razie bólu brzucha lub potrzeby zakończenia zabiegu w trakcie wlewu meldować na bieżąco. Znałem to , tak robiła moja mama. Renata poinformowała,że dzisiaj mamy 2 litry wody z octem i solą. Taka lewatywa to odjazd . Na szczęście Renia obniżyła wlewnik i wlewała powoli. Jelito potrafiło przyjmować płyn. Renata wlewała delikatnie i była nawet delikatniejsza od mojej mamy. Teraz miałem porównanie. Byłem pełen podziwu dla niej. Pierwszy litr poszedł sprawnie i praktycznie bezboleśnie. Tego się nie spodziewałem.

    OdpowiedzUsuń
  68. Przeprowadziłem się do miasta wojewódzkiego. Rozpocząłem studia. Pierwsze semestry okazały się dość trudne. Klimat w akademiku minie służył. Podjąłem pracę dorywczą i zamieszkałem w bloku z wielkiej płyty. Skromną powierzchnię dzieliłem z pewną sąsiadką. Nasz kontakt ograniczał się do wymiany uprzejmości, rozmów o pogodzie oraz innych drobnostek.

    Zimowa sesja egzaminacyjna przeciągnęła się do wczesnej wiosny. Walczyłem z przedmiotem o nazwie algebra abstrakcyjna. Prowadzący miał mnie zwyczajnie dość i wpisał zaliczenie. Wróciłem do mieszania zmarnowany. Indeks wraz z kartą ocen zostawiłem w kuchni. Sąsiadka pokusiła się o lekturę zielonej książeczki. Jej uwagę wzbudził ostatni wpis dokonany przez niejakiego doktora Gruszkę. Nazwisko postaci zostało rozłożone na czynniki pierwsze. Pojawiły się wyraźne aluzje w kierunku medycyny. Analityczne spojrzenie badało moje reakcje. Nie wiedziałem jak się zachować. Przypomniałem sobie stare porzekadło które nakazywało rżnąć durnia.

    W tamtym roku święta wielkiej nocy wypadły wyjątkowo późno. W domu rodzinnym było toczono, a mi przyszło się zmierzyć z śródsemestralnym zaliczeniem. Wczesnym rankiem w lany poniedziałek wróciłem do miasta. Po drodze minąłem kilka ekip szykujących się do polewania przypadkowych przechodniów. Trasę pokonałem szybkim krokiem. Niekiedy musiałem biec. Wchodząc do bloku byłem zdyszany. Wsiadłem do windy która zabrała mnie na jedno z ostatnich pięter. Wchodząc do mieszkania poczułem ulgę. Udałem się do łazienki umyć ręce. Słyszałem jakieś odgłosy. Pociągnąłem za klamkę. Moim oczom ukazał się dość nietypowa scena. Sąsiadka stała w rozkroku oparta o sedes. Znajoma obsługiwała gumową gruszkę. Dopiero co nabrała kolejną porcję. Widząc mnie wycelowała końcówkę i energicznie nacisnęła na zbiorniczek. Tradycji stało się zadość.
    Sąsiadka była wściekła. Urządziła mi awanturę na cztery fajerki. Przez kilka dni nie odzywała się do mnie. Kupiłem nietuzinkowy bukiet kwiatów, dobre wino i zagraniczną bombonierkę. Przeprosiny zostały przyjęte. Odbyliśmy trudną rozmowę która wiele zmieniła.

    OdpowiedzUsuń
  69. Oficjalnie Pani A. nauczała języka ojczystego. Jej życie wypełniała praca. Ogólniak, technikum, studium zawodowe, korepetycje. Wszystko to pozory, bo za fasadą profesjonalizmu kryła się poszukiwaczka przygód.

    Któregoś popołudnia zawiozła mnie do ośrodka zdrowia na drugim końcu miasta. Budynek pamiętał czasy peerelu. Z rejestracji odebraliśmy numerek. Udaliśmy się pod gabinet. Za chwilę otrzymaliśmy zaproszenie. Pani doktor uśmiechnęła się. Poprosiła abym zdjął ubranie. Zajrzała w gardło, osłuchała, zapukała, zmierzyła ciśnienie oraz puls, podciągnęła napletek, sprawdziła jądra, na koniec per rectum.

    Pani A. odstawiła obcasy w kąt. Rozpięła zamek. Krótka różowa rozkloszowana spódniczka znalazła się na wieszaku. Chwyciła za gumkę od rajstop koloru perłowego i opuściła je powoli, najpierw do kolan, do łydek, do stóp. Pozbyła się obcisłego golfa. Ze zdjęciem stanika czy majtek zwlekała do ostatniej chwili.

    Otrzymaliśmy skierowania na dodatkowe badania i to one miały zadecydować o tym, czy nie istnieją przeciwwskazania w realizacji przyjętych założeń.

    Następnego dnia wstaliśmy wczesnym rankiem. Wizyta w laboratorium, pobranie krwii to nic specjalnego. Odwiedziliśmy jeszcze pracownię mikrobiologii. W takim miejscu jeszcze nie miałem okazji bywać. Wchodziliśmy po kolei do gabinetu. Pani w białym mundurku pobrała wymazy z jam ciała. Na koniec otrzymałem probówkę do której miałem oddać nasienie. Udałem się za parawan. Potrzebowałem chwili aby doprowadzić do wytrysku. Laborantka dodała, że poszło mi wyjątkowo sprawnie.

    Na wyniki przyszło poczekać tydzień, czy dwa.

    OdpowiedzUsuń
  70. Nie ma róży bez kolców. Podczas wlewania drugiej części płynu pojawiały się bóle. Cały czas Renata toczyła że mną walkę o to by wlać pełny worek. Prosiłem o zaprzestanie zabiegu. Błagałem o przerwanie procedury i wypuszczenie mnie do toalety. Renata była nieugięta. Powiedziała,że muszę wytrzymać. Oddychaj głęboko przez usta.Jelito pracowało intensywnie, wydobywały się dziwne dźwięki przelewanie i bólgotanie wody.Ból był potworny. Myślałem, że pęknę. W pewnym momencie kanka prawie wysunęła się z odbytu. Renata szybko ją poprawiła. Resztę zabiegu przeprowadziła z przytrzymywaniem kanki.Dotyk jen palców i dłoni był bardzo przyjemny i mnie uspokajał i jednocześnie podniecał. Wytrzymałem do końca. Renata zobaczyła powietrze w rurce wlewnika Był to znak na zakończenie lewatywy. Zamknęła kranik i wyjęła kankę. Renia kazała położyć się na plecach i wytrzymać możliwie jak najdłużej. Wstydziłem się gdyż efektem ubocznym zabiegu było pewne nabrzmienie brzucha oraz niżej, wiadomo czego. Renata powiedziała,że chłopcy często tak reagują. Tak działa zabieg, że drażni gruczoł krokowy.Nie licz na nic więcej.Renata wyszła posprzątać i umyć wlewnik. Na koniec go wypatrzyła i odkaziła. Ja niestety przeżywałem bóle i wstyd. Renata poleciła mi się obrócił na prawy bok. Znowu dźwięki przelewania i chwilową ulga . Na koniec znów na plecach i masaż w wyko Renaty. Masaż jelit powodujący potrzebę wypróżnienia.Wreszcie do kibelka. Ulga, wodospad i wstyd przed Renatą. Po wszystkim Renata zażartowała -czy lewatywa była skuteczna?

    OdpowiedzUsuń
  71. Jak wróciłem czekał na mnie kolejny worek. Renata powiedziała,że musimy zrobić drugą lewatywę. Wtedy dopiero będzie czysto. Znowu pozycja Simsa. Leżanka, ból, rozmowa ze słodką dręczycielką. Ten drugi wlew bolał mnie jeszcze gorzej. Renata straciła do mnie cierpliwość. Już nie było miło. Renata zaczęła udawać obcą osobę. Zaczęła mówić podniesionym głosem, służbowym tonem. Ale jej odbiło. Wlewnik został wysoko podniesiony. Zacząłem błagać "siostro boli, litości". Siostro mówi do mnie brat. Nie jestem zakonnicą. Kontynuowała zabieg do końca. Wpychała mi dodatkowo kankę na maksa. Ta lewatywa była wyjątkowa i niepowtarzalna. Kiedyś marzyłem o tym a teraz mówisz masz. Poczułem się jakby zgwałcony. Renata zostawiła mnie samego. Miałem znowu odczekać swoje i dopiero się wypróżnić.

    OdpowiedzUsuń
  72. Wypróżnienie było bardzo intensywne. Ocet z solą to wyjątkowo intensywna kuracja. Wypłukany byłem jak nigdy. Poczułem się dziwnie lekki. Brzuch był płaski.Czułem pustkę w jelicie, przybyło mi energii. Jednocześnie byłem wyczerpany fizycznie i miałem wyrzuty sumienia wobec tego co robiłem z koleżanką z liceum. Jak ułożyć relacje. Jak jej spojrzę w oczy. Po tym co nas połączyło będzie trudno. Renata postawiła sprawę jasno. Lubię dominować. To mi daje przyjemność. Lubię robić zabiegi pielęgnacyjne a szczególnie lewatywy. To ma być nasza tajemnica.Na nic więcej nie licz. Seks i związki mnie nie interesują.Pomóż mi zwrócić koszty za wlewniki , wazelinę, płyny, papier toaletowy i środki ochrony osobistej oraz do mycia. Po zabiegu sam wiesz jak szarpie dupą. Nie ma wtedy lekko. Trzeba posprzątać i wywietrzyć. To wszystko kosztuje. U ciebie nie da rady się spotkać? Możesz rozmawiać z rodzicami kiedy będzie wolne mieszkanie. Przecież mam malucha i podjadę. Moi rodzice wracają pojutrze. Do jutra mogę pokazać moje skarby medyczne. Nie mam strojów medycznych jak Ewa. Ale też mogę Cię zaskoczyć.

    OdpowiedzUsuń
  73. Resztę popołudnia oglądałem przybory medyczne jakie zdobyła Renata. Było tego trochę. Irygatory Olkusz. Znane białe emaliowane. Węże gumowe, kanki rektalne jak twierdzi Renia. Moje pytanie dotyczące takich długich kanek prostych oraz zagiętych Renia skwitowała tajemniczym uśmiechem. To są kanki dla pań do płukania pochwy.Co chciałbyś wypróbować? Może kiedyś zastosujemy do podrażnienia twojej prostaty. Te krzywe kanki dadzą radę. Tu mam cewniki Foleya. Taki cewnik numer 26 może być zastosowany do głębokich wlewów. Cewnik wejdzie do okrężnicy. Ma on balonik. Daje to nowe możliwości. Tutaj znajdziesz strzykawki Janette'a czyli nasze Żanety. Lubię je stosować do podania gliceryny. Taka wlewka choć mała jest bardzo agresywnie działająca. Po 100 ml ledwo zdążysz do kibla. Możesz narobić w gacie. Kiedyś mój pacjent śmiał się,że co to jest. Taka mała wlewka na niego nie zadziała. Byłam wtedy na wyjeździe dlatego mu zaaplikowałam. Okazało się, że w łazience był brat. Facet nie mógł się załatwić na muszli. Posrał się w gacie. Zapłacił mi ekstra 200 zł fatygę i milczenie. Nigdy bym nie zrobiła takiej wlewki u siebie w domu. To trzeba robić tuż przy tronie . No dobra na dzisiaj starczy bo widzę jak ci sterczy. Nie licz na stosunek. Może kiedyś? Nigdy nie mów nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  74. Po powrocie do domu spotkała mnie niespodzianka. Mama robiła lewatywę tacie. Mama powiedziała nie wchodź do nas do sypialni. Potrzebujemy 15 minut prywatności. Po kilku minutach mama wyszła z wlewnikiem gumowym. Tata nic nie mówił. Mama się zapytała czy chcę być następny. Dzisiaj nie mamo. A to dlaczego? Miałem dzisiaj już dwie lewatywy. Tak? U kogo byłeś? U koleżanki z klasy. To masz fajne koleżanki. Bezpruderyjne dziewczyny. Dominujące i obeznane w sprawach damsko-męskich. Uważaj na nie i nie wpadnij. Mamo one same mnie trzymają na dystans. No to może być tylko do czasu. Masz na lody idź do kawiarni. Ja muszę jeszcze zająć się ojcem. Zrobić porządek z jelitem. Mamy mały wlewnik, muszę łącznie zrobić 3 lewatywy. Jesteśmy dopiero po pierwszej. Wiesz co weź jeszcze kasę z kredensu i idź do kina. Nam zejdzie długo bo jeszcze pewnie muszę tacie coś dodać jako żona. Przecież to nie jest zwykły pacjent tylko mój mąż.

    OdpowiedzUsuń
  75. W tygodniu zadzwoniłem do Renaty. Umówić się na spotkanie. Chciałem uregulować za artykuły do lewatywy. Rzeczywiście dziewczyna musiała mieć wydatki. Kupowała mydła, papier toaletowy, odświeżacze do powietrza. Potrzebna była wazelina, sól , ocet, niekiedy zioła. Specjalnie dla kupiła nowy wlewnik gumowy. To wszystko kosztuje.Renata zaprosiła mnie tym razem na górę do siebie. Powiedziała,że to miło z mojej strony,że płacę za koszty zabiegu. Lubię jasne układy. Dzisiaj są rodzice w domu więc nie pasuje wykonanie lewatywy. Lewatywa to zabieg niezwykle intymny. Nawet starzy partnerzy nie mogą jej zawsze stosować. Dzisiaj dostaniesz czopki Laxol. Zgadzasz się? A jak one działają? To czopki przeciwko zatwardzeniu. Renata zaczęła rozpinać mi spodnie. Ściągnęła mi spodenki. Nie bój się. Możesz się położyć. Idę po czopki. Nie mogę znaleźć wazeliny. Chcesz to użyję śliny? Chciałbyś? Żartowałam dzisiaj będzie wazelina. Renata założyła rękawiczki. Nasmarowała wejście do odbytnicy. Wyjęła z blistra 2 czopki. Poczym kazała mi się położyć jak do lewatywy. Czopka wkładała głęboko wszedł jej cały palec. Wykonywała w środku ruchy drażniące mnie obłędnie. Po chwili drugi czopek i powtórka z rozrywki. Później dowiedziałem się, że to było masowanie prostaty.

    OdpowiedzUsuń
  76. Następnie Renata powiedziała, że może się równać z Ewą w porównaniu do strojów. Ma dziś jednak dla mnie niespodziankę. Założyła specjalnie dla mnie klapki damskie na obcasie z puszkiem. Pięknie wyglądały jej stopy w tych szpilkach. Białe klapki i do tego pedicure różowe paznokcie. Zaczekaj nie będę cię dzisiaj męczyć. Wzięła kawałek ligniny i chusteczki higieniczne. Zrozumiałem na co się zanosi. Renata postanowiła ulżyć mi ręką. Było to niesamowite przeżycie. Jak dobrze trafiłem, nie mogłem uwierzyć w to co tam się dzieje. Renata zaczęła mnie wycierać po wszystkim. Pobiegłem się wypróżnić bo czopki dały znać o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  77. Sprawy zaszły za daleko. Renata wie o mnie dużo ja zresztą o niej także. Musimy pamiętać o tym , żeby zachować ostrożność i dyskrecję. Renata pokazała mi kolejne swoje skarby tj. gumowe gruszki do lewatywy. Miała ich 8 duże i małe z końcem twardym i jednolite. Chwaliła się, że robiła lewatywy dzieciom w rodzinie. Kiedyś została sam na sam ze swoim kuzynem. Zaproponowała mu lewatywę gruszką nr 11.Chłopak nie chciał z początku służyć jako model do zabaw w doktora. Wtedy Renatka zaproponowała mniejszą gruszkę nr 5. Chłopak się zgodził z ciekawości. Renata rozpuściła tabletki nasenne. Po czym zaaplikowała mu ten płyn. Następnie przypilnowała go żeby lek się wchłonął. Chłopak się oszołomił. Wtedy w ruch poszły gruszki duże. Razem 6 sztuk. Po tym szybko na muszlę. Wydalić pozostałości środków nasennych. Wystraszyłam się ,że przesadziłam . Kuzyn był oszołomiony i niczego nie pamiętał. Dobrze się skończyło bo mogłam trafić do poprawczaka. Ja pierdolę ale byłam głupia.

    OdpowiedzUsuń
  78. Tak się złożyło, że poznałem dwie dziewczyny z klasy, które były dobrze sytuowane. Lubiły sporty wodne i tematy medyczne. Sam się dziwiłem, że dobrały się w jednej klasie. Renata jest bardziej zaawansowana w temacie lewatywy i ma już prawo jazdy. Nie wiem kim są jej rodzice ale widać tam kasę. Renata chodzi często na sportowo i jest taka dziewczęca. Ewa lepiej się ubiera i jest bardziej kobieca. Niestety Ewa jest kapryśna i rozpuszczona. Też pewnie zaraz zrobi prawo jazdy. Czułem się przy nich jak ubogi krewny. Cóż mieszkałem w M2 a tata dorobił się tylko malucha, ruskiego telewizora w kolorze Rubin i wędziska teleskopowego marki Germina veb GmBH.

    OdpowiedzUsuń
  79. W połowie lipca dziewczyny wyjechały na wakacje. Renata pojechała do Bułgarii. Jak się okazało nowym Polonezem. Fiat krededens został w garażu. Mama zabrała Ewę do Jugosławii. Ojciec podwiózł je na lotnisko Okęcie. W ten sposób zostałem bez koleżanek. Rodzice planowali urlop w sierpniu. Nie chciałem z nimi jechać. Wolałem wyskoczyć na działki do kolegów nad zalew w Poraju. W lipcu ojciec wyskoczył na 3 dni do Sulejowa. Polował tam na sandacze i pił piwo oraz wódeczkę. Przed wyjazdem mama dała mi znak. Wiedziałem o co chodzi i nawet się ucieszyłem. Jakże się zdziwiłem gdy mama zaprosiła do nas swoją koleżankę z biura. Pani Ania była pielęgniarką, która została sekretarką. Była to kobieta przed trzydziestką. Zadbana, niebanalna i bezpruderyjna. Ania wzięła że sobą stroje i dodatki a także akcesoria medyczne. Było tego sporo dlatego mama pomogła jej to podwieźć maluchem. Zapowiedź nowego doświadczenia mnie wgniotło w kanapę. Mama powiedziała mi, że tak będzie lepiej. Nasze relacje są delikatne. Matka z synem nie może przekroczyć pewnych granic. Oddaję Cię pod opiekę profesjonalnej pielęgniarki. Bądź grzeczny i słuchaj siostry Ani.

    OdpowiedzUsuń
  80. Ania spotkała się ze mną w moim pokoju. Omówienie zakresu zabiegów pielęgniarskich zajęło nam dobre pół godziny. Ania powiedziała, że proponuje zastrzyki domięśniowe na wzmocnienie odporności. Debicylina z polbicyliną 2 razy co tydzień. Wcześniej oczywiście próby śródskórne. Poleca też cewnikowanie pęcherza moczowego z płukaniem . Głębokie płukanie jelita grubego. Masaż prostaty aż do końca czyli ejakulacji. Badanie nasienia pod mikroskopem. Te zabiegi w ciągu 3 dni. Jaki strój chcesz? Odrzekłem, że chciałbym strój pielęgniarki z czepkiem i drewnianymi klatkami z odkrytymi palcami. Dobrze ale trochę potrwa. Może założyć białe rajstopy Tak proszę. Przyjdę za pół godziny.

    OdpowiedzUsuń
  81. Rzeczywiście po 30 minutach zapukała do drzwi. Ukazała się w białym fartuchu. Czepek z czarnym paskiem. Na nogach lekkie drewniaki. Białe rajstopy. Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem. Ania uśmiechnęła się. No to do roboty. Wiesz, że muszę wykonać próby uczuleniowe na antybiotyki. Takie próby wykonane są w postaci wstrzyknięcia śródskurnego. Czy zgadzasz się na wykonanie zabiegu? Byłem jak zahipnotyzowany. Tak siostro. A czy to boli? Nie bój się skarbie. Cienką igłą i płytkie nakłucie. Nic nie poczujesz. Dlaczego są aż cztery strzykawki? Muszę ci wkłuć się 4 razy. No ale dlaczego? Zgadzasz się czy nie? Nie chcę tego. Bo zawołam mamę. Nie chcę 4 zastrzyków. Pani Lidio proszę do mnie! Pani syn nie wyraził zgody na zabieg. Szkoda naszego czasu. Decyzja należy do Pani bo brakuje mu jeszcze pół roku do pełnoletności. Mamo ratuj! Siostro Anno dlaczego są aż 4 strzykawki? To chyba przesada? Wcale nie, debka, polka, mieszane antybiotyki i kontrolnie sól. Zastrzyki nie bolą i nie ma sensu robić cyrków. Taki duży chłopak a gorszy od dziecka. Mama powiedziała, że muszę to przyjąć. Zaprotestowałem.Wtedy mama mnie złapała za rękę, przygniotła ciałem i wystawiła na pastwę Ani. Ania przeszła do działania. Odkaziła przedramię. Po chwili zaczęła wkłucia i wstrzyknięcia. Po każdym wstrzyknięciu rysowała obwód i napisała co gdzie jest podane. Rzeczywiście same zastrzyki nie bolały ale wkłucia trochę szczypały. No to takiego obrotu sprawy nie przewidziałem. Obejrzałem 4 bąble. Chyba przesadziłem.

    OdpowiedzUsuń
  82. Mama powiedziała, że jej wstyd za moje wygłupy. Idź przeprosić Panią Anię. Załatwiłam ci taką ładną i młodą dziewczynę. Nie potrafisz tego docenić. Następnym razem to sprowadzę ci emerytowaną pielęgniarkę. Znam taką jedną Elę robi zabiegi po domach za alkohol. W pracy się rozpiła. Jak była młodsza to też się puszczała z dużo młodszymi chłopakami. Chcesz taką panią? Jeśli nie, to leć przeprosić Anię. Pobiegłem po kwiaty. Ukorzyłem się przed Anią. Ania powiedziała, że trudno było jej wykonać zabieg. Martwiła się o moje bezpieczeństwo a także swoje i mojej mamy. Przecież był ostre igły to nie są żarty. Nigdy tak nie rób. Przeprosiny przyjęte. Pomyślałem sobie, że to nie do końca tak. Zabieg był wykonany wyjątkowo brutalnie, to nie jest w porządku. Mama z Anią za daleko posunęły się. Co do Ani to jest to fajna laska ale może być sadystką?

    OdpowiedzUsuń
  83. Ania wypaliła papierosa i wychyliła z moją mamą po dwa kieliszki wódki stołowej pod tonic water. Mama kazała mi iść do siebie. widziałem jak na bocznym stoliku stał mikroskop. No to chyba wiem w jakim celu. Spanikowałem, to dlatego ta wódka na odwagę. Po jakimś kwadransie pukanie do drzwi. Tak to Ania z krwistoczerwonymi ustami. Podała mi pojemnik i powiedziała złóż mi tu swoją spermę do badania mikroskopowego. Tego pragnąłem ale też się obawiałem. Anna powiedziała, że jak skończę mam powiadomić. Badanie trzeba niezwłocznie przeprowadzić. Wyszła zamykając drzwi. Postanowiłem działać na sucho. Jednak wystarczyło kilkanaście ruchów. Tak szybko skończyłem, że aż sam się zdziwiłem. Poszedłem do Ani tak aby nie spotkać mamy. Ania mnie pochwaliła i powiedziała, że próbka jest ładna i duża. Nawet nie potrzebowałeś mojej pomocnej dłoni ani żadnej mojej garderoby. Niektórzy pacjenci proszą o buty, rajstopy, bieliznę czy czepek. Ty jesteś szybki i wściekły.

    OdpowiedzUsuń
  84. Pomyślałem, że się sfrajerowałem. Mogłem poprosić np. o buty. Zapytałem się czy ma Pani takie buty dyżurne do pomocy panom, którzy mają problemy z dostarczeniem próbki do badań. Ania pokazała mi lekko znoszone klapki na koturnie. Te klapki zdają egzamin. Muszę pilnować aby fetyszyści ich nie ukradli. Kiedyś jeden pan proponował mi ich wypożyczenie na weekend. Wcześniej miałam w nich chodzić przez cały dyżur. Wtedy jeszcze pracowałam w zawodzie pielęgniarki. Zgodziłam się i dostałam wtedy dobrą kasę. Czasem tak robię bo zbieram na auto. Trzeba pomagać chorym ludziom. Tobie pożyczę za darmo idź do siebie i sobie obejrzyj te klapki z bliska a nawet bardzo bliska masz godzinę.

    OdpowiedzUsuń
  85. Zamknąłem się u siebie i dokładnie obejrzałem te koturny. Były to zgrabne i wysokie koturny. Obcas wysoki na 12 cm pod palcami 4 cm. Nr buta to 36. Zgrabne stópki ma Ania. Ślady odbitych palców i ten zapach wywołał ponowną burzę. Wezbrałem w momencie. Wyobrażałem sobie jak Ania pomykała w tych klapkach w pracy. Jak wykonywała różne zabiegi. Jak zadawała ból pacjentom.Jak seksowna była ubrana w te buciki. Nigdy wcześniej nie doceniałem fetyszu stóp i obuwia. W każdym razie nie realizowałem tego tak realnie. Damskie obuwie mnie kręciło ale dopiero teraz miałem okazję to testować. Byłem pijany z podniecenia i nadmiaru wrażeń. Po godzinie Ania przyszła odebrać klapki. No to witaj nowy fetyszysto. Pokaż wyniki na ręce zmierzyła mi linijką ślady po wstrzyknięciach. Wyniki wskazują, że możemy podać lek , nie masz uczulenia. Będziesz spokojny, czy mam wołać pomoc?

    OdpowiedzUsuń
  86. Po kwadransie Ania wróciła z moją mamą. To mnie zaskoczyło. Słuchaj synu wyraziłam zgodę na podanie leku w postaci wstrzyknięcia domięśniowego. Ania poleciła mi popuścić spodnie . Leży luźno na brzuchu. Siostro wstyd przed mamą. No co ty. Mama będzie się uczyć podawać zastrzyki. Po moim instruktażu będzie mogła w rodzinie robić zastrzyki. W sytuacji awaryjnej. Na kimś musi to wypróbować. Przykro mi wypadło na ciebie. Ania odkaziła pośladek. Wytłumaczyła mamie jak wyznaczyć miejsce wkłucia. Napięła skórę i wkłuła mi się zdecydowanie pod kątem prostym. Aspirowała i zaczęła podawać antybiotyk. Zastrzyk był bardzo bolesny. Boli? Wytrzymaj już kończę. Po chwili wyciągnięcie igły i docisk wacika. Następnie masowanie wokół miejsca iniekcji. Pani Lidio wszystko jasne. Ma Pani pytania? No nie wiem czy dam radę? Da Pani radę podamy NaCl a syn ma drugi pośladek. Zaraz, zaraz co tu się planuje? Za chwilę mama zrobi ci zastrzyk taki ćwiczeniowy. Sól fizjologiczna to nie boli i jest neutralne dla organizmu. A jak się nie zgodzę? Dopiero teraz zauważyłem koturny na stopach Anny. Te same słodkie inspiracje i uniesienia. Słuchaj my jesteśmy dwie. A możemy jeszcze poprosić kogoś do pomocy i zostaniesz unieruchomiony. Chyba lepiej po dobroci.

    OdpowiedzUsuń
  87. Mama przygotowała zastrzyk domięśniowy. Teraz zrobimy próbę jak jej pójdzie. Ten pierwszy będziesz miał pod moim nadzorem. Pani Lidio proszę bardzo. Mama powiedziała te regułki. Proszę położyć się na brzuchu, czy wiesz na czym polega zabieg, czy zgadzasz się na jego wykonanie itp. Zgodziłem się, nie było wyjścia ale nie podobało mi się to. Luźno mięśnie i szukanie miejsca wkłucia. Następnie odkażenie i napięcie skóry. Po sekundzie ruch ręki i igłą poszła w moim kierunku. Igła odbiła się od mojego pośladka. Pani Lidio jeszcze raz mocniej i bardziej zdecydowane ruchy. Syn ma twardą skórę. Mama tak zro biła jak radziła Anna. Teraz igłą weszła we mnie. Syknąłem z bólu. Aspirujemy . Proszę trzymać za nasadkę igły. Podajemy powoli lek. Mama zapytała czy boli. Nie było miło ale nie bolało. Po wtłoczeniu wacik i wyjęcie igły. Masaż i po wszystkim. Widzisz jaką masz zdolną mamę. Świetnie pani Lidio. Mama podziękowała mi. Leżałem bezsilny.

    OdpowiedzUsuń
  88. Zastrzyk wykonany przez Annę bolał mnie jeszcze długo. To była debicylina z polbicyliną. Ten lek boli a szczególnie debka. Anna powiedziała, że nie ma powodu do obaw. Taki ból jest normalny. Na szczęście zastrzyk mamy nie powodował negatywnych reakcji. Zostałem zaproszony na kolację. Anna powiedziała,że jutro i pojutrze nie będzie kłucia i zastrzyków. Jutro lewatywy , w tym głębokie. Na koniec badanie prostaty. Pojutrze ostatni dzień i cewnikowanie pęcherza moczowego plus płukanie. A teraz udaj się na spoczynek. Masz niespodziankę na nocnym stoliku. Na stoliku stały koturny Anny . No to chyba będę miał zapewnione niespokojne sny .

    OdpowiedzUsuń
  89. Pani A. spędzała długie godziny w pracy. Ułamkowe części etatu. Ogólniak, technikum, zawodówka, studium dla dorosłych, do tego wieczorem korepetycje. Budżet i tak się nie spinał, a problemy ze zdrowiem dawały o sobie znać coraz bardziej.

    Wizyta u laryngologa czy foniatry wyglądała bardzo zwyczajnie. Wywiad, inspekcja gardła i tyle. W zaleceniach pojawiała się wzmianka aby oszczędzać gardło. Do tego sól emska do płukania czy jakieś tabletki.

    Odkładana przez długi czas wizyta u ortopedy doczekała się realizacji. Jegomość przyjmował w domu na peryferiach. Na korytarzu urządził poczekalnię. Duży pokój dzienny robił za gabinet. Na środku stało dębowe biurko. Tuż obok ogromny fikus. Jegomość zadał szereg pytań. Od razu zaproponował operację kręgosłupa. Pomysł został oprotestowany w sposób odpowiedni więc zalecił rehabilitację. Przed wyjściem wręczył wizytówkę do właściwej osoby która miała poprowadzić sprawę.

    Pani E. pracowała w wielu miejscach. Przybywała w egzotycznych godzinach. Raz wczesnym rankiem, raz koło południa, raz wieczorem. Przywoziła ksera z mądrych książek. Omawiała ćwiczenia. Niektóre były dość złożone więc praktykowała je na kocu zwracając uwagę na najdrobniejsze szczegóły.

    Pani A. coraz bardziej dokuczały problemy z dolnym odcinkiem przewodu pokarmowego. Pani E. wysłuchała żali i zobowiązała się coś zaproponować. Kolejne spotkanie miało odmienny przebieg. Omówiliśmy metodę terapii jelita grubego dwóch panów o niemiecko brzmiących nazwiskach. Leczenie odbywało się raz dziennie i miało trwać dwa tygodnie. W zaleceniach zaproponowano aby przed wykonać ciepłą lewatywę. Pani E. nie zamierzała pominąć tego punktu.

    OdpowiedzUsuń
  90. Rano o 6.00 Anna przyszła z termometrem. Mierzymy temperatury. Popuść spodnie dzisiaj zmierzymy w odbytnicy. Dlaczego siostra tak się wygłupia . Ja pracuję a ty masZ mnie słuchać bo jak nie to zawołam posiłki. No Ładnie 38,5 trzeba podać

    OdpowiedzUsuń
  91. Co podać? Co się dzieje? Trzeba podać lewatywę z chłodnej wody. Czekaj na mnie. Co tu robisz z moimi klapkami. Chyba zostałeś zboczony. No nie ale jestemam nadzieję, że nie spuściłeś się na nie.

    OdpowiedzUsuń
  92. Słowo się rzekło kobyłka u płota.Anna przyszła z irygatorem. Masz trochę gorączki musimy zbić ją za pomocą chłodnej wody. Muszę wykonać wlew doodbytniczy. To przyniesie ulgę. Czy wiesz na czym polega zabieg? Zgadzasz się na jego wykonanie? Potwierdzenie z mojej strony. Położyć się na lewym boku. Nogi do brzucha. Prawa noga bardziej zgięta niż lewa. Lewa ręka z tyłu ciała. Prawa z przodu zgiąć w łokciu. Lekko obrócić się na brzuch. Leżałem jak należy. Anna założyła rękawiczki i zaczęła smarować wejście do odbytu wazeliną. Następnie uniosła mi prawy pośladek. Kankę przystawiła do odbytu i kulistym ruchem zaczęła wprodzać ją po linii łączącej odbyt z pępkiem na głębokość ok. 8 cm. Następnie odchyliła kankę ku tyłowi. Oddychaj głęboko przez usta. Zwolniła zaciskacz. Woda ruszyła. Poczułem zimno co nie było miłe. Takiej lewatywy jeszcze nie miałem. Nie było to przyjemne. Anna powiedziała, że mówić jakby bolało albo gdyby trzeba byłoby się wypróżnić przed zakończeniem zabiegu. Bóle się pojawiły. Myślałem, że pęknę. Anna obniżała irygator i zwalniała przepływ. Po chwili poprawa samopoczucia i ponownie irygator unoszony wyżej. Tak powtarzało się kilkukrotnie. Byłem zdominowany i bezsilny wobec Anny. Pod koniec chciałem iść się załatwić. Muszę iść natychmiast do wc. Anna mi nie pozwoliła. Obniżenie irygatora i oddychanie głęboko przez usta miało mi pomóc. Co za perfidna kobieta. Proszę niech pani już skończy bo ja nie wytrzymam. Muszę zabieg wykonać do końca. To nie przedszkole. Przestań przesadzać i udawać. Ja wcale nie zmyślam To jest okropny ból. Sam chciałeś pielęgniarki, wiem to od twojej mamy. Szukałeś też sam dziewczyny do tego zabiegu. Jeszcze pół litra. Nie chcę. Cicho bo to nie boli tylko grasz rolę męczenników. Dlaczego nie współpracujesz? Teraz nie wiedziałem czy to gra czy na serio.

    OdpowiedzUsuń
  93. Czułem się koszmarnie. Niesamowite bóle brzucha oraz potrzeba natychmiastowego wypróżnienia. Myślałem,że umrę. Z ulgą usłyszałem charknięcie . Całe szczęście to już koniec . Myliłem się musiałem leżeć na plecach ok.15 minut. Anna nie znała litości. Tak musiało być. W kibelku przyszła ulga . Wtedy poczułem się rewelacyjnie. Anna zaprosiła mnie na powtórkę z termometrem. Teraz miałem dobrą temperaturę. Widzisz na jakie cyrki nas naraziłeś. Uleczyłam cię. Powinieneś być mi wdzięczny. Jesteś czysty wewnątrz. Zaraz to wykorzystam. Za kwadrans spróbuję zrobić ci masaż gruczołu prostaty. Tego chyba nie praktykowałeś?

    OdpowiedzUsuń
  94. Tego nie przerabiałem. Nie chciałem przyznać się do swoich doświadczeń z Ewą i Renatą. Dziewczyny przecież trochę mnie maskowały i było miło. Zobaczę jak to wygląda w wykonywaniu Anny. Anna przyszła tak jak mówiła. Założyła specjalnie rękawiczki i użyła dużo wazeliny . Ja musiałem przyjąć pozycję łokciowo- kolankową. Wrażenia były obłędne. Było miło i zacząłem się zbližać do finału. Zacząłem jęczeć. To było niesamowite przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  95. Po chwili pojawiła się gęsta wydzielina o specyficznym zapachu. Nawet spadły trzy krople do podstawionej tacki. Moja prostata zaczęła pulsować czy wręcz podskakiwać. Nastąpił wytrysk. Jakże inny niż zwykle. Orgazm był długi i intensywny, obejmował całe ciało. Takiego przeżycia nie znałem. Straciłem przytomność z rozkoszy. Głośno krzyczałem nie mogłem tego opanować. Po chwili położyłem się wyczerpany. Ania także się położyła i przytuliła mnie. Nawet nie wiem jak usnąłem.

    OdpowiedzUsuń
  96. Kiedy się obudziłem Anny nie było przy mnie. Na stole zobaczyłem rumianek i mydło w płynie firmy Jeleń. Nieopodal stał irygator. Byłem zmęczony i spełniony. Po chwili usłyszałem stukot drewniaków Anna przyszła z uśmiechem na ustach. Zapytała się jak się czujesz? Powiedziałem, że jest niesamowicie wyrachowana i bezpruderyjna. Wyssała pani że mnie wszystkie soki. Tak wygląda moja pomoc pielęgniarska. Dobrze sobie ulżyłeś. Teraz wiesz do czego jestem zdolna. Widzisz, że z mamą tego nie mogłeś zrealizować. Mama powiedziała, że podobne czynności wykona na twoim ojcu . Acha twoje nasienie jest dobrej jakości. Musisz uważać żeby nie wpaść z dziewczyną. Teraz możesz jeszcze zdrzemnąć się. Wieczorem będzie lewatywa razy dwa. Zrobię głęboko i dokładnie.

    OdpowiedzUsuń
  97. Wieczór przyszedł nieuchronnie a wraz nim moja Anna. Teraz Anna grała rolę kobiety zatroskanej o moje zdrowie. Zapytała czy mam bóle brzucha, nudności lub wymioty. Nic z tych rzeczy odparłem. No to możliwe jest wykonanie lewatywy. Zrobię ci lewatywę głęboką . Obecnie zabieg ten jest zapomniany. Polega na podaniu płynu głęboko do okrężnicy. Aby tam się dostać pielęgniarka używa zamiast kanki rektalnej cewnika Foleya. Przygotowałam dla ciebie cewnik nr 26. Zobacz ten gruby cewnik jest bezpieczny dla jelita. Jego długość pozwala oczyścić praktycznie całą okrężnicę. Na końcu jest balon do napompowania. Mogę ustabilizować cewnik głęboko w twoim jelitku. Dobra wiadomość jest taka, że zabieg jest mniej uciążliwy od zwykłych lewatyw. Lewatywa niekiedy boli jak mocno rozciąga ściany banki odbytnicy. Sam tego na pewno doświadczyłeś. Wlanie powyżej 1 l najczęściej związane jest z zadawaniem bólu. Pacjenci często skarżą się na ból. Niestety pielęgniarka musi zabieg wykonać do końca. Wlanie za mało płynu nie wywołuje odpowiedniej skuteczności zabiegu. Lewatywa głęboka daje inne wrażenia. Nie bój się. A czy pani robiła to na sobie? Jak kończyłam liceum medyczne to wiele rzeczy się robiło. Niektóre oficjalnie w szkole ale także te niekoniecznie obowiązkowe po lekcjach. Dziewczyny miały różne pomysły. Idę przygotować zestaw. Zaczekaj na mnie grzecznie.

    OdpowiedzUsuń
  98. Stukot drewniaków zwiastował powrót Anny. Ania przyszła z tacką. Na niej był biały irygator z gumowym czerwonym wężem, cewnik, rękawiczki, lubrykant i strzykawka 100 ml. Jesteś gotowy? Nie masz bólów brzucha, nudności i wymiotów. Przygotowałam specjalnie dla ciebie napar z rumianku. Połóż się odpowiednio i wyluzuj. Nic nie będzie bolało. Usłyszałem dźwięk zakładania rękawiczek. Następnie Anna natłuściła cewnik i wejście do odbytnicy. Dzisiaj masz żel do poślizgu. Wazelina niszczy cewnik. Poczułem dotyk cewnika. Anna zaczęła wkładać go, powoli, delikatnie ale niezwykle głęboko.Już wszedł, nie bolało? Jakże inny był cewnik od kanki. Teraz nadmuchany balonik. Podłączyła żanetę. Naciśnięcie na tłok. W moim jelicie coś urosło. Słuchaj łączę się z irygatorem. Anna zwolniła zaciskacz i wlew wystartował. Poczułem wlewanie płynu. Nie pojawiał się ból jak przy zwykłym wlewie. Delikatne łaskotanie w jelicie. Było inaczej nawet przyjemnie. Sam nie wiem kiedy Anna wlała 2 l. To jest fajne i nie boli. Ania wypuściła powietrze z balona. Powoli wyciągała cewnik. Trwało to długo. Byłem zaskoczony, że już po wszystkim. Czułem się pełnym ale brzuch był inaczej wysadzony, jakoś tak wyżej. Anna powiedziała, że jak pojawi się parcie to mogę iść do łazienki. Posiedź sobie długo. Tak trzeba bo jesteś wypłukany głęboko.

    OdpowiedzUsuń
  99. Wizyta w łazience była ponad pół godziny. Prawdą jest, że byłem głęboko wypłukany. Anna miała pomysł i wykonanie zabiegu nie było proste. Byłem zaskoczony, że zabieg nic nie boli. Też była dziwna sprawa , że tak głęboko wchodzi cewnik. Trochę się tego obawiałem. Anna powiedziała, że nie muszę się bać. Wie co robi i jest bezpiecznie. Mimo wszystko Anna naruszyła moje ciało i umysł. Poczułem się jakby zgwałcony i zbrukany. Jednocześnie byłem podniecony i miałem chęć na coś więcej. Tego wieczoru Anna już dała mi spokój z pielęgniarstwem. Pomogła mi jako kobieta. Mam na myśli robótki ręczne.

    OdpowiedzUsuń
  100. W ostatnim dniu naszego maratonu było w planach cewnikowanie pęcherza moczowego. Anna krótko opisała przebieg i cel zabiegu. Następnie uzyskała moją zgodę na wykonanie zabiegu. Poleciła mi umyć penisa. Następnie miałem położyć się na plecach bez majtek. Anna powiedziała, że musi szybko zadziałać. Zanim pojawi się erekcja. Odkaziła członka jodyną. Miała oczywiście rękawiczki. Następnie wstrzyknęła mi do cewki lignokainę. Dziwne uczucie i niezbyt miłe. Cewnik także posmarowała lignokainą. To masz na znieczulenie. Nie bój się mamy cewnik o numerze 18 . Nie będzie bolało. Wcale nie byłem przekonany.Jesteś gotowy? No to jedziemy. Zściągnęła mi napletek tak aby widzieć otwór wejściowy cewki. Zaczęła wprodzać mi cewnik. Ale dziwny zabieg. Doszliśmy do zakrętu, Anna odchyliła członka i kontynuowała wprowadzanie. Nagle pojawił się opór. Poczułem jednocześnie ból, strach i podniecenie. Anna powiedziała, że nie muszę się bać. właśnie mija prostatę. Cewnik penetrował mnie dalej. Najgorsza chwila to wchodzenie przez zwieracz do pęcherza. Wtedy poczułem ból. Anna była delikatna ale konsekwentna. Wreszcie zdobyłam twoje naczynie- zażartowała. Tak, widzę. Pojawił się mocz.

    OdpowiedzUsuń
  101. Teraz muszę napełnić balonik. Zapewnia to trzymanie cewnika na miejscu. Anna podłączyła żanetę i podała 30 ml aqua destilata . Siedzi jak trzeba sprawdziła delikatnie pociągając za cewnik. Następnie zatkała wylot cewnika. No to teraz jestem twoją Panią a ty niewolnikiem. Niczego nie mogłem zrobić. Ja decyduję o wszystkim. Zero erekcji itp. nawet nie możesz się odlać bez mojej zgody. Zrozumiałem, że tak jest naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  102. Anna poigrywała że mną. Pokazała swoją prawdziwą naturę. Czułem się jak dziecko. Byłem zaskoczony takim obrotem sprawy. Następnie Anna podłączyła worek do zbierania moczu i mnie zostawiła samego. Tak musiało być i nie mogłem niczego zrobić. Byłem niewolnikiem Anny.

    OdpowiedzUsuń
  103. Anna wróciła wieczorem. Powiedziała, że czas na płukanie. Trzy razy wstrzykiwała mi sól fizjologiczną poprzez cewnik. Za każdym razem czułem potrzebę oddania moczu. Tak też było. To była płukanka. Na koniec Anna spuściła wodę z balonika. Powoli wyciągała cewnik. Na tym będziesz miał koniec zabiegów. Jutro wraca twój ojciec. Teraz odpocznij. Idę się spakować. Zajrzyj do nas za godzinę. Anna poszła do pokoju mojej mamy.

    OdpowiedzUsuń
  104. Poszedłem do pokoju mamy. Anna była już przebrana w ciuchy cywilne. Mama powiedziała, że muszę przyznać się do tego co czuję podczas lewatyw. Przyznałem, że lubię być poddawany takim zabiegom. Lubię pielęgniarki. Lubię stroje medyczne. Najbardziej gustuję w butach na koturnach oraz drewniakach. Lubię być poddawany procedurom pielęgniarskim. Lubię po prostu seks medyczny. Anna powiedziała, że za tydzień muszę przyjechać do niej na zastrzyk. Masz niespodziankę do tego czasu zostawiam ci moje koturny. Możesz mnie wspominać. Tylko zachować ostrożność nie chcę abyś je zniszczył ani zamoczył.

    OdpowiedzUsuń
  105. Dawno temu. Nastał czerwiec. Odebrałem świadectwo szkolne. Załapałem się to na jeden, to na drugi obóz harcerski. Tak dotrwałem do sierpnia. Po powrocie z wojaży obowiązywała mnie dieta bezresztkowa. Na śniadanie biały ser z miodem, na drugie warzywa na parze, na obiad gotowane mięso, na kolację ryż z owocami.

    W poniedziałek rano wstaliśmy wczesnym rankiem. Zostałem zapakowany do fiata 126p. Szpital dla małolatów znajdował się w poniemieckiej kamienicy w centrum miasta. Na zewnątrz czerwona cegła. We wnętrzach peerel. Odebraliśmy dokumenty z izby przyjęć i ustawiliśmy się w kolejce na schodach. Co chwilę ktoś otwierał drzwi i na cały głos czytał nazwisko petenta. Na zaproszenie przyszło nam chwilę poczekać bo otrzymaliśmy je we wczesnych godzinach popołudniowych. Wizyta w punkcie pobrań. Spotkanie z lekarzem, pytania, podpisy, wzrost, waga. Rodzic odbywał delegację do drzwi, a młody człowiek do sali chorych. W pokoju kilkanaście osób.

    Leżenie, słyszenie, widzenie, zgrzyt windy, brzęk naczyń. Zanim zdążyłem przyzwyczaić się do realiów tamtego miejsca otrzymałem termometr pod pachę. Wskazanie wykraczało poza normę. Zostałem zapytany o przyczynę. Odpowiedziałem, że to stres. Za chwilę otrzymałem odpowiedni pakiet. Położyłem się na brzuchu. Pośladki zostały odsłonięte. Igła wbiła się w skórę. Zaraz po tym pojawił się intensywny ból, a wraz z nim łzy w oku. Trwało to całe wieki. Pytałem ile jeszcze. Delikatny głos uspokajał, że chwila. Kiedy metalowe coś opuściło wnętrze poczułem ulgę. Ledwo zdążyłem się nacieszyć, a kłuto kolejny pośladek. Nie pamiętam co mi podano. Dowiedziałem się, że nie można mieszać różnych specyfików podczas jednego podania.

    OdpowiedzUsuń
  106. Wieczorem założyli wenflon i podłączyli kroplówkę. Budziłem się co chwilę spoglądając poziom cieczy. Dostałem coś na spanie lecz na niewiele się to zdało. Nastał ranek. Połknąłem niebieską tabletkę. Traciłem kontakt z rzeczywistością. Maska, liczenie i urwał się film. Obudziłem się nie wiem gdzie. Wokół mnie monitory. Rytmiczny sygnał. Przechodziłem przez kolejne stany świadomości. Przewieźli mnie na oddział. Kojarzę, że prowadziłem jakieś rozmowy choć zbyt wiele z tego nie pamiętam. Dostawałem jeszcze jakieś środki. Nawet nie wiem jak dotrwam do rana. Na obchodzie podjęto decyzję o odesłaniu mnie do domu. Ucieszyłem się.

    Przebrałem się w cywilne ciuchy. Szykowaliśmy się do wyjścia, a tu nagle zaczepiła nas pielęgniarka. Pokazała na kartę chorych i dopatrzyła się konieczność wywołania wypróżnienia. Rodzicielka powiedziała, że zrobi co należy. Ciarki przeszły mi po plecach. Czułem się dziwnie wiedząc co mnie czeka.

    Po powrocie do domu wziąłem ciepły prysznic. Założyłem czystą piżamę. Udałem się do sypialni. Zająłem pozycję horyzontalną. Rana znajdowała się w okolicach lewej pachwiny. Kiedyś tkwiło tam żelastwo które założyli mi po wypadku. Długo zwlekałem z jego usunięciem, aż zaczęły pojawiać się stany zapalne. Założyłem świeży opatrunek. Usiłowałem znaleźć sobie jakieś zajęcie. Chwyciłem za jakąś książkę. Nic z tego. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem.

    Obudziłem się wieczorem. Zaschło mi w ustach więc udało się do kuchni. Zanim wszedłem do pomieszczenia poczułem charakterystyczny zapach. Uzasadnienie było takie, że przecież zrobiliby mi to samo w szpitalu. Ponadto jakoś tak się stało, że ominęła mnie ta przyjemność podczas diety. Udaliśmy się do łazienki. Przekręciłem zamek. Pod zlewem znajdowały się ręczniki kąpielowe przewidziane na takie okazje. Rozłożyłem je na podłodze. Pozbyłem się piżamy. Położyłem się na lewym boku. Spoglądałem w stronę kratki wentylacyjnej drzwi. Trochę tam wiało. Poczułem rozszerzanie pośladków. Odruchowo podciągnąłem nogi. Rana dała o sobie znać. Kanka powoli wchodziła w moje wnętrze. Miałem wrażenie, że znalazła się dość głęboko. Rodzicielka powiedziała, że chce zrobić mi głęboką lewatywę. Odkręciła zaworek, a białe emaliowane naczynie podniosła w górę na ile pozwalała długość czerwonego węża. Zaciskałem pośladki jakbym chciał zastopować wlew. Poprawiałem kankę. Sprawę komplikować fakt, że do naczynia została dodana kolejna porcja płynu. Uczucie pełności coraz bardziej mi przeszkadzało. Myślałem, że eksploduję. Podzieliłem się swoimi rewelacjami. Powiedziała, że to dopiero jakaś połowa. Ze środka wydobywały się dźwięki. Narzekałem coraz bardziej. Zostałem odłączony od irygatora. Miałem to coś potrzymać w sobie jak najdłużej.

    Na porcelanie spędziłem sporo czasu. Efekt terapeutyczny został osiągnięty. Czułem się rewelacyjnie. Towarzyszyło mi uczucie lekkości. Chociaż była druga strona medalu którą musiałem zachować dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  107. Po tygodniu musiałem jechać na zastrzyk do Ani. Udałem się autobusem pod wskazany adres. W reklamówce miałem jej klapki na koturnie. Po drodze wstąpiłem do delikatesów po czekoladki. W kolejce spotkałem koleżankę z klasy. Porozmawialiśmy trochę. Zauważyłem, że Ula ma także klapki. O rety takie jak mojej Ani. Zacząłem się gapić na jej stopy. Ula zorientowała się, że jestem dziwny. Co się stało? Mam coś z butami? Co tak chowasz w reklamówce? Zobacz Ula jadę do szewca z butami mamy. Macie takie same. Skłamałem. Możliwe kupione w Radoskórze. Nie stać mnie na Mediolan. Jak mam wolny czas lubię obcasy. Do szkoły nie można. Masz ich dużo? Tak około kilkunastu par. Wpadnij kiedyś do mnie to obejrzysz. Weź ze sobą to co lubisz z apteki. Wiesz co mam na myśli? Część , pa. Mnie zamurowało. Ruszyłem do bloku Ani. Ania poleciła mi służbowym tonem. Nie było dyskusji. Wykonała mi bolesny zastrzyk. Udawała niedostępną i oschłą pielęgniarkę. Postanowiłem nie dać jej czekoladek. Zażądała zwrotu klapek. Długo je oglądała. Po czym powiedziała, że to wszystko na dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  108. Po powrocie do domu mama powiedziała, że miała telefon od Ani. Ania poskarżyła się, że byłem złośliwy i nie wykonywałem poleceń. Specjalnie napinałem mięśnie aby uniknąć zastrzyku. Ponadto nie chciałem oddać butów bo je zniszczyłem. Wyzywałeś Anię od prostytutki. Proponowałeś jej pieniądze za czynności seksualne. Taki wstyd. Jak mogłeś tak postępować? Na nic zdały się moje wyjaśnienia. Mama wierzyła jej a mnie olała. Martwię się, żeby Anna nie poszła na Policję. Pomyślałem, że Anna jest chyba lekko zboczona. Na psiarnię nie pójdzie . Po czasie dowiedziałem się, że Anna wyleciała z sanatorium. Były na nią skargi, że dopuszcza się stosowania zachowania niegodnego pracownika medycznego. Opiekowała się kuracjuszami. Zapewniała masaż, dominację, fetysze i striptease. Zarobki miała lekkie i nielegalne. Jeden pan zasłabł podczas zabawy i spanikowany złożył skargę. Dyrektor sprawę zatuszował. Anna musiała się schować. W służbie zdrowia nie było miejsca na takie wybryki. Jakby facet zmarł to był by prokurator.

    OdpowiedzUsuń
  109. Minął tydzień czy dwa. Udaliśmy się do chirurga. Poczekalnia na korytarzu. Pomieszczenie techniczne w bloku dla nauczycieli zaadaptowano na gabinet. Jegomość spojrzał na ranę jakby chciał prześwietlić ów miejsce. Szwy zdejmował bardzo powoli. Wygłosił referat. Wynikało z niego tyle, że po drodze coś poszło nie tak.

    Okoliczna apteka potrzebowała czasu na sprowadzenie leków, a ja tyle nie mogłem czekać. Komplikacje przybrały na sile. Zwróciliśmy się o pomoc do znajomej pielęgniarki. Pani P. przybyła wieczorem. Na szafce nocnej położyła opakowanie. Opowiedziała historię jak zdobyła lek. Nałożyła rękawiczki. Sprawnym ruchem nasadziła igłę. Wciągnęła do strzykawki zawartość ampułki. Sprawiła, że wyleciało kilka kropel i działo się.

    Przestałem złościć się na ludzi którzy skazali mnie na męki. Żywiłem się nadzieją, że horror niebawem się skończy.

    OdpowiedzUsuń
  110. Mama przyjęła wersję Anny. Przyznała się, że zapłaciła jej za opiekę pielęgniarską. To był prezent z okazji zbliżającej się osiemnastki. Przeżyłeś miłe chwile. Wielu facetów marzy o takich przeżyciach ale nie mają odwagi i możliwości realizacji. Wiem, że Ania poszła dalej i dała ci rozkosz jako kobieta. W dodatku jest to młoda i atrakcyjna kobieta. Mam wrażenie, że nie potrafiłeś tego docenić. Twoje koleżanki ze szkoły to także wredne siksy. Zobaczysz ile potrafią wycisnąć z chłopca. Anna jest dojrzała i doświadczona a co równie ważne dyskretna. Obraziłeś ją i teraz sądzę, że muszę ci załatwić emerytowaną Elkę. Znam taką pielęgniarkę. Robi zabiegi za alkohol. Zobaczysz różnicę w podejściu do pacjenta.

    OdpowiedzUsuń
  111. Tak też się stało. Za tydzień w sobotę o godzinie 9 tej rano obudził mnie dźwięk dzwonka. Mama powiedziała, że to do mnie. Pani Elu to do syna zgłaszałam zapotrzebowanie. Co jest młody? Mnie nic nie dolega. Mamo no co ty robisz? Widzi pani on boi się pielęgniarki. A o co chodzi? Od tygodnia nie było stolca. Ma pani irygator albo wlewnik gumowy? Tak? To czemu mu nie zrobiła lewatywy? Ela musi być? Syn nie wyraził zgody. Kurwa ja go się nie będę pytała. Potrzebujemy ciepłej wody i mydła w płynie. Daj te mydło szare bez zapachu. Nie chcę ci go wyperfumować . Bo go zaczepką pedały. Daj jeszcze oliwy. Teraz kładziemy się na lewym boku. Nóżki do brzucha. Zaraz stracisz cnotę. Elka założyła rękawiczki skradzione na dziale megasamu. Brutalnie nasmarowała odbyt. Wzięła natłuściła kankę i wepchnęła ją do oporu. Robiła to przy mojej mamie. Następnie rozpoczęła wlew. Masz kankę dowcipną. Czujesz jak daleko wlazła? Kochani tej kanki nie brać już do cipki. Co stękasz ? To nie boli. Dolej pani jeszcze wody niech pocierpi synek. Żartowałam niech mu lepiej oczyści . Teraz poleży sobie kwadrans. Przykryj ptaszka bo. Ci go urwę. Potem muszla. Powinno pomóc. Daj no na ćwiartkę i będzie kwita.

    OdpowiedzUsuń
  112. Na szafce nocnej znalazła się buteleczka wykonana z przyciemnianego szkła. W środku znajdował się termometr. Rodzicielka przecierała watą nasączoną spirytusem, nakładała niewielką porcję wazeliny i umieszczała go w moim wnętrzu. Po pomiarze wędrował pod kran i był traktowany spirytusem. Jak zagorączkowałem to zakładała mi czopek.

    Lewatywę miałem co kilka dni. Uzasadnienie było takie, że nie miałem apetytu, a ponadto nie musiałem się napinać podczas siedzenia na toalecie. Rodzicielka zabierała z łóżka poduszki, kołdry i przenosiła je do sąsiedniego pokoju. Rozkładała ręczniki. Pomagała mi zdjąć piżamę. Emaliowane naczynie stawiała na szafce nocnej i napełniała je płynem z dzbanka. Chwytała za koniec węża. Nałożyła kankę i potraktowała ją wazeliną. Otwierała zaworek żeby sprawdzić przepływ. Obracałem się na bok. Rozszerzyła pośladki i powoli wciskała we mnie to coś. Dziwnie się czułem. Leżałem na plecach. Ręce trzymałem za głową. Spoglądałem w sufit. Irygator trzymała nisko. Płyn wchodził powoli. Za chwilę było po wszystkim. Powiedziała, że miał być to mały wlew abym mógł opróżnić jelita bez nadmiernego napinania się.

    OdpowiedzUsuń
  113. W związek z panią A. wkradała się erozja. Kłóciliśmy się o różne rzeczy. Padały słowa skruchy lecz za chwilę dochodziło do kolejnego starcia. Pomyślałem, że to miejsce nie dla mnie. Spakowałem walizki i wyprowadziłem się do znajomego. Łezka zakręciła mi się w oku. Chodziłem struty. Rzuciłem się w wir pracy. W weekendy imprezowałem. Chciałem wymazać ją z pamięci lecz zwyczajnie nie dało się. Przeszło mi jak minęliśmy się na mieście. Maszerowała dumnie z kimś. Nawet nie spojrzała na mnie.

    OdpowiedzUsuń
  114. Minął tydzień od wizyty Elki w naszym mieszkaniu. Ponownie naszło mnie na poddanie się lewatywie. Przypomniała mi się rozmowa z Ulą. Kupiłem wino Kadarka, bukiet czerwonych róż i ruszyłem w stronę jej domu . Oczywiście wizyta była wcześniej potwierdzona . W saszetce miałem dwie lewatywy Enema 150 ml. Ula wpuściła mnie na poddasze do swojego królestwa. Napiliśmy się wina. Ula była lekko ubrana i bawiła się swoimi klapkami. Klimat był przepełniony erotyką. Wiem o twoich marzeniach. Masz coś z apteki? Zacząłem się pocić. A ty nie masz czego do lewatywy? Mam ale nie wiem czy chcesz taka dominację. Możesz iść na całość? Nalej wina, będziesz miał coś ekstra.

    OdpowiedzUsuń
  115. Ula zadecydowała, że najpierw poda mi Enemę z apteki. Kazała mi przyjąć pozycję łokciowo- kolankową. Nie lubiłem tej pozycji ale Ula nalegała i nie znosiła sprzeciwu. Nasmarowała mi odbyt wazeliną i zaaplikowała płyn doodbytniczo. Następnie powtórzyła to samo z drugą butelką. Parcie pojawiło się szybko. Ula powiedziała, że mam iść do ubikacji i pozbyć się mas kałowych. Ależ ona była fachowa. Lewatywa apteczna szybko zadziałała. Odniosłem wrażenie, że była jakaś dziwna, chemiczna i paskudna. To dlatego Ula pozwoliła mi na szybkie wypróżnienie. Umyłem się i wróciłem do pokoju. Ula poleciła mi położyć się na dywanie. Nie wiedziałem w jakim celu, gdy po chwili dziewczyna zaczęła mnie deptać swoimi szpilkami. Z początku delikatnie a później coraz mocniej aż do bólu. No to mam za swoje. Było to nowe doświadczenie. Ula zmieniała klapki na sandałki i dalej mnie deptała. Było super.

    OdpowiedzUsuń
  116. Podstawówka. Zbliżał się koniec wakacji. Wracaliśmy z Mazur. Pociąg ruszył późnym wieczorem. Po drodze dwie przesiadki. Nad ranem dotarliśmy do domu. Wziąłem prysznic. Kiedy wyszedłem z kabiny usłyszałem pukanie do drzwi. Rodzicielka przyszła z gotową lewatywą w plastikowej buteleczce. Wyrób krajowy czy sprowadzony zza Odry? Nie pamiętam. Zawartość specyfiku przelała do kubka, dodała odrobinę ciepłej wody, a całość zaciągnęła do gumowej gruszki. Poleciła mi oprzeć się i stanąć w rozkroku. Koniec potraktowała wazeliną po czym wprowadziła w miejsce przeznaczenia. Wypuściłem powietrze. Kiedy nacisnęła na gruszkę wziąłem głęboki wdech. Zacisnąłem pośladki. Usiłowałem potrzymać to coś w sobie lecz specyfik działał bardzo intensywnie.

    OdpowiedzUsuń
  117. Ula nie odpuściła tak łatwo. Po tym jak pokazała co to jest trampling. Poszła dalej. Wzięła gruszkę gumową Aida. Jest to specjalna gruszka dla kobiet do płukania pochwy. Gruszka ta ma długą i gruba końcówkę. Wielkości penisa. Wystraszony wypiąłem się i zacząłem głęboko oddychać przez usta. Ula użyła dużo wazeliny. Kulistym ruchem zaczęła wprodzać mi kankę. Odczułem lekki ból. Nie było źle. Dziewczyna potrafiła pokonać męski zwieracz. Po chwili poczułem wibrujący strumień wody. Ula skierowała go na moją prostatę. Robiła lewatywę i drażniła mnie od środka. Po chwili wyjęła kankę. Dała mi klapsa. Powiedziała, że muszę jeszcze raz przyjąć wlew. Drugi raz wprowadzanie kanki było szybsze. Ula wpuściła oprócz wody tak mniej więcej połowę powietrza. To było celowe działanie i perfidne. Miałem dość. Dziewczyna przesadziła.

    OdpowiedzUsuń
  118. Udałem się do toalety. Wypróżnienie przyniosło ulgę. Najbardziej cieszyłem się z tego, że pozbyłem się wstrzykniętego powietrza. Tak się nie robi. To jest przykre. To są tortury. Po powrocie z toalety powiedziałem Uli o swoich uczuciach. Ula skomentowała "biedaczek". Dobrze to będzie teraz tak i wyszła z pokoju. Wróciła po 5 minutach. Będziesz mi służył. Teraz sam przygotujesz dla siebie wlewnik do lewatywy. Tak musiało być. Po wlaniu wody z gliceryną. Ula popchnęła mnie na dywan. Kankę posmarowała oliwą i nawet jej nie odpowietrzyła. Włóż sobie sam. Posłusznie to zrobiłem. Na co czekasz? Odkręcić kurek! Obróć się na plecy. Wtedy poczułem jak Ula kładzie mi na brzuchu stopy. Był to piękny widok. Ula podniosła wlewnik wyżej. Płyn zaczął intensywnie wypełniać mnie od środka. Dziewczyna zaczęła masaż stopami. To było niesamowite przeżycie. Chciałem aby trwało długo. Niestety po 5 minutach płyn się skończył. Ula wykonała kilka ruchów stopą i ja też skończyłem. Pobiegłem do toalety.

    OdpowiedzUsuń
  119. W domu nie miałem lekko. Mama cały czas trzymała wlewnik gumowy w łazience na widoku. Widok ten podkręcał mnie niesamowicie. Najgorzej było jak ktoś do mnie przyszedł w odwiedziny i musiał skorzystać z łazienki. Kiedyś przyszła do mnie dziewczyna a była to jej pierwsza wizyta w moim mieszkaniu. Akurat nie było rodziców. Poczęstowałem ją kompotem domowej roboty i ciastem z rodzynkami. Wizyta się przeciągnęła i Monika musiała zrobić siku. Zapomniałem o wlewniku i go nie schowałem wcześniej. Przeraziłem się ale było za późno. Monika wyszła zmieszana i zapytała kto u nas choruje czy mama jest pielęgniarką? Nie wiedziałem jak wybrnąć z tej sytuacji i skłamałem na poczekaniu, że mama dostała ten wlewnik od koleżanki z pracy. To był taki żart z okazji imienin. Dziewczyny robią sobie takie głupie kawały. Mama kupiła koleżance np. czopki z wazeliną i jeszcze dołożyła kilka prezerwatyw. Monika się zaśmiała i wzięła mnie przytuliła. Ciekawie jakie prezenty dostanę w przyszłości? Jeżeli będziemy razem to kto wie co dostanę? Może wibrator? Wiesz wolałbym być Twój na wyłączność. Flirtowaliśmy jeszcze trochę i kamień spadł mi z serca.

    OdpowiedzUsuń
  120. Następnym razem moje spotkanie z Monią wyglądało inaczej.Dziewczyna domyśliła się, że wstawiałem lipę. Poszliśmy do łazienki. Usiadłem na brzegu wanny. Oczywiście portki miałem popuszczone. Monika przygotowała płyn do płukania jamy ciała i nie chodziło o jamę ustną. Nachyliła się podczas wprowadzania kanki rektalnej. Poczym zawiesiła wlewnik na suszarce ręczników. Następnie odkręciła kurek. Mydliny uderzyły w mój odbyt. Poczułem się jakby zgwałcony i zbrukany. Dawało mi to jednak rozkosz. Monika zdjęła bluzkę i stanik. Ja zareagowałem silna erekcją. To było coś nowego. Kątem oczu podziwiałem jej cukierkowe klapki na koturnie. To ten pieprzony fetysz damskiego obuwia. Monika zaczęła mnie drażnić ręką. Po chwili dostałem silnego orgazmu. Niestety Monika dolała mydlin i męczyła mnie dalej. To już nie było miłe. Chciałem aby to zrobić jak najszybciej. Bolało i miałem dość. Monika jednak była bezlitośnie konsekwentna.

    OdpowiedzUsuń
  121. Zacząłem prosić o przerwanie zabiegu. Czułem potrzebę wypróżnienia. Monika powiedziała, że muszę wytrzymać. Na nic zdały się moje błagania. Jeszcze kolejna dolewka. Bolało coraz gorzej. Dlaczego to właśnie mnie dopadła ta dziewczyna. Skąd ma ona taki charakter i wiedzę oraz umiejętności i kompetencje do robienia lewatywy? Moje rozważania przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. Jak się okazało to była mama. Monika przygotowała się do otwarcia drzwi. Szybko ubrała bluzkę bez biustonosza i pobiegła wpuścić moją mamę. Mama zauważyła pod bluzką jej sterczące sutki. Chyba wróciłam za wcześnie. Idę do kuchni. Róbcie dzieci swoje. Monika wróciła do mnie. Lewatywa się skończyła. Monika posprząta po zabiegu. Niestety Niagara była tak wielka, że mama zauważyła co to było jej przyczyną. No to synu mój masz kobietę swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  122. Monika powiedziała, że tematem lewatywy zainteresowała się jak zobaczyła u nas w łazience wlewnik gumowy. Wiedziała co to jest i do czego służy. Nie uwierzyła, że to tak tylko dla żartu. U nich w domu też mieli sprzęt do wykonywania lewatywy. Babcia kupiła wlewnik na sytuacje awaryjne. Nie wiem czy był używany? Ale sam fakt iż jest zaspokajał potrzeby bezpieczeństwa zdrowotnego rodziny. Wlewnik był przechowywany w apteczce. Babcia była bardzo zapobiegliwa. Mama powiedziała, że dobrze mieć taki sprzęt tak na wszelki wypadek. Tata nie był zachwycony ale nie miał nic do powiedzenia. Monika wyszukała w encyklopedii zdrowia wiadomości o lewatywach. Zdobyła wiadomości teoretyczne. Teraz czas na praktykę. Pacjent sam pcha się na kankę. Dostanie to o czym marzy. Może nawet więcej. To dlatego dziś wzięłam dla ciebie klapki na koturnie. Buty wysokie bo wiem, że masz fetysz damskiego obuwia i stóp. Monika była szczera i bezpruderyjna. Miałem zawroty głowy z podniecenia i upokorzenia. Monika mnie całkowicie zdominowała.

    OdpowiedzUsuń
  123. Monika została moją dziewczyną na stałe. Pojechaliśmy na wieś do domku letniskowego. Oczywiście była tam woda bieżąca i sanitariaty. Zostaliśmy sami na długi weekend. Tylko my i przybory do zabiegów pielęgniarskich. Monika zadbała o stosowne stroje. Pięknie jej było w białym fartuszku . Stukała drewniakami tylko dla mnie. Miałem też czepek do podziwiania. Próbowałem z nią różnych rzeczy w tym lewatywy z dodatkiem piwa . Na koniec byłem tak wyczerpany, że poszedłem spać.

    OdpowiedzUsuń
  124. Skończyłem studia. Podjąłem pracę. Wrosłem w miejski ekosystem. Moje życie wypełniały same obowiązki oraz zero przyjemności. Złościłem się. Wylewałem gorzkie żale. Doszedłem do wniosku, że potrzebuję coś zmienić. Analizowałem wszelkie warianty. Chciałem spędzić po kilka lat w różnych strefach kulturowych i znaleźć miejsce dla siebie.

    Los zaprowadził mnie do Danii. Znalazłem pracę na lotnisku. Mój język był daleki od ideału. Otrzymałem przydział za biurkiem. Atmosfera w firmie była bardzo przyjazna. Wędrowaliśmy po kawę. Jadaliśmy wspólnie obiady. Obchodziliśmy mniejsze czy większe uroczystości. Do listy obowiązków przydzielono mi zbieranie raportów od załóg samolotów. Miałem kontakt z załogami. Dokumenty wręczały szefowe pokładu.

    Któregoś razu poznałem Anitę. Dość dobrze nam się rozmawiało. Nawet jakoś tak wyszło, że zaproponowała kawę. Zgodziłem się bo właściwie nikogo nie miałem. Sam nie wiem co widziałem w kobiecie która mogłaby być moją ciotką. Knajpy trochę drogo wychodziły więc spotykaliśmy się u niej w mieszkaniu.

    Wróciła z podróży. Po obiedzie otworzyła walizkę. Wyciągała rzeczy do prania. Na spodzie leżał wlewnik. Myślałem, że zabierze go i uda, że nic się nie stało. Stało się wręcz przeciwnie. Wspomniała o problemach z pupą. Cofnęła się do lat dawnych. Opowiedziała jak kiedyś jej pomagali, a jak teraz sobie radzi. Dodała, że to kwestia która dokucza wielu koleżankom po fachu.

    OdpowiedzUsuń
  125. Pamiętam jak poszedłem do przychodni po południu do pielęgniarki. Właśnie lekarz dał mi skierowanie do wykonywania lewatywy. Trochę się wstydziłem i bałem zabiegu. Jednocześnie czułem ciekawość jak to będzie. Na miejscu okazało się, że dyżur miała siostra w wieku średnim . Przyjęła mnie na końcu, żeby nie robić mi wstydu. Cierpliwie przepuscilem pacjentów na zastrzyki. Kiedy nadeszła kolej na mnie serce mi zaczęło walić mocniej i w gatkach poczułem wilgoć. Pielęgniarka z uśmiechem na ustach zaprosiła mnie za parawan. Spytała czy wiem jak przebiega zabieg. Potwierdzenie z mojej strony było sygnałem do działania. Położyłem się na lewym boku. Nogi przyciągnąłem do brzucha. Siostra spuściła nieco płynu aby odpowietrzyć rurkę wlewnika. Był to jednorazowy worek do lewatywy firmy Krasiński o pojemności 1750 ml. Znałem dobrze ten sprzęt. Dostępny w sklepach medycznych i na Allegro. W końcu jestem klizmofilem. Lewatywa była ekscytująca.
    Wprowadzenie kanki sprawne i delikatne. Wlew nie był zbyt szybki. Pielęgniarka usiadła przy mnie i bacznie obserwowała moje reakcje i zachowanie płynu we wlewniku. Potrafiła ocenić kiedy dokuczał mi ból. Obniżała wtedy worek polecała oddychać głęboko przez usta . Tak wlała całą porcję. Musiałem poleżeć jeszcze na kozetce. Nie mogłem wytrzymać ale nie puściła mnie przed czasem. W kibelku przyszła ulga i marzenia o mojej słodkiej dręczycielce. Taki jestem pokręcony. Wy też tak macie?
    .

    OdpowiedzUsuń