poniedziałek, 12 maja 2014

Lekcja wspomnień...

Dziś przedstawiamy Wam specjalny wpis dedykowany wszystkim koleżankom pielęgniarkom, położnym i nie tylko...




























PRZEDSTAWIONE EKSPONATY POCHODZĄ Z MUZEUM PIELĘGNIARSTWA,  PRZY AKADEMII HUMANISTYCZNO- EKONOMICZNEJ W ŁODZI- PROWADZONE PRZEZ MGR DANUTĘ KOZŁOWSKĄ






158 komentarzy:

  1. Wyglądają strasznie :D Dobrze, że świat podąża do przodu i to wszystko się zmienia :)
    Pozdrawiam!
    Studentka pielęgniarstwa :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niektóre przedmioty wyglądają naprawdę strasznie jak z sali tortur. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że nie musiano mnie leczyć w tamtym czasie :)
    Zapraszam na mojego bloga :)
    znajduje się tam katalog blogów medycznych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawe zdjęcia, będą jeszcze wpisy.... ?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nadal mam nadzieję, że pojawi się tu coś nowego ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciesze się że już nie używa się takich narzędzi, bo od samego patrzenia na nie robi mi się gorąco ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chociaż wlewnik pewnie pozostaje wciąż w użyciu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlewnik tego typu można kupić obecnie. Pojemność 1.2 l kolor czerwony i 2 l kolor niebieski. Tak, że można się zabawić w pacjenta i siostrę miłosierdzia.

      Usuń
    2. Wlewnik gumowy narzędzie tortur w rękach pielęgniarki. Jeżeli miałeś doświadczanie z tym zabiegiem to wiesz o czym mowa. Jeszcze gorsze katusze to utrzymanie płynu w jelitach po zabiegu. Pielęgniarka wymaga aby wytrzymać jak najdłużej a minimum to 10 min. Nagrodą za poddanie się lewatywie jest uczucie lekkości i świeżości po całej procedurze.

      Usuń
    3. Pielęgniarka powiedziała, że dzisiaj nie mogę po śniadaniu niczego jeść. Pić można ale żadnych posiłków. Pod wieczór usłyszałem dźwięk uchylanych drzwi i ujrzałem siostrę miłosierdzia w białym fartuchu i czepku z czarnym paskiem.Na stopach miała wysokie koturny na miękkiej podeszwie. To dlatego nie słyszałem charakterystycznego stukotu drewniaków. Ten stukot był moim fetyszem. Pięknie wyglądała moja pielęgniarka w tych wysokich klapkach z ćwiekami. Poruszała się z gracją. Wymieniła moje nazwisko i poleciła udać się do gabinetu zabiegowego. Po drodze obserwowałem jej zgrabne nogi i sposób w jaki się poruszała. Zauważyłem także jej rude włosy i fryzurę wprost od fryzjera. Przed gabinetem siedziały młode dziewczyny, które zaczęły się głośno śmiać na mój widok. Nie wiedziałem z czego lecz one już wiedziały, że idę na lewatywę oczyszczającą.

      Usuń
    4. Pielęgniarka zamknęła drzwi do gabinetu zabiegowego. Poleciła mi położyć się na brzuchu i opuścić spodnie od piżamy niżej niż do zastrzyku. Niczego nie tłumaczyła odnośnie zabiegu ani nie pytała czy wiem co mi będzie robiła. Padło polecenie luźno. Po chwili poczułem jej zwinne palce i ostre damskie paznokcie jak rozchylają moje pośladki. Siostra delikatnie i z wyczuciem wprowadziła kankę doodbytniczą. Poczułem, że jestem leczony przez profesjonalną pielęgniarkę. Zdziwiło mnie, że zrobiła to bez rękawiczek. Ale dotyk jej palców odebrałem pozytywnie. Następnie dowiedziałem się, że mam oddychać głęboko przez usta. Pielęgniarka odkręciła kurek i lewatywa stała się faktem.

      Usuń
    5. Pielęgniarka zajrzała do irygatora czy obniża się w nim płyn przygotowany do wlewu. Widocznie wszystko było drożne, ponieważ odrzekła, żebym niczego nie ruszał i wyszła z gabinetu. Zostawiła mnie samego na leżance z dużym białym irygatorem zawieszonym wysoko na wieszaku od kroplówek. Po chwili poczułem parcie. Parcie rosnące aż do potwornego bólu brzucha. Oddychałem głęboko przez usta, to mi trochę pomagało. Jelito przyjęło porcję wody i ból ustawał. Po chwili znów parcie, ból, silny ból i ulga jak woda wniknęła we mnie głęboko. Leżałem bezsilny, skurcze jelit były męczące a pielęgniarka była nieobecna i nie kontrolowała przepływy wody wypływającej z irygatora, który wisiał ponad metr nad leżanką i miał tak ok. 1,5 do 2 l pojemności. Wrażenia z zabiegu były okropne. Dziś wiem, że pielęgniarka powinna być w gabinecie i w razie bólów brzucha obniżać irygator aby zwolnić przepływ wody. Po kilku minutach pielęgniarka wróciła do mnie. Zajrzała do wnętrza naczynia i oceniła poziom płynu. Na koniec zdjęła irygator i przechyliła aby wypłynęły z niego resztki cieczy, nazwijmy ją cieczą roboczą. Wyjęła mi kankę i poszła do szafki po ligninę. Powiedziała, że mama iść do łazienki a później jeszcze wrócić do gabinetu zabiegowego.

      Usuń
    6. Po wyjściu z gabinetu młode dziewczyny znowu się śmiały ze mnie i pytały jak było? Były bardzo podekscytowane moją lewatywą. Później się dowiedziałem, że wiedziały o planowanej lewatywie, ponieważ pielęgniarka miała otwarte drzwi podczas szykowania płynu do wlewu. Dziewczyny widziały irygator z wężem i wszystko skojarzyły. Udałem się do ubikacji. Dźwięki jaki zaczęły się wydobywać z kabiny toalety były jednoznaczne. Akurat były wówczas panie sprzątające. Jedna z nich zapytała, że chyba miałem wlew bo tak mocno mnie czyści. Potwierdziłem i dalej mnie szarpało. Siedziałem długo i czułem ulgę, że pozbyłem się swojej zawartości. W myślach kłębiły mi się wspomnienia niedawnego zabiegu, upokorzenia i śmiechu dziewczyn oraz obraz mojej pielęgniarki, która była całkiem sympatyczna w rozmowie a także atrakcyjna fizycznie. Podobał mnie się jej strój: biały fartuch, czepek i klapki na koturnie. Zastanawiałem się jak daje radę pracować na tak wysokich koturnach? Wróciłem do gabinetu, dziewczyn na korytarzu już nie było. Pielęgniarka zapytała się czemu mnie tak długo nie było. Powiedziałem, że musiałem być długo bo mnie bardzo męczyło i szarpało. Ponownie zostałem zaproszony na leżankę. Cała procedura była powtórzona. Kolejna lewatywa była tak samo koszmarna. Myślałem, że pęknę z bólu. Pielęgniarka ponownie wyszła sobie. Kończyła zabieg jak poprzednio tylko powiedziała, że to już wszystko na dzisiaj i po skorzystaniu z toalety mogę wrócić na salę. Ten wieczór zapadł w mojej pamięci. Jak również wygląd mojej pielęgniarki włącznie ze szczegółami jak buty i fryzura itp.

      Usuń
    7. Siostra Ula była niespotykanej urody. Pomimo swojego wieku 40+ była najładniejszą pielęgniarką na oddziale. Miała zadbane ciało, talię osy i buzię jak aktorka. Była to piękna kobieta o szlachetnych rysach. Jej uszy to dzieło sztuki. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką. Kształtny biust i atrakcyjne nogi. Ciemne włosy lekko kręcone i brązowe oczy. Ula ukończyła studium pomaturalne stąd na jej czepku były dwa pionowe paski a nie pasek poziomy jak u dziewczyny po liceum medycznym. Ula zawsze miała czarne rajstopy i sandałki na niewielkim ale zgrabnym obcasie. Była to kobieta z klasą. Nieco gorzej wspominają Ulę pacjenci. Ula potrafiła niekiedy być dominująca . Robiła to tak by nie ponieść konsekwencjecji. Jak miała zły dzień to zastrzyki były bolesne. Nie dała środka znieczulającego. Założyła grubą igłę lub zbyt szybko podawała lek. Wszystko zależało od humoru Uli.Słynne były też lewatywy w wykonaniu Uli. Potrafiła brutalnie umieszczać wąż od wlewnika. Pacjenci narzekali, że wpychała na siłę obły wąż nawet nie nasmarowany dostatecznie wazeliną. Wlewy wykonywała na stojąco w łazience. Komentarze jej były typu pochyl się ojciec. Po lewatywie wysyłała pacjenta na spacer po korytarzach szpitalnych. Ludzie bali się aby nie popuścić i bardzo ich bolało. Dzieciom robiła przy pomocy gruszki robiąc minę jakby jej to dawało przyjemność. Ula potrafiła na własną rękę narzucić ścisłą dietę. Była niemiła sposób nadwagą.

      Usuń
  8. Aż się wzdrygnęłam , brrr
    Ale zdjęcia super ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyleczsiezdrowiem.pl20 kwietnia 2016 06:39

    Super wpis , możemy porównać narzędzia używane kiedyś z tymi , których używamy obecnie .

    OdpowiedzUsuń
  10. Wygląda przerażająco... Dobrze, że teraz narzędzia się zmieniły :) Gdybym była pacjentką i zobaczyłabym coś takiego to chyba bym uciekła :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Rzeczywiście dobrze, że wszystko idzie tak szybko do przodu! Patrząc na te sprzęty nic tylko się cieszyć, że możemy rodzić w takich warunkach jakie są dziś! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa lekcja historii :D

    OdpowiedzUsuń
  13. pielęgniarka to ciężki zawód...

    OdpowiedzUsuń
  14. Osoba pomagająca drugiemu człowiekowi - nie ważne, czy lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny, czy opiekunka - zasługuje na szczególny szacunek. To ciężka i wymagająca praca!

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny artykuł :) Nie wiedziałam, że pielęgniarki mają aż tak dużo sprzętu medycznego do pracy :) Mam nadzieję, że jeszcze pojawią się jakieś posty :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Fakt, niektóre wyglądają przerażająco ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Można się przestraszyć, i to dosłownie :P Dobrze że te czasy już dawno minęły.

    OdpowiedzUsuń
  18. To co mamy teraz a to co było kiedyś to zupełnie dwa inne światy. Widać jak świat idzie do przodu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem pod ogromnym wrażeniem jakiego sprzętu kiedyś używano. Historia może bawić ale również i przestraszyć :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Dobrze, że to tylko muzeum a nie wyposażenie w dzisiejszym szpitalu :) Niektóre przyrządy są troszkę przerażające.

    OdpowiedzUsuń
  21. Tutaj doskonale widać jak szybko lecą lata i jak szybko idzie do przodu technologia :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo fajny blog. Moja koleżanka studiuje pielęgniarstwo. Fajnie zobaczyć takie przyrządy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Straszne rzeczy, nowe modele wyglądają zdecydowanie mniej stresująco!

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny blog. Interesują mnie stronki tego typu. Na pewno będę tutaj częściej zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dobrze jest powspominać stare czasy i docenić to jak jest teraz. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  26. Super blog. Bardzo podobają mi się wpisy tego typu. Interesuję się tą tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  27. Historia jest ważna, trzeba ją znać. Trzeba docenić to co jest teraz i dobrze to wykorzystywać :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiam blogi o takiej tematyce. Na pewno będę częściej tutaj zaglądać. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię tak inspirujące blogi. Na pewno będę częściej tutaj zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  30. Super blog. Interesuję się tego typu tematyką. Uwielbiam tutaj zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny blog. Bardzo lubię stronki tego typu. Na pewno będę częściej tutaj zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
  32. Ale ta medycyna poszła do przodu. Jeśli rozwój technologi będzie szedł dalej takim tempem, to zobaczymy ciekawe rzeczy w naszym życiu. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  33. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  34. Warto wspominać, dzięki temu możemy dostrzec ile się zmieniło :) A przy medycynie widać to bardzo wyraźnie.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dzieki za ten wpis. Dużo ciekawych zdjęć, które uświadamiają jak bardzo medycyna idzie na przód. Super!

    OdpowiedzUsuń
  36. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  37. Warto pamiętać o osobach starszych, które w podeszłym wieku będą potrzebować fachowej opieki. W tym celu trzeba poszukać odpowiedniej osoby na stanowisko opiekunki dla osoby starszej. Aby szybko znaleźć doświadczoną opiekunkę dobrym pomysłem będzie umieszczenie ogłoszenia na portalach z ofertami dla opiekunów np. https://www.carework.pl/praca/opieka-niemcy/. W ten sposób szybciej znajdziemy osobę z odpowiednim przeszkoleniem, która z pewnością będzie nadawać się na stanowisko opiekunki dla seniora.

    OdpowiedzUsuń
  38. Wszystko do przodu mknie. Medycyna coraz bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  39. Taką gruchę (balon Politzera) do przedmuchiwania trąbek słuchowych przez nos, mam do dziś (od ponad 30 lat). Mama, z zawodu pielęgniarka kupiła ją wtedy z myślą o mnie, bo miałam ujemne ciśnienie w jednym uchu, i mam niestety do dziś, z tego powodu muszę sobie regularnie przedmuchiwać, również moja córka ma podobny kłopot i często robię jej te przedmuchiwania. Tak więc mimo upływu lat, ta gruszeczka jest u nas w użyciu przeciętnie co kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
  40. Moja koleżanka z podstawówki chciała zostać pielęgniarką. Zaczęło się od tego, że chodziła do szkoły w drewniakach. Takich białych szpitalnych. Fajnie stukała po korytarzach. W domu zaczęła gromadzić sprzęt medyczny. Zbierała termometry, gruszki gumowe a nawet irygator Olkusz. Nabrała czopków i strzykawki z igłami.Robiła to w ukryciu przed matką i babcią. Kiedyś umówiła się z koleżankami i pochwalił się zbiorami. Dziewczyny odpowiadały jaka ona dziwna, że lubi takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam podobną koleżankę, często do niej chodziłam, miała ciśnieniomierz (analogowy lekarski - zegarowy z gruszką i stetoskopem) i kilka razy mierzyła mi ciśnienie, nauczyła mnie nawet to robić. Jednak nie została pielęgniarką czy lekarką, tylko farmaceutką.

      Usuń
  41. Właśnie wczoraj będąc u cioci (jest lekarką) z racji moich problemów z drożnością trąbki Eustachiusza, z którymi borykam się od urodzenia, miałam przedmuchiwane trąbki słuchowe przez nos tą gruchą. Tak więc nie każdy z tych instrumentów jest przeżytkiem. Obstawiam, że balony Politzera jeszcze długo będą używane.

    OdpowiedzUsuń
  42. Robiąc porządki w piwnicy znalazłem stary irygator do lewatywy.Był to model Olkusz 1 l. Biała emalia z czerwonym gumowym wężem, kranikiem oraz kompletem dwóch kanek . Ucieszyło mnie to znalezisko, powróciły wspomnienia. Taki sprzęt był kiedyś popularny w domowych apteczkach.Szukałem dalej i natrafiłem jeszcze na starą gruszkę gumową KZP GUM 5.Wszystko zabrałem i schowałem u siebie w szafie. Korci mnie, żeby wypróbować na sobie ten sprzęt. Nie mam jednak osoby zdolnej mi pomóc a także zależy mi na dyskrecji.Ostatecznie chyba sam sobie zrobię wlew irygatorem.

    OdpowiedzUsuń
  43. Właśnie jestem po zabiegu. Użyłem irygatora emaliowanego. Wszystko działa sprawnie. Trochę mała pojemność, 1 litr to mała lewatywa. Dopiero taka od 1,5 l w górę robi wrażenia. Zmieniłem także kankę na wężyk gumowy z dwoma otworami bocznymi. Lepsze działanie ma wężyk i jest dłuższy. Pierwszy wlew woda z mydłem a drugi czysta woda. Jest mi lekko i mam power. Żałuję tylko tego, że męczyłem się sam. Ciekawiej by to wyglądało z pielęgniarką.



    OdpowiedzUsuń
  44. Lata 80- te początek stanu wojennego. Ewa koleżanka z klasy 2 LO. Ewa wybrała LO ale jej zainteresowania były związane z pielęgniarstwem i dominacją. Jednak nie powinno to dziwić już od siódmej klasy podstawówki gromadziła sprzęt medyczny.Ewa mieszkała w starej willi na przedmieściach. Ewą opiekowała się mama i babcia.Ojciec odszedł do innej pani.Facet jednak zapewniał im dobre życie w zamian za dyskrecję.Był w końcu dyrektorem zjednoczenia i wysokim członkiem PZPR. Mama pracowała w dobrym hotelu i też była w elicie miasta. Babcia miała dobrą emeryturę bo była dawną urzędniczką w ZUS specjalistką od leczenia sanatoryjnego. Była to więc dobrze ustawiona rodzina.Ewa nie wiedziała co to braki w zaopatrzeniu, miała dobre ciuchy i kosmetyki. W domu były sprzęty a na podwórku dwa samochody. Ewa często się nudziła. Wtedy właśnie od pewnego czasu realizowała swoje fantazje z pogranicza medycyny i praktyk sadomasochistycznych.A pomysły miała o czym wkrótce.

    OdpowiedzUsuń
  45. Pierwszy raz jako pacjent Ewy byłem we wrześniu. Mieliśmy zadany referat z biologii o podziale komórki. Wziąłem książki i wino z piwnicy dziadka. Pamiętam było to wino porzeczkowe. O około godziny 10-tej w sobotę pojawiłem się w domu Ewy. Nauka zajęła nam 2 godziny. Postanowiliśmy nieco odpocząć. Wyjąłem butelkę ale Ewa wstrzymała mnie za rękę. Powiedziała, że wino może zaczekać. Ewa pokazała mi swoją kolekcję strzykawek, igieł, jakiś fiołek, wacików itp. Zdziwienie moje było ogromne. Ewa powiedziała, że muszę być dzielny i nie odmówić przyszłej pani doktor próby nauki wykonywania zastrzyków. Chyba się nie boisz? Bałem się się ale duma męska mi nie pozwalała do tego się przyznać. Siedziałem bezwolny i zdominowany. Tymczasem Ewa odkaziła moje lewe przedramię. Po chwili zrobiła namiocik i pewnym ruchem wkłuła mi się w rękę. Podciągnęła lekko tłoczek poczym wtłoczyła 2 ml soli fizjologicznej. Wyjęła igłę a miejsce wkłucia przyłożyła wacikiem. Widzisz już po wszystkim. Nie było źle to nie boli. Rzeczywiście przytaknąłem. Byłem zaskoczony takim obrotem sprawy. Dziewczyna ćwiczy na mnie zastrzyki. Ewa uśmiechnęła się zalotnie. Powtórzmy jeszcze raz. Znowu podobne czynności. Odkażenie, wkłucie i aj co jest jak boli. Drugi zastrzyk był niesamowicie bolesny. Myślałem, że coś poszło źle. Ewa powiedziała, że tak działa woda destylowana. Boli mocno. Poczułem się dziwnie. Miałem mieszane uczucia. Nie wiedziałem jak to rozumieć. Chętnie napiliśmy się wina.

    OdpowiedzUsuń
  46. Opisana sytuacja nie dawała mi spokoju. Zastawiałem się co chciała osiągnąć ta dziewczyna. Co miały znaczyć takie praktyki. Do czego zdolna jest Ewa? Swoją drogą potrafi wykonać zastrzyk podskórny. Muszę przyznać, że zaskoczony byłem na maksa. Podejrzewam, że wcześniej robiła takie praktyki na innej osobie. Jak rozumieć zamiary dziewczyny a szczególnie ten drugi zastrzyk. Celowe zadawanie bólu.Nie wiedziałem co o tym sądzić. Miałem mieszane uczucia. Bałem się Ewy ale jednocześnie ciągle myślałem o niej i o tym co jeszcze może być dalej. W niedzielę chciałem zadzwonić do niej ale u nas nie było telefonu. Spotkamy się w szkole w poniedziałek. W poniedziałek podszedłem do Ewy po lekcjach. Ewa zapytała się o co chodzi. To jest nasza tajemnica . Jakby dziewczyny dowiedziały jak płakałeś po zastrzyku to byłby śmiech na całą szkołę. Zdziwiło mnie takie postawienie sprawy.Dalej nie wiedziałem jak się zachować. Poczułem się jak dziecko. Ewa była niedostępna i mnie zlewała.

    OdpowiedzUsuń
  47. W październiku znowu był projekt do zrobienia z geografii. Ewa powiedziała, że muszę do niej wpaść w sobotę. Mrugnęła szelmosko przytym i powiedziała,że mamy już swoje tajemnice.Obiecuję nie będzie iniekcji ani kłucia. Ewa powiedziała to z troską i jakby czułością. Jakże inny ton naszej rozmowy. Zgodziłem się chętnie. Po otwarciu drzwi Ewa powitała mnie w białych, szpitalnych drewniakach. Nie uszło to mojej uwadze.Trochę to mnie zaniepokoiło.Ewa odpowiedziała,że lubi zastukać drewniakami. Lubi stroje medyczne i pokaże mi się kiedyś w przebraniu pielęgniarki.Nie mogłem skupić się na pisaniu referatu. Ewa powiedziała, że jak nie chcę pracować to spotka mnie kara. Jesteśmy już prawie pełnoletni ale ty jesteś jak dziecko. Muszę zadbać o twoje zdrowie i wywołać wypróżnienie.Wystraszyłem się nie na żarty. Ewa wyszła, stukając celowo głośno trepami. Po ok. 5 min. wróciła w białym fartuchu.
    Na tacy miała wazelinę, pudełko czopków i rękawiczki. Nie panujesz nad sobą, nie uczysz się, nie uważasz na mnie i moje potrzeby. Muszę to zmienić. Potrzebujesz leków doodbytniczych. Na co czekasz, popuścić spodnie, na lewy bok , wypnij się i luźno mięśnie. Poczułem jak Ewa smaruje mi odbyt wazeliną. Nagle jej palec zakreślił koło i wdarł się do mojego wnętrza. Ewa zaczęła masować mi prostatę. To było niesamowite, co ta dziewczyna potrafiła. Nagle przestała i włożyła mi dwa czopki. Poczym dała mi klapsa i powiedziała, że za 20 min. mam iść sobie ulżyć w WC.

    OdpowiedzUsuń
  48. Po ostatniej wizycie u Ewy byłem totalnie skołowany. Co to miałobyć? Byliśmy rówieśnikami ale Ewa mi tak jakby matkowała. W szkole na korytarzu mówiła do mnie jako do dzieciaka. Umyj rączki jak zrobisz kupkę. Postanowiliśmy prowadzić taką grę, że muszę przyznać, trochę mnie to kręciło. Ewa powiedziała, że muszę zachowywać się dyskretnie. Możemy jeszcze wypróbować inne rzeczy np. lewatywy. Przyjdź w piątek po lekcjach. Poszedłem na 17- tą. Wziąłem wino z czarnej porzeczki. Ewa zaprosiła mnie do siebie.W pokoju była koleżanka Ewy Jola starsza od nas o 2 lata. Jola była uczennicą liceum medycznego. To właśnie od niej Ewa nauczyła się tego co ze mną wyrabiała. Jola powiedziała, że może mnie oczyścić jak do operacji. Nie byłem gotowy na takie zabiegi.Może kiedyś skorzystam. Zwątpiłem w dyskrecję Ewy.Jola była kobietą atrakcyjną i nosiła ładne szpilki ale dlaczego ma wiedzieć o tym co przeżyłem z Ewą.Zaproponowałem winko i to na tyle. Ewa mnie wydała było mi wstyd.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ewa powiedziała, że nie muszę obawiać się Joli. Jola już prawie jest dyplomowaną pielęgniarką. To zobowiązuje do zachowania tajemnicy zawodowej. Natomiast my bawiliśmy się dobrze. Jak chcesz to dokończymy temat zabiegu lewatywy. Pokusa była silna i uległem. Ustaliliśmy termin i podjechałem do Ewy na czczo. Ewa tym razem była w stroju pielęgniarskim. Włosy spięte a na głowie prawdziwy czepek pielęgniarski. Ucieszyło mnie ten widok. Ewa grała obcą mi osobę. Traktowała mnie jak dziecko. Do lewatywy użyła gruszki gumowej. Trzykrotnie napełniła gruszkę nr 11 mydlinami. Poczułem wibrującą ciecz w odbycie.Uczucie było niesamowite, jednocześnie wspaniałe i przykre.Ostatnia gruszka nawet mnie trochę bolała. Po zabiegu dziewczyna ścisnęła mi pośladki i czuwała przy mnie. Czułem się specyficznie. Po ok. 10 min. dostałem zezwolenie na pójście do toalety. Wypróżnienia były gwałtowne. Ewa dodała do ostatniej lewatywy gliceryny. Przyznała się później. Był to udany dzień.

    OdpowiedzUsuń
  50. Moja znajomość z Ewą to był fascynujący układ. Dziewczyna świetnie grała rolę pielęgniarki. Niekiedy jej pomysły były szalone. Potrafiła zadać ból. Niekiedy matkowała i była kimś innym niż na co dzień. Była tajemnicza i zmienna. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy. Kiedyś na boisku szkolnym Ewa powiedziała, że uszykowała i skompletowała irygator emaliowany marki Olkusz. Jeśli jesteś zainteresowany to zapraszam w sobotę. Potwierdziłem w piątek gotowość do zabiegu. W sobotę zjadłem tylko lekkie śniadanie. Ewa zabroniła reszty posiłków. W domu rodzice coś podejrzewali ale niestety nie rozkminili tematu. Pod wieczór udałem się do Ewy. Ewa była ubrana wieczorowo, miała makijaż, poczułem dobre perfumy. Czegoś chcesz ode mnie? Mam gości. Dzisiaj nie pracuję. Jesteś beznadziejnym masochistą. Twoim największym osiągnięciem jest wypinanie anusa do lewatywy. Jesteś chory. Muszę zadbać o moją przyszłość. Spadaj do bloków i znajdź se tam emerytkę z wlewnikiem gumowym.

    OdpowiedzUsuń
  51. Zima minęła na nauce. Dałem sobie spokój z Ewą. Ewa poznała faceta i miała zajęcie. Z tego co było słychać była mocno zaangażowana. Mnie traktowała jak powietrze. Poznałem gdzie jest moje miejsce. Wiosną zaczęło mi brakować zabaw w doktora. Nie mogłem znaleźć emerytki z wlewnikiem gumowym ani nawet z gruszką gumową. Chodziłem do drogerii i aptek i oglądałem zapalczywie aparaty do lewatyw. Zaliczałem sklepy medyczne.Panie sprzedające zaczęły się domyślać powodu moich wizyt . Ja nie dawałem rady zagadać. Speszony wychodziłem . Byłem czerwony jak burak.Wreszcie postanowiłem to zmienić.Uzbierałem kasę i poszedłem do apteki po gumową gruszkę. Poczekałem aż nie będzie kupujących. Za ladą była pani w wieku mojej mamy.Słucham pana? Padło pytanie z uśmiechem. Pani magister poproszę gruszkę gumową. Do odsysania kataru? Dla dziecka czy dorosłego? No to co teraz zrobić? Pomysły jakie miałem na rozmowę się skończyły. No wie pani nie w tym celu. No to chyba do lewatywy? Proszę śmiało mówić. Tak, właśnie. W jakim wieku będzie pacjent? A to jest ważne? Zaczęła się kleić rozmowa. Jeśli dla dziecka to mniejsze gruszki. No chyba, że dla dorosłego to lepiej wziąść wlewnik gumowy.Ale taki wlewnik jest taki duży to możliwe tyle wlać . Zapewniam,że tak. To zapakować? Pani magister pokazała skład wlewnika. Mnie było gorąco. Czy ma pan pytania? Nie wiem czy wszystko zapamiętam. No chyba to nie dla pana? Właśnie prosiła mnie babcia o ten zakup. Babcia na 100 procent sobie da radę. Pani magister mrugnęła do mnie porozumiewawczo. Zapłaciłem za towar i wyszedłem w boskim nastroju. Pani magister zaprosiła mnie ponownie na zakupy.

    OdpowiedzUsuń
  52. Zakupiony wlewnik schowałem w wersalce w pościeli. Obejrzałem go dokładnie w domu wieczorem. Kanki, kranik , wąż i worek.Zapach gumy mnie lekko odurzał. Brakuje tylko pielęgniarki. Może Pani magister z apteki? Nie miałbym śmiałości. Wiadoma rzecz. Na dzień dzisiejszy nie mam możliwości opieki ze strony płci pięknej.Ewa może kiedyś? Minął tydzień mama zmieniała pościel i przypadkowo znalazła mój tajny sprzęt. Z początku nic nie mówiła. Wiedziałem,że na pewno go widziała. Pewnego razu powiedziała, że muszę mieć zabieg.Udałem głupiego.Nie wracała do tematu przez tydzień i znowu sugerowała o jakimś nieokreślonym zabiegu. Wtedy zapytałem kto ma to zrobić. Słuchaj synu mogę być to ja nie musisz szukać obcej baby. Jak się przełamiesz to mogę ci pomóc.

    OdpowiedzUsuń
  53. Ojciec w sobotę miał jechać na ryby. Wyglądało, że zostanę sam z matką. W piątek powiedziałem, że decyduję się na lewatywę u mamy. Sam się zdziwiłem, że zdobyłem się na ten krok . W końcu to moja mama a sytuacja nietypowa. Matce należy się szacunek i cześć. Jak zareaguję na zabieg? To jest zabieg intymny. Może lepiej byłoby zaczekać i znaleźć kogoś obcego . Tak, obcą babą nie przejmował bym się w razie komplikacji . Przecież mogą wydarzyć się różne rzeczy. Szybsze bicie serca i ciepło takie błogie jak kiedyś u Ewy. Nie miałem doświadczenia z wlewnikiem gumowym. Czy wytrzymam podczas zabiegu. Taka duża pojemność. Pani magister zapewniała,że spokojnie można wlać pełny worek. Ta wizja mnie przerażała. Pamiętam jak u Ewy trzecia gruszka mnie trochę bolała. Co ja wyrabiam. Dlaczego akurat ja tak marzę o lewatywach? Długo nie mogłem zasnąć.

    OdpowiedzUsuń
  54. Obudziłem się o 9-tej. Słyszałem gwizd gotującego się czajnika i krzątanie się mamy w kuchni oraz łazience. Postanowiłem pozostać w łóżku w pijamie. Ok. 9.15 mama zapukała do drzwi mojego pokoju. No to zaraz się zacznie pomyślałem w panice. Mama była ubrana na sportowo.Biorę malucha i jadę na małe zakupy. Przy okazji wejdę do apteki tej przy rynku. Nie mam wazeliny a chyba musi być- aktualna sprawa lewatywy? Mamo boję czy robimy dobrze. Lewatywa jest zabiegiem prostym przynosi ulgę w odrywaniu starych resztek jedzenia od ścian jelita. Jedź że mną to weźmiemy że 20 kg cukru. Koleżanka schowała pod ladą. Pojechałem bez śniadania. Po drodze mama weszła do apteki. Mama zawołała mnie do kolejki bo dawali watę i jakieś tabletki na przydział. We dwójkę kupimy podwójne racje. No ładnie spotkam znajomą panią magister. Pani magister uśmiechnęła się do mnie lecz pełna profesjalnego podejścia nic nie powiedziała o moich zakupach . Mama poprosiła o wazelinę i rękawiczki. Pani magister zetknęła na mnie przez ułamek sekundy. Na koniec powiedziała miłego dnia.Wszystko jasne. Wróciliśmy do domu . Mama powiedziała,że planuje mnie wyleczyć z moich pragnień. Dzisiejszy zabieg ma za cel korektę moich zachowań.

    OdpowiedzUsuń
  55. O 11.30 mama powiedziała, że idzie przygotować wlew . Zostań w pokoju i zrelaksuj się. Orientujesz się na czym polega zabieg? Tak mamo ale nigdy nie miałem używanego wlewnika. Wlewnik jest wygodny i praktyczny. Nie ma sensu męczyć się z gruszkami.Gruszki gumowe to raczej tylko dla dziecka. Musiałby powtarzać lewatywę od 4 do 6 razy.Czekaj na mnie grzecznie i niczego sobie nie wyobrażaj. Po ok. 10 min.mama wróciła z pękatym wlewnikiem. Wlewnik był wypełniony letnim roztworem mydlanym. Miałem sobie niczego nie wyobrażać tylko dlaczego mama przebrała się w spódnicę i bluzkę oraz założyła koturny te wyjściowe i wysokie. Na lewy bok, popuścić spodnie nogi do brzucha.Padły komendy. Jakie to było niesamowite i jednocześnie wspaniałe. Usłyszałem dźwięk zakładania rękawiczek. Sprawna ręką rozchyla moje pośladki i smaruje odbyt wazeliną.No to już nie ma odwrotu.Polecenie luźno pupa. Kanka dotyka mnie, robi obrót i wchodzi we mnie delikatnie.Na koniec kanka zostaje odchylona
    do tyłu. Gdzieś z oddali słychać głos oddychaj głęboko przez usta.Dźwięk odkręcania kurka. Woda ruszyła. Jest cudownie. Po chwili pojawia się ból i dziwne dźwięki z jelita. Po czym ulga. Mama poprosiła abym mówił kiedy będzie bolało. Obniżenie ciśnienia pomoże utrzymać płyn.Podczas kolejnych ataków bólu mama obniżała wlewnik. To pomagało. W końcu zacząłem prosić o zaprzestanie zabiegu. Ból był potem coraz większy.Jednak mnie trochę uspokajała.Na chwilę przerwała wlewanie. Poleciła głębokie oddychanie przez usta. Dźwięki jakie miałem z jelita grubego były gwałtowne. Mama wlała wszystko. Najgorsza rzecz, że po wszystkim
    musiałem leżeć 15 minut zanim mogłem dosłownie eksplodować na muszli.










    OdpowiedzUsuń
  56. Dzisiejsza lewatywa była wyjątkowa. Pierwszy raz taka duża pojemność tzn. 1 litr . Wrażenia były różne w tym znaczny ból. Najgorsza sprawa to utrzymanie wlewki po zabiegu. Myślałem, że muszę koniecznie do ubikacji, że nie wytrzymam i zabrudzę pościel i łóżko. Bóle pojawiały się cyklicznie. Myślałem, że pęknę. Miałem duży , wysadzony brzuch . Co minutę słyszałem bulgotanie w jelicie. Przynosiło to chwilową ulgę. A wszystko to uczyniła najbliższa i najdroższa osoba na świecie- moja mama.Wypróżnienie trwało ok.30 min i było intensywne a także męczące. Umyłem się na koniec i poszedłem podziękować mamie. Mama sugerowała mi odpocząć. Nie wątpiła w skuteczność działania zabiegu. Powiedziała, że chyba będę miał dość na dłużej . Rzeczywiście wrażenia bólowe są zbyt silne. Mama powiedziała, że była delikatna. Pielęgniarki w szpitalach robią to szybciej i sprawniej. Wtedy boli bardziej. Przeważnie nie obniżają irygatora. Niektóre podnoszą go jeszcze wyżej a ból choć potworny to wówczas szybciej mija. Także w szpitalach jest więcej płynów od 1,5 do nawet 2 litrów. Pacjenci mają do lewatywy uraz do końca życia.

    OdpowiedzUsuń
  57. Po ok. dwóch tygodniach od ostatniej lewatywy jakaś wielka, wewnętrzna siła skierowała moje myśli i pragnienia na poddanie się kolejnemu zabiegowi. Mama powiesiła wlewnik gumowy na widoku w łazience. Ojcu wytłumaczyła,że ten sprzęt jest niezbędny w domu. Jak będzie miał kłopoty to może mu też pomóc i nie ma co się wstydzić. Już sobie wyobrażam jak mój stary jest męczony za karę lewatywą bo późno wrócił z lewej roboty i jest podpity. Mama nie lubiła jak ojciec wypił po godzinach. Wiem, że mama byłaby w stanie użyć lewatywy jako kary. Kiedyś tatę kłuła igłami . Z przerażeniem odkryłem podobieństwa w zachowaniu mamy i Ewy. Tak naprawdę o Ewie myślałem często i ciepło. Nieźle się uwikłałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod koniec roku szkolnego mieliśmy wycieczkę klasową do Kazimierza Dolnego. Ewa też pojechała. Postanowiłem wtedy z nią porozmawiać. Ewa powiedziała, że nasza relacja dostarczyła jej ciekawych doświadczeń w zakresie dominacji medycznej. Obecnie chodzi z doświadczonym chłopakiem, starszym o kilka lat. A ty jak sobie radzisz? Brakuje mi twoich zabiegów. Ewa powiedziała, że nie wyklucza takich możliwości. Znajdź sobie najlepiej dziewczynę o podobnych zainteresowaniach. Poczekaj pogadam z taką jedną jak wrócimy z wycieczki. Mój partner nie poparłby mnie w roli twojej pielęgniarki. Sam jeszcze nie wie do czego jestem zdolna. Teraz Napijmy się , masz coś?

      Usuń
  58. Jeszcze nie doszliśmy do połowy butelki jak do pokoju weszli ludzie z klasy. Też mieli wina i byli już po kilku szklaneczkach. Ewa powiedziała, że szukam dziewczyny. Zrobiło się wesoło. Koleżanki zaproponowały pomoc. Jakoby nie trzeba daleko szukać. W ogólnym zamieszaniu wymknąłem się z Ewą do łazienki. Ewa przygotowała dużego czopka z mydła. Po chwili zastanowienia zaaplikowała mi go głęboko. Wróciliśmy do pokoju. Mnie zaczęła pulsować krew i było mi słodko. Postanowiłem poczekać na działanie mojego naboju.Ewa szepnęła, że pomoże mi w piwnicy obok magazynu. Tak się stało Ewa ulżyła mi ręką. Po wszystkim pobiegłem się wypróżnić.

    OdpowiedzUsuń
  59. Po powrocie z wycieczki zbliżał się koniec roku szkolnego. Większość z uczniów poprawiała oceny. Miałem do poprawy j. francuski. Renata świetnie sobie radziła z językami ale słaba była z matematyki i fizyki.Ewa dograła sprawę. Miałem pomóc Reni z ciągami liczbowymi oraz funkcjami. Z fizyki musiała zaliczyć praktycznie całe półrocze. Renatka napisała mi dwa opowiadania o życiu uczniów we francuskiej szkole. Wrąbałem je na pamięć rozumieć rozumiałem piąte przez dziesiąte. Sam nigdy bym tego nie napisał. Nieco wysiłku włożyłem w wytłumaczenie zadań z matematyki i fizyki. Renata nie zostanie na pewno inżynierem. Wspólna nauka zbliżyła nas. Wcześniej nie doceniałem Renaty. Wysoka, szczupła brunetka o ciemnych oczach. Renata zażartowała,że mi się nie wypłaci. Dodała, że rozmawiała z Ewą i może mi zaoferować pomoc w moich najskrytszych sprawach. Sama lubię także te klimaty.Musimy tylko znaleźć lokum dyskretne oczywiście i z łazienką. Zaśmiała się zalotnie. Sprzęt kupimy nowy, żebyś miał zapewnione bezpieczeństwo.Ach jak czule to powiedziała. W wakacje rodzice jadą na odwiedziny do rodziny. Wtedy możemy zrobić zajęcia u mnie. Nie będziesz się nudził a ja również sobie użyję. Będziesz głęboko wypłukany jak nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  60. Wakacje się rozpoczęły a tu nic. Pomyślałem, że Renata blefowała i nie dotrzyma słowa. Tak się napalałem na lewatywy w jej wykonaniu. Sprytne dziewczyny ta Ewa z Renatą. Aż tu nagle pod oknami naszego okna zatrzymał się biały maluch. Tak, to była ona. Świeża i dziewczęca Renia. Powiedziała, że jutro mam być u niej na czczo na godzinę 10 rano. Serce zaczęło mi szybciej bić ale ona już odpaliła fiacika i odjechała. Nazajutrz powitała mnie czule całując w policzek. Była miła i zaprosiła mnie do piwnicy. Latem tam kwitło życie. W jednym z pomieszczeń była kozetka z białym prześcieradłem i czymś gumowym. Nieopodal stał metalowy wieszak na ubrania. To będzie nasz gabinet zabiegowy. Tu będziesz cierpiał.Kupiłam nowy wlewnik gumowy. Duży bo ma 2 litry. Taki sprzęt gwarantuje lepszą skuteczność zabiegu. Sądzę, że nikt nie robił i tak dużych wlewów. Czy wyrażasz zgodę na wykonanie zabiegu? Orientujesz się na czym polega zabieg? Boisz się? Nie będziesz płakał, wyzywał i przeklinać?

    OdpowiedzUsuń
  61. Po przygotowaniu płynu zostałem poinformowany jak mam się ułożyć. Leżałe m na lewym boku, nogi zgięte i przyciągnięte do brzucha. Prawa noga bardziej zgięta niż prawa. Lewa ręka z tyłu ciała a prawa do przodu i wysoko zgięta w łokciu. Nigdy wcześniej nie przyjmowałem takiej pozycji do lewatywy. Byłem całkowicie bezbronny i skazany na łaskę i niełaskę mojej słodkiej dręczycieli. Pośladki odsłaniały wejście do odbytu i nie mogłem zaciskać mięśni. Byłem podporządkowany pielęgniarce i niczego nie mogłem zrobić aby utrudnić wykonanie procedury. Tego jeszcze nie znałem.Renata była niezwykła i profesjonalna. Będzie ciężko pomyślałem.

    OdpowiedzUsuń
  62. No to zaczynamy. Luźno. Poczułem jak mam smarowane wejście do odbytnicy. Rękawiczki , wazelina i nacierająca kanka. Jest ciekawie. Po zainstalowaniu kanki, odkręcanie kurka. Woda zaczęła płynąć. Renata poinformowała, że w razie bólu brzucha lub potrzeby zakończenia zabiegu w trakcie wlewu meldować na bieżąco. Znałem to , tak robiła moja mama. Renata poinformowała,że dzisiaj mamy 2 litry wody z octem i solą. Taka lewatywa to odjazd . Na szczęście Renia obniżyła wlewnik i wlewała powoli. Jelito potrafiło przyjmować płyn. Renata wlewała delikatnie i była nawet delikatniejsza od mojej mamy. Teraz miałem porównanie. Byłem pełen podziwu dla niej. Pierwszy litr poszedł sprawnie i praktycznie bezboleśnie. Tego się nie spodziewałem.

    OdpowiedzUsuń
  63. Nie ma róży bez kolców. Podczas wlewania drugiej części płynu pojawiały się bóle. Cały czas Renata toczyła że mną walkę o to by wlać pełny worek. Prosiłem o zaprzestanie zabiegu. Błagałem o przerwanie procedury i wypuszczenie mnie do toalety. Renata była nieugięta. Powiedziała,że muszę wytrzymać. Oddychaj głęboko przez usta.Jelito pracowało intensywnie, wydobywały się dziwne dźwięki przelewanie i bólgotanie wody.Ból był potworny. Myślałem, że pęknę. W pewnym momencie kanka prawie wysunęła się z odbytu. Renata szybko ją poprawiła. Resztę zabiegu przeprowadziła z przytrzymywaniem kanki.Dotyk jen palców i dłoni był bardzo przyjemny i mnie uspokajał i jednocześnie podniecał. Wytrzymałem do końca. Renata zobaczyła powietrze w rurce wlewnika Był to znak na zakończenie lewatywy. Zamknęła kranik i wyjęła kankę. Renia kazała położyć się na plecach i wytrzymać możliwie jak najdłużej. Wstydziłem się gdyż efektem ubocznym zabiegu było pewne nabrzmienie brzucha oraz niżej, wiadomo czego. Renata powiedziała,że chłopcy często tak reagują. Tak działa zabieg, że drażni gruczoł krokowy.Nie licz na nic więcej.Renata wyszła posprzątać i umyć wlewnik. Na koniec go wypatrzyła i odkaziła. Ja niestety przeżywałem bóle i wstyd. Renata poleciła mi się obrócił na prawy bok. Znowu dźwięki przelewania i chwilową ulga . Na koniec znów na plecach i masaż w wyko Renaty. Masaż jelit powodujący potrzebę wypróżnienia.Wreszcie do kibelka. Ulga, wodospad i wstyd przed Renatą. Po wszystkim Renata zażartowała -czy lewatywa była skuteczna?

    OdpowiedzUsuń
  64. Jak wróciłem czekał na mnie kolejny worek. Renata powiedziała,że musimy zrobić drugą lewatywę. Wtedy dopiero będzie czysto. Znowu pozycja Simsa. Leżanka, ból, rozmowa ze słodką dręczycielką. Ten drugi wlew bolał mnie jeszcze gorzej. Renata straciła do mnie cierpliwość. Już nie było miło. Renata zaczęła udawać obcą osobę. Zaczęła mówić podniesionym głosem, służbowym tonem. Ale jej odbiło. Wlewnik został wysoko podniesiony. Zacząłem błagać "siostro boli, litości". Siostro mówi do mnie brat. Nie jestem zakonnicą. Kontynuowała zabieg do końca. Wpychała mi dodatkowo kankę na maksa. Ta lewatywa była wyjątkowa i niepowtarzalna. Kiedyś marzyłem o tym a teraz mówisz masz. Poczułem się jakby zgwałcony. Renata zostawiła mnie samego. Miałem znowu odczekać swoje i dopiero się wypróżnić.

    OdpowiedzUsuń
  65. Wypróżnienie było bardzo intensywne. Ocet z solą to wyjątkowo intensywna kuracja. Wypłukany byłem jak nigdy. Poczułem się dziwnie lekki. Brzuch był płaski.Czułem pustkę w jelicie, przybyło mi energii. Jednocześnie byłem wyczerpany fizycznie i miałem wyrzuty sumienia wobec tego co robiłem z koleżanką z liceum. Jak ułożyć relacje. Jak jej spojrzę w oczy. Po tym co nas połączyło będzie trudno. Renata postawiła sprawę jasno. Lubię dominować. To mi daje przyjemność. Lubię robić zabiegi pielęgnacyjne a szczególnie lewatywy. To ma być nasza tajemnica.Na nic więcej nie licz. Seks i związki mnie nie interesują.Pomóż mi zwrócić koszty za wlewniki , wazelinę, płyny, papier toaletowy i środki ochrony osobistej oraz do mycia. Po zabiegu sam wiesz jak szarpie dupą. Nie ma wtedy lekko. Trzeba posprzątać i wywietrzyć. To wszystko kosztuje. U ciebie nie da rady się spotkać? Możesz rozmawiać z rodzicami kiedy będzie wolne mieszkanie. Przecież mam malucha i podjadę. Moi rodzice wracają pojutrze. Do jutra mogę pokazać moje skarby medyczne. Nie mam strojów medycznych jak Ewa. Ale też mogę Cię zaskoczyć.

    OdpowiedzUsuń
  66. Resztę popołudnia oglądałem przybory medyczne jakie zdobyła Renata. Było tego trochę. Irygatory Olkusz. Znane białe emaliowane. Węże gumowe, kanki rektalne jak twierdzi Renia. Moje pytanie dotyczące takich długich kanek prostych oraz zagiętych Renia skwitowała tajemniczym uśmiechem. To są kanki dla pań do płukania pochwy.Co chciałbyś wypróbować? Może kiedyś zastosujemy do podrażnienia twojej prostaty. Te krzywe kanki dadzą radę. Tu mam cewniki Foleya. Taki cewnik numer 26 może być zastosowany do głębokich wlewów. Cewnik wejdzie do okrężnicy. Ma on balonik. Daje to nowe możliwości. Tutaj znajdziesz strzykawki Janette'a czyli nasze Żanety. Lubię je stosować do podania gliceryny. Taka wlewka choć mała jest bardzo agresywnie działająca. Po 100 ml ledwo zdążysz do kibla. Możesz narobić w gacie. Kiedyś mój pacjent śmiał się,że co to jest. Taka mała wlewka na niego nie zadziała. Byłam wtedy na wyjeździe dlatego mu zaaplikowałam. Okazało się, że w łazience był brat. Facet nie mógł się załatwić na muszli. Posrał się w gacie. Zapłacił mi ekstra 200 zł fatygę i milczenie. Nigdy bym nie zrobiła takiej wlewki u siebie w domu. To trzeba robić tuż przy tronie . No dobra na dzisiaj starczy bo widzę jak ci sterczy. Nie licz na stosunek. Może kiedyś? Nigdy nie mów nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  67. Po powrocie do domu spotkała mnie niespodzianka. Mama robiła lewatywę tacie. Mama powiedziała nie wchodź do nas do sypialni. Potrzebujemy 15 minut prywatności. Po kilku minutach mama wyszła z wlewnikiem gumowym. Tata nic nie mówił. Mama się zapytała czy chcę być następny. Dzisiaj nie mamo. A to dlaczego? Miałem dzisiaj już dwie lewatywy. Tak? U kogo byłeś? U koleżanki z klasy. To masz fajne koleżanki. Bezpruderyjne dziewczyny. Dominujące i obeznane w sprawach damsko-męskich. Uważaj na nie i nie wpadnij. Mamo one same mnie trzymają na dystans. No to może być tylko do czasu. Masz na lody idź do kawiarni. Ja muszę jeszcze zająć się ojcem. Zrobić porządek z jelitem. Mamy mały wlewnik, muszę łącznie zrobić 3 lewatywy. Jesteśmy dopiero po pierwszej. Wiesz co weź jeszcze kasę z kredensu i idź do kina. Nam zejdzie długo bo jeszcze pewnie muszę tacie coś dodać jako żona. Przecież to nie jest zwykły pacjent tylko mój mąż.

    OdpowiedzUsuń
  68. W tygodniu zadzwoniłem do Renaty. Umówić się na spotkanie. Chciałem uregulować za artykuły do lewatywy. Rzeczywiście dziewczyna musiała mieć wydatki. Kupowała mydła, papier toaletowy, odświeżacze do powietrza. Potrzebna była wazelina, sól , ocet, niekiedy zioła. Specjalnie dla kupiła nowy wlewnik gumowy. To wszystko kosztuje.Renata zaprosiła mnie tym razem na górę do siebie. Powiedziała,że to miło z mojej strony,że płacę za koszty zabiegu. Lubię jasne układy. Dzisiaj są rodzice w domu więc nie pasuje wykonanie lewatywy. Lewatywa to zabieg niezwykle intymny. Nawet starzy partnerzy nie mogą jej zawsze stosować. Dzisiaj dostaniesz czopki Laxol. Zgadzasz się? A jak one działają? To czopki przeciwko zatwardzeniu. Renata zaczęła rozpinać mi spodnie. Ściągnęła mi spodenki. Nie bój się. Możesz się położyć. Idę po czopki. Nie mogę znaleźć wazeliny. Chcesz to użyję śliny? Chciałbyś? Żartowałam dzisiaj będzie wazelina. Renata założyła rękawiczki. Nasmarowała wejście do odbytnicy. Wyjęła z blistra 2 czopki. Poczym kazała mi się położyć jak do lewatywy. Czopka wkładała głęboko wszedł jej cały palec. Wykonywała w środku ruchy drażniące mnie obłędnie. Po chwili drugi czopek i powtórka z rozrywki. Później dowiedziałem się, że to było masowanie prostaty.

    OdpowiedzUsuń
  69. Następnie Renata powiedziała, że może się równać z Ewą w porównaniu do strojów. Ma dziś jednak dla mnie niespodziankę. Założyła specjalnie dla mnie klapki damskie na obcasie z puszkiem. Pięknie wyglądały jej stopy w tych szpilkach. Białe klapki i do tego pedicure różowe paznokcie. Zaczekaj nie będę cię dzisiaj męczyć. Wzięła kawałek ligniny i chusteczki higieniczne. Zrozumiałem na co się zanosi. Renata postanowiła ulżyć mi ręką. Było to niesamowite przeżycie. Jak dobrze trafiłem, nie mogłem uwierzyć w to co tam się dzieje. Renata zaczęła mnie wycierać po wszystkim. Pobiegłem się wypróżnić bo czopki dały znać o sobie.

    OdpowiedzUsuń
  70. Sprawy zaszły za daleko. Renata wie o mnie dużo ja zresztą o niej także. Musimy pamiętać o tym , żeby zachować ostrożność i dyskrecję. Renata pokazała mi kolejne swoje skarby tj. gumowe gruszki do lewatywy. Miała ich 8 duże i małe z końcem twardym i jednolite. Chwaliła się, że robiła lewatywy dzieciom w rodzinie. Kiedyś została sam na sam ze swoim kuzynem. Zaproponowała mu lewatywę gruszką nr 11.Chłopak nie chciał z początku służyć jako model do zabaw w doktora. Wtedy Renatka zaproponowała mniejszą gruszkę nr 5. Chłopak się zgodził z ciekawości. Renata rozpuściła tabletki nasenne. Po czym zaaplikowała mu ten płyn. Następnie przypilnowała go żeby lek się wchłonął. Chłopak się oszołomił. Wtedy w ruch poszły gruszki duże. Razem 6 sztuk. Po tym szybko na muszlę. Wydalić pozostałości środków nasennych. Wystraszyłam się ,że przesadziłam . Kuzyn był oszołomiony i niczego nie pamiętał. Dobrze się skończyło bo mogłam trafić do poprawczaka. Ja pierdolę ale byłam głupia.

    OdpowiedzUsuń
  71. Tak się złożyło, że poznałem dwie dziewczyny z klasy, które były dobrze sytuowane. Lubiły sporty wodne i tematy medyczne. Sam się dziwiłem, że dobrały się w jednej klasie. Renata jest bardziej zaawansowana w temacie lewatywy i ma już prawo jazdy. Nie wiem kim są jej rodzice ale widać tam kasę. Renata chodzi często na sportowo i jest taka dziewczęca. Ewa lepiej się ubiera i jest bardziej kobieca. Niestety Ewa jest kapryśna i rozpuszczona. Też pewnie zaraz zrobi prawo jazdy. Czułem się przy nich jak ubogi krewny. Cóż mieszkałem w M2 a tata dorobił się tylko malucha, ruskiego telewizora w kolorze Rubin i wędziska teleskopowego marki Germina veb GmBH.

    OdpowiedzUsuń
  72. W połowie lipca dziewczyny wyjechały na wakacje. Renata pojechała do Bułgarii. Jak się okazało nowym Polonezem. Fiat krededens został w garażu. Mama zabrała Ewę do Jugosławii. Ojciec podwiózł je na lotnisko Okęcie. W ten sposób zostałem bez koleżanek. Rodzice planowali urlop w sierpniu. Nie chciałem z nimi jechać. Wolałem wyskoczyć na działki do kolegów nad zalew w Poraju. W lipcu ojciec wyskoczył na 3 dni do Sulejowa. Polował tam na sandacze i pił piwo oraz wódeczkę. Przed wyjazdem mama dała mi znak. Wiedziałem o co chodzi i nawet się ucieszyłem. Jakże się zdziwiłem gdy mama zaprosiła do nas swoją koleżankę z biura. Pani Ania była pielęgniarką, która została sekretarką. Była to kobieta przed trzydziestką. Zadbana, niebanalna i bezpruderyjna. Ania wzięła że sobą stroje i dodatki a także akcesoria medyczne. Było tego sporo dlatego mama pomogła jej to podwieźć maluchem. Zapowiedź nowego doświadczenia mnie wgniotło w kanapę. Mama powiedziała mi, że tak będzie lepiej. Nasze relacje są delikatne. Matka z synem nie może przekroczyć pewnych granic. Oddaję Cię pod opiekę profesjonalnej pielęgniarki. Bądź grzeczny i słuchaj siostry Ani.

    OdpowiedzUsuń
  73. Ania spotkała się ze mną w moim pokoju. Omówienie zakresu zabiegów pielęgniarskich zajęło nam dobre pół godziny. Ania powiedziała, że proponuje zastrzyki domięśniowe na wzmocnienie odporności. Debicylina z polbicyliną 2 razy co tydzień. Wcześniej oczywiście próby śródskórne. Poleca też cewnikowanie pęcherza moczowego z płukaniem . Głębokie płukanie jelita grubego. Masaż prostaty aż do końca czyli ejakulacji. Badanie nasienia pod mikroskopem. Te zabiegi w ciągu 3 dni. Jaki strój chcesz? Odrzekłem, że chciałbym strój pielęgniarki z czepkiem i drewnianymi klatkami z odkrytymi palcami. Dobrze ale trochę potrwa. Może założyć białe rajstopy Tak proszę. Przyjdę za pół godziny.

    OdpowiedzUsuń
  74. Rzeczywiście po 30 minutach zapukała do drzwi. Ukazała się w białym fartuchu. Czepek z czarnym paskiem. Na nogach lekkie drewniaki. Białe rajstopy. Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem. Ania uśmiechnęła się. No to do roboty. Wiesz, że muszę wykonać próby uczuleniowe na antybiotyki. Takie próby wykonane są w postaci wstrzyknięcia śródskurnego. Czy zgadzasz się na wykonanie zabiegu? Byłem jak zahipnotyzowany. Tak siostro. A czy to boli? Nie bój się skarbie. Cienką igłą i płytkie nakłucie. Nic nie poczujesz. Dlaczego są aż cztery strzykawki? Muszę ci wkłuć się 4 razy. No ale dlaczego? Zgadzasz się czy nie? Nie chcę tego. Bo zawołam mamę. Nie chcę 4 zastrzyków. Pani Lidio proszę do mnie! Pani syn nie wyraził zgody na zabieg. Szkoda naszego czasu. Decyzja należy do Pani bo brakuje mu jeszcze pół roku do pełnoletności. Mamo ratuj! Siostro Anno dlaczego są aż 4 strzykawki? To chyba przesada? Wcale nie, debka, polka, mieszane antybiotyki i kontrolnie sól. Zastrzyki nie bolą i nie ma sensu robić cyrków. Taki duży chłopak a gorszy od dziecka. Mama powiedziała, że muszę to przyjąć. Zaprotestowałem.Wtedy mama mnie złapała za rękę, przygniotła ciałem i wystawiła na pastwę Ani. Ania przeszła do działania. Odkaziła przedramię. Po chwili zaczęła wkłucia i wstrzyknięcia. Po każdym wstrzyknięciu rysowała obwód i napisała co gdzie jest podane. Rzeczywiście same zastrzyki nie bolały ale wkłucia trochę szczypały. No to takiego obrotu sprawy nie przewidziałem. Obejrzałem 4 bąble. Chyba przesadziłem.

    OdpowiedzUsuń
  75. Mama powiedziała, że jej wstyd za moje wygłupy. Idź przeprosić Panią Anię. Załatwiłam ci taką ładną i młodą dziewczynę. Nie potrafisz tego docenić. Następnym razem to sprowadzę ci emerytowaną pielęgniarkę. Znam taką jedną Elę robi zabiegi po domach za alkohol. W pracy się rozpiła. Jak była młodsza to też się puszczała z dużo młodszymi chłopakami. Chcesz taką panią? Jeśli nie, to leć przeprosić Anię. Pobiegłem po kwiaty. Ukorzyłem się przed Anią. Ania powiedziała, że trudno było jej wykonać zabieg. Martwiła się o moje bezpieczeństwo a także swoje i mojej mamy. Przecież był ostre igły to nie są żarty. Nigdy tak nie rób. Przeprosiny przyjęte. Pomyślałem sobie, że to nie do końca tak. Zabieg był wykonany wyjątkowo brutalnie, to nie jest w porządku. Mama z Anią za daleko posunęły się. Co do Ani to jest to fajna laska ale może być sadystką?

    OdpowiedzUsuń
  76. Ania wypaliła papierosa i wychyliła z moją mamą po dwa kieliszki wódki stołowej pod tonic water. Mama kazała mi iść do siebie. widziałem jak na bocznym stoliku stał mikroskop. No to chyba wiem w jakim celu. Spanikowałem, to dlatego ta wódka na odwagę. Po jakimś kwadransie pukanie do drzwi. Tak to Ania z krwistoczerwonymi ustami. Podała mi pojemnik i powiedziała złóż mi tu swoją spermę do badania mikroskopowego. Tego pragnąłem ale też się obawiałem. Anna powiedziała, że jak skończę mam powiadomić. Badanie trzeba niezwłocznie przeprowadzić. Wyszła zamykając drzwi. Postanowiłem działać na sucho. Jednak wystarczyło kilkanaście ruchów. Tak szybko skończyłem, że aż sam się zdziwiłem. Poszedłem do Ani tak aby nie spotkać mamy. Ania mnie pochwaliła i powiedziała, że próbka jest ładna i duża. Nawet nie potrzebowałeś mojej pomocnej dłoni ani żadnej mojej garderoby. Niektórzy pacjenci proszą o buty, rajstopy, bieliznę czy czepek. Ty jesteś szybki i wściekły.

    OdpowiedzUsuń
  77. Pomyślałem, że się sfrajerowałem. Mogłem poprosić np. o buty. Zapytałem się czy ma Pani takie buty dyżurne do pomocy panom, którzy mają problemy z dostarczeniem próbki do badań. Ania pokazała mi lekko znoszone klapki na koturnie. Te klapki zdają egzamin. Muszę pilnować aby fetyszyści ich nie ukradli. Kiedyś jeden pan proponował mi ich wypożyczenie na weekend. Wcześniej miałam w nich chodzić przez cały dyżur. Wtedy jeszcze pracowałam w zawodzie pielęgniarki. Zgodziłam się i dostałam wtedy dobrą kasę. Czasem tak robię bo zbieram na auto. Trzeba pomagać chorym ludziom. Tobie pożyczę za darmo idź do siebie i sobie obejrzyj te klapki z bliska a nawet bardzo bliska masz godzinę.

    OdpowiedzUsuń
  78. Zamknąłem się u siebie i dokładnie obejrzałem te koturny. Były to zgrabne i wysokie koturny. Obcas wysoki na 12 cm pod palcami 4 cm. Nr buta to 36. Zgrabne stópki ma Ania. Ślady odbitych palców i ten zapach wywołał ponowną burzę. Wezbrałem w momencie. Wyobrażałem sobie jak Ania pomykała w tych klapkach w pracy. Jak wykonywała różne zabiegi. Jak zadawała ból pacjentom.Jak seksowna była ubrana w te buciki. Nigdy wcześniej nie doceniałem fetyszu stóp i obuwia. W każdym razie nie realizowałem tego tak realnie. Damskie obuwie mnie kręciło ale dopiero teraz miałem okazję to testować. Byłem pijany z podniecenia i nadmiaru wrażeń. Po godzinie Ania przyszła odebrać klapki. No to witaj nowy fetyszysto. Pokaż wyniki na ręce zmierzyła mi linijką ślady po wstrzyknięciach. Wyniki wskazują, że możemy podać lek , nie masz uczulenia. Będziesz spokojny, czy mam wołać pomoc?

    OdpowiedzUsuń
  79. Po kwadransie Ania wróciła z moją mamą. To mnie zaskoczyło. Słuchaj synu wyraziłam zgodę na podanie leku w postaci wstrzyknięcia domięśniowego. Ania poleciła mi popuścić spodnie . Leży luźno na brzuchu. Siostro wstyd przed mamą. No co ty. Mama będzie się uczyć podawać zastrzyki. Po moim instruktażu będzie mogła w rodzinie robić zastrzyki. W sytuacji awaryjnej. Na kimś musi to wypróbować. Przykro mi wypadło na ciebie. Ania odkaziła pośladek. Wytłumaczyła mamie jak wyznaczyć miejsce wkłucia. Napięła skórę i wkłuła mi się zdecydowanie pod kątem prostym. Aspirowała i zaczęła podawać antybiotyk. Zastrzyk był bardzo bolesny. Boli? Wytrzymaj już kończę. Po chwili wyciągnięcie igły i docisk wacika. Następnie masowanie wokół miejsca iniekcji. Pani Lidio wszystko jasne. Ma Pani pytania? No nie wiem czy dam radę? Da Pani radę podamy NaCl a syn ma drugi pośladek. Zaraz, zaraz co tu się planuje? Za chwilę mama zrobi ci zastrzyk taki ćwiczeniowy. Sól fizjologiczna to nie boli i jest neutralne dla organizmu. A jak się nie zgodzę? Dopiero teraz zauważyłem koturny na stopach Anny. Te same słodkie inspiracje i uniesienia. Słuchaj my jesteśmy dwie. A możemy jeszcze poprosić kogoś do pomocy i zostaniesz unieruchomiony. Chyba lepiej po dobroci.

    OdpowiedzUsuń
  80. Mama przygotowała zastrzyk domięśniowy. Teraz zrobimy próbę jak jej pójdzie. Ten pierwszy będziesz miał pod moim nadzorem. Pani Lidio proszę bardzo. Mama powiedziała te regułki. Proszę położyć się na brzuchu, czy wiesz na czym polega zabieg, czy zgadzasz się na jego wykonanie itp. Zgodziłem się, nie było wyjścia ale nie podobało mi się to. Luźno mięśnie i szukanie miejsca wkłucia. Następnie odkażenie i napięcie skóry. Po sekundzie ruch ręki i igłą poszła w moim kierunku. Igła odbiła się od mojego pośladka. Pani Lidio jeszcze raz mocniej i bardziej zdecydowane ruchy. Syn ma twardą skórę. Mama tak zro biła jak radziła Anna. Teraz igłą weszła we mnie. Syknąłem z bólu. Aspirujemy . Proszę trzymać za nasadkę igły. Podajemy powoli lek. Mama zapytała czy boli. Nie było miło ale nie bolało. Po wtłoczeniu wacik i wyjęcie igły. Masaż i po wszystkim. Widzisz jaką masz zdolną mamę. Świetnie pani Lidio. Mama podziękowała mi. Leżałem bezsilny.

    OdpowiedzUsuń
  81. Zastrzyk wykonany przez Annę bolał mnie jeszcze długo. To była debicylina z polbicyliną. Ten lek boli a szczególnie debka. Anna powiedziała, że nie ma powodu do obaw. Taki ból jest normalny. Na szczęście zastrzyk mamy nie powodował negatywnych reakcji. Zostałem zaproszony na kolację. Anna powiedziała,że jutro i pojutrze nie będzie kłucia i zastrzyków. Jutro lewatywy , w tym głębokie. Na koniec badanie prostaty. Pojutrze ostatni dzień i cewnikowanie pęcherza moczowego plus płukanie. A teraz udaj się na spoczynek. Masz niespodziankę na nocnym stoliku. Na stoliku stały koturny Anny . No to chyba będę miał zapewnione niespokojne sny .

    OdpowiedzUsuń
  82. Rano o 6.00 Anna przyszła z termometrem. Mierzymy temperatury. Popuść spodnie dzisiaj zmierzymy w odbytnicy. Dlaczego siostra tak się wygłupia . Ja pracuję a ty masZ mnie słuchać bo jak nie to zawołam posiłki. No Ładnie 38,5 trzeba podać

    OdpowiedzUsuń
  83. Co podać? Co się dzieje? Trzeba podać lewatywę z chłodnej wody. Czekaj na mnie. Co tu robisz z moimi klapkami. Chyba zostałeś zboczony. No nie ale jestemam nadzieję, że nie spuściłeś się na nie.

    OdpowiedzUsuń
  84. Słowo się rzekło kobyłka u płota.Anna przyszła z irygatorem. Masz trochę gorączki musimy zbić ją za pomocą chłodnej wody. Muszę wykonać wlew doodbytniczy. To przyniesie ulgę. Czy wiesz na czym polega zabieg? Zgadzasz się na jego wykonanie? Potwierdzenie z mojej strony. Położyć się na lewym boku. Nogi do brzucha. Prawa noga bardziej zgięta niż lewa. Lewa ręka z tyłu ciała. Prawa z przodu zgiąć w łokciu. Lekko obrócić się na brzuch. Leżałem jak należy. Anna założyła rękawiczki i zaczęła smarować wejście do odbytu wazeliną. Następnie uniosła mi prawy pośladek. Kankę przystawiła do odbytu i kulistym ruchem zaczęła wprodzać ją po linii łączącej odbyt z pępkiem na głębokość ok. 8 cm. Następnie odchyliła kankę ku tyłowi. Oddychaj głęboko przez usta. Zwolniła zaciskacz. Woda ruszyła. Poczułem zimno co nie było miłe. Takiej lewatywy jeszcze nie miałem. Nie było to przyjemne. Anna powiedziała, że mówić jakby bolało albo gdyby trzeba byłoby się wypróżnić przed zakończeniem zabiegu. Bóle się pojawiły. Myślałem, że pęknę. Anna obniżała irygator i zwalniała przepływ. Po chwili poprawa samopoczucia i ponownie irygator unoszony wyżej. Tak powtarzało się kilkukrotnie. Byłem zdominowany i bezsilny wobec Anny. Pod koniec chciałem iść się załatwić. Muszę iść natychmiast do wc. Anna mi nie pozwoliła. Obniżenie irygatora i oddychanie głęboko przez usta miało mi pomóc. Co za perfidna kobieta. Proszę niech pani już skończy bo ja nie wytrzymam. Muszę zabieg wykonać do końca. To nie przedszkole. Przestań przesadzać i udawać. Ja wcale nie zmyślam To jest okropny ból. Sam chciałeś pielęgniarki, wiem to od twojej mamy. Szukałeś też sam dziewczyny do tego zabiegu. Jeszcze pół litra. Nie chcę. Cicho bo to nie boli tylko grasz rolę męczenników. Dlaczego nie współpracujesz? Teraz nie wiedziałem czy to gra czy na serio.

    OdpowiedzUsuń
  85. Czułem się koszmarnie. Niesamowite bóle brzucha oraz potrzeba natychmiastowego wypróżnienia. Myślałem,że umrę. Z ulgą usłyszałem charknięcie . Całe szczęście to już koniec . Myliłem się musiałem leżeć na plecach ok.15 minut. Anna nie znała litości. Tak musiało być. W kibelku przyszła ulga . Wtedy poczułem się rewelacyjnie. Anna zaprosiła mnie na powtórkę z termometrem. Teraz miałem dobrą temperaturę. Widzisz na jakie cyrki nas naraziłeś. Uleczyłam cię. Powinieneś być mi wdzięczny. Jesteś czysty wewnątrz. Zaraz to wykorzystam. Za kwadrans spróbuję zrobić ci masaż gruczołu prostaty. Tego chyba nie praktykowałeś?

    OdpowiedzUsuń
  86. Tego nie przerabiałem. Nie chciałem przyznać się do swoich doświadczeń z Ewą i Renatą. Dziewczyny przecież trochę mnie maskowały i było miło. Zobaczę jak to wygląda w wykonywaniu Anny. Anna przyszła tak jak mówiła. Założyła specjalnie rękawiczki i użyła dużo wazeliny . Ja musiałem przyjąć pozycję łokciowo- kolankową. Wrażenia były obłędne. Było miło i zacząłem się zbližać do finału. Zacząłem jęczeć. To było niesamowite przeżycie.

    OdpowiedzUsuń
  87. Po chwili pojawiła się gęsta wydzielina o specyficznym zapachu. Nawet spadły trzy krople do podstawionej tacki. Moja prostata zaczęła pulsować czy wręcz podskakiwać. Nastąpił wytrysk. Jakże inny niż zwykle. Orgazm był długi i intensywny, obejmował całe ciało. Takiego przeżycia nie znałem. Straciłem przytomność z rozkoszy. Głośno krzyczałem nie mogłem tego opanować. Po chwili położyłem się wyczerpany. Ania także się położyła i przytuliła mnie. Nawet nie wiem jak usnąłem.

    OdpowiedzUsuń
  88. Kiedy się obudziłem Anny nie było przy mnie. Na stole zobaczyłem rumianek i mydło w płynie firmy Jeleń. Nieopodal stał irygator. Byłem zmęczony i spełniony. Po chwili usłyszałem stukot drewniaków Anna przyszła z uśmiechem na ustach. Zapytała się jak się czujesz? Powiedziałem, że jest niesamowicie wyrachowana i bezpruderyjna. Wyssała pani że mnie wszystkie soki. Tak wygląda moja pomoc pielęgniarska. Dobrze sobie ulżyłeś. Teraz wiesz do czego jestem zdolna. Widzisz, że z mamą tego nie mogłeś zrealizować. Mama powiedziała, że podobne czynności wykona na twoim ojcu . Acha twoje nasienie jest dobrej jakości. Musisz uważać żeby nie wpaść z dziewczyną. Teraz możesz jeszcze zdrzemnąć się. Wieczorem będzie lewatywa razy dwa. Zrobię głęboko i dokładnie.

    OdpowiedzUsuń
  89. Wieczór przyszedł nieuchronnie a wraz nim moja Anna. Teraz Anna grała rolę kobiety zatroskanej o moje zdrowie. Zapytała czy mam bóle brzucha, nudności lub wymioty. Nic z tych rzeczy odparłem. No to możliwe jest wykonanie lewatywy. Zrobię ci lewatywę głęboką . Obecnie zabieg ten jest zapomniany. Polega na podaniu płynu głęboko do okrężnicy. Aby tam się dostać pielęgniarka używa zamiast kanki rektalnej cewnika Foleya. Przygotowałam dla ciebie cewnik nr 26. Zobacz ten gruby cewnik jest bezpieczny dla jelita. Jego długość pozwala oczyścić praktycznie całą okrężnicę. Na końcu jest balon do napompowania. Mogę ustabilizować cewnik głęboko w twoim jelitku. Dobra wiadomość jest taka, że zabieg jest mniej uciążliwy od zwykłych lewatyw. Lewatywa niekiedy boli jak mocno rozciąga ściany banki odbytnicy. Sam tego na pewno doświadczyłeś. Wlanie powyżej 1 l najczęściej związane jest z zadawaniem bólu. Pacjenci często skarżą się na ból. Niestety pielęgniarka musi zabieg wykonać do końca. Wlanie za mało płynu nie wywołuje odpowiedniej skuteczności zabiegu. Lewatywa głęboka daje inne wrażenia. Nie bój się. A czy pani robiła to na sobie? Jak kończyłam liceum medyczne to wiele rzeczy się robiło. Niektóre oficjalnie w szkole ale także te niekoniecznie obowiązkowe po lekcjach. Dziewczyny miały różne pomysły. Idę przygotować zestaw. Zaczekaj na mnie grzecznie.

    OdpowiedzUsuń
  90. Stukot drewniaków zwiastował powrót Anny. Ania przyszła z tacką. Na niej był biały irygator z gumowym czerwonym wężem, cewnik, rękawiczki, lubrykant i strzykawka 100 ml. Jesteś gotowy? Nie masz bólów brzucha, nudności i wymiotów. Przygotowałam specjalnie dla ciebie napar z rumianku. Połóż się odpowiednio i wyluzuj. Nic nie będzie bolało. Usłyszałem dźwięk zakładania rękawiczek. Następnie Anna natłuściła cewnik i wejście do odbytnicy. Dzisiaj masz żel do poślizgu. Wazelina niszczy cewnik. Poczułem dotyk cewnika. Anna zaczęła wkładać go, powoli, delikatnie ale niezwykle głęboko.Już wszedł, nie bolało? Jakże inny był cewnik od kanki. Teraz nadmuchany balonik. Podłączyła żanetę. Naciśnięcie na tłok. W moim jelicie coś urosło. Słuchaj łączę się z irygatorem. Anna zwolniła zaciskacz i wlew wystartował. Poczułem wlewanie płynu. Nie pojawiał się ból jak przy zwykłym wlewie. Delikatne łaskotanie w jelicie. Było inaczej nawet przyjemnie. Sam nie wiem kiedy Anna wlała 2 l. To jest fajne i nie boli. Ania wypuściła powietrze z balona. Powoli wyciągała cewnik. Trwało to długo. Byłem zaskoczony, że już po wszystkim. Czułem się pełnym ale brzuch był inaczej wysadzony, jakoś tak wyżej. Anna powiedziała, że jak pojawi się parcie to mogę iść do łazienki. Posiedź sobie długo. Tak trzeba bo jesteś wypłukany głęboko.

    OdpowiedzUsuń
  91. Wizyta w łazience była ponad pół godziny. Prawdą jest, że byłem głęboko wypłukany. Anna miała pomysł i wykonanie zabiegu nie było proste. Byłem zaskoczony, że zabieg nic nie boli. Też była dziwna sprawa , że tak głęboko wchodzi cewnik. Trochę się tego obawiałem. Anna powiedziała, że nie muszę się bać. Wie co robi i jest bezpiecznie. Mimo wszystko Anna naruszyła moje ciało i umysł. Poczułem się jakby zgwałcony i zbrukany. Jednocześnie byłem podniecony i miałem chęć na coś więcej. Tego wieczoru Anna już dała mi spokój z pielęgniarstwem. Pomogła mi jako kobieta. Mam na myśli robótki ręczne.

    OdpowiedzUsuń
  92. W ostatnim dniu naszego maratonu było w planach cewnikowanie pęcherza moczowego. Anna krótko opisała przebieg i cel zabiegu. Następnie uzyskała moją zgodę na wykonanie zabiegu. Poleciła mi umyć penisa. Następnie miałem położyć się na plecach bez majtek. Anna powiedziała, że musi szybko zadziałać. Zanim pojawi się erekcja. Odkaziła członka jodyną. Miała oczywiście rękawiczki. Następnie wstrzyknęła mi do cewki lignokainę. Dziwne uczucie i niezbyt miłe. Cewnik także posmarowała lignokainą. To masz na znieczulenie. Nie bój się mamy cewnik o numerze 18 . Nie będzie bolało. Wcale nie byłem przekonany.Jesteś gotowy? No to jedziemy. Zściągnęła mi napletek tak aby widzieć otwór wejściowy cewki. Zaczęła wprodzać mi cewnik. Ale dziwny zabieg. Doszliśmy do zakrętu, Anna odchyliła członka i kontynuowała wprowadzanie. Nagle pojawił się opór. Poczułem jednocześnie ból, strach i podniecenie. Anna powiedziała, że nie muszę się bać. właśnie mija prostatę. Cewnik penetrował mnie dalej. Najgorsza chwila to wchodzenie przez zwieracz do pęcherza. Wtedy poczułem ból. Anna była delikatna ale konsekwentna. Wreszcie zdobyłam twoje naczynie- zażartowała. Tak, widzę. Pojawił się mocz.

    OdpowiedzUsuń
  93. Teraz muszę napełnić balonik. Zapewnia to trzymanie cewnika na miejscu. Anna podłączyła żanetę i podała 30 ml aqua destilata . Siedzi jak trzeba sprawdziła delikatnie pociągając za cewnik. Następnie zatkała wylot cewnika. No to teraz jestem twoją Panią a ty niewolnikiem. Niczego nie mogłem zrobić. Ja decyduję o wszystkim. Zero erekcji itp. nawet nie możesz się odlać bez mojej zgody. Zrozumiałem, że tak jest naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  94. Anna poigrywała że mną. Pokazała swoją prawdziwą naturę. Czułem się jak dziecko. Byłem zaskoczony takim obrotem sprawy. Następnie Anna podłączyła worek do zbierania moczu i mnie zostawiła samego. Tak musiało być i nie mogłem niczego zrobić. Byłem niewolnikiem Anny.

    OdpowiedzUsuń
  95. Anna wróciła wieczorem. Powiedziała, że czas na płukanie. Trzy razy wstrzykiwała mi sól fizjologiczną poprzez cewnik. Za każdym razem czułem potrzebę oddania moczu. Tak też było. To była płukanka. Na koniec Anna spuściła wodę z balonika. Powoli wyciągała cewnik. Na tym będziesz miał koniec zabiegów. Jutro wraca twój ojciec. Teraz odpocznij. Idę się spakować. Zajrzyj do nas za godzinę. Anna poszła do pokoju mojej mamy.

    OdpowiedzUsuń
  96. Poszedłem do pokoju mamy. Anna była już przebrana w ciuchy cywilne. Mama powiedziała, że muszę przyznać się do tego co czuję podczas lewatyw. Przyznałem, że lubię być poddawany takim zabiegom. Lubię pielęgniarki. Lubię stroje medyczne. Najbardziej gustuję w butach na koturnach oraz drewniakach. Lubię być poddawany procedurom pielęgniarskim. Lubię po prostu seks medyczny. Anna powiedziała, że za tydzień muszę przyjechać do niej na zastrzyk. Masz niespodziankę do tego czasu zostawiam ci moje koturny. Możesz mnie wspominać. Tylko zachować ostrożność nie chcę abyś je zniszczył ani zamoczył.

    OdpowiedzUsuń
  97. Po tygodniu musiałem jechać na zastrzyk do Ani. Udałem się autobusem pod wskazany adres. W reklamówce miałem jej klapki na koturnie. Po drodze wstąpiłem do delikatesów po czekoladki. W kolejce spotkałem koleżankę z klasy. Porozmawialiśmy trochę. Zauważyłem, że Ula ma także klapki. O rety takie jak mojej Ani. Zacząłem się gapić na jej stopy. Ula zorientowała się, że jestem dziwny. Co się stało? Mam coś z butami? Co tak chowasz w reklamówce? Zobacz Ula jadę do szewca z butami mamy. Macie takie same. Skłamałem. Możliwe kupione w Radoskórze. Nie stać mnie na Mediolan. Jak mam wolny czas lubię obcasy. Do szkoły nie można. Masz ich dużo? Tak około kilkunastu par. Wpadnij kiedyś do mnie to obejrzysz. Weź ze sobą to co lubisz z apteki. Wiesz co mam na myśli? Część , pa. Mnie zamurowało. Ruszyłem do bloku Ani. Ania poleciła mi służbowym tonem. Nie było dyskusji. Wykonała mi bolesny zastrzyk. Udawała niedostępną i oschłą pielęgniarkę. Postanowiłem nie dać jej czekoladek. Zażądała zwrotu klapek. Długo je oglądała. Po czym powiedziała, że to wszystko na dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  98. Po powrocie do domu mama powiedziała, że miała telefon od Ani. Ania poskarżyła się, że byłem złośliwy i nie wykonywałem poleceń. Specjalnie napinałem mięśnie aby uniknąć zastrzyku. Ponadto nie chciałem oddać butów bo je zniszczyłem. Wyzywałeś Anię od prostytutki. Proponowałeś jej pieniądze za czynności seksualne. Taki wstyd. Jak mogłeś tak postępować? Na nic zdały się moje wyjaśnienia. Mama wierzyła jej a mnie olała. Martwię się, żeby Anna nie poszła na Policję. Pomyślałem, że Anna jest chyba lekko zboczona. Na psiarnię nie pójdzie . Po czasie dowiedziałem się, że Anna wyleciała z sanatorium. Były na nią skargi, że dopuszcza się stosowania zachowania niegodnego pracownika medycznego. Opiekowała się kuracjuszami. Zapewniała masaż, dominację, fetysze i striptease. Zarobki miała lekkie i nielegalne. Jeden pan zasłabł podczas zabawy i spanikowany złożył skargę. Dyrektor sprawę zatuszował. Anna musiała się schować. W służbie zdrowia nie było miejsca na takie wybryki. Jakby facet zmarł to był by prokurator.

    OdpowiedzUsuń
  99. Mama przyjęła wersję Anny. Przyznała się, że zapłaciła jej za opiekę pielęgniarską. To był prezent z okazji zbliżającej się osiemnastki. Przeżyłeś miłe chwile. Wielu facetów marzy o takich przeżyciach ale nie mają odwagi i możliwości realizacji. Wiem, że Ania poszła dalej i dała ci rozkosz jako kobieta. W dodatku jest to młoda i atrakcyjna kobieta. Mam wrażenie, że nie potrafiłeś tego docenić. Twoje koleżanki ze szkoły to także wredne siksy. Zobaczysz ile potrafią wycisnąć z chłopca. Anna jest dojrzała i doświadczona a co równie ważne dyskretna. Obraziłeś ją i teraz sądzę, że muszę ci załatwić emerytowaną Elkę. Znam taką pielęgniarkę. Robi zabiegi za alkohol. Zobaczysz różnicę w podejściu do pacjenta.

    OdpowiedzUsuń
  100. Tak też się stało. Za tydzień w sobotę o godzinie 9 tej rano obudził mnie dźwięk dzwonka. Mama powiedziała, że to do mnie. Pani Elu to do syna zgłaszałam zapotrzebowanie. Co jest młody? Mnie nic nie dolega. Mamo no co ty robisz? Widzi pani on boi się pielęgniarki. A o co chodzi? Od tygodnia nie było stolca. Ma pani irygator albo wlewnik gumowy? Tak? To czemu mu nie zrobiła lewatywy? Ela musi być? Syn nie wyraził zgody. Kurwa ja go się nie będę pytała. Potrzebujemy ciepłej wody i mydła w płynie. Daj te mydło szare bez zapachu. Nie chcę ci go wyperfumować . Bo go zaczepką pedały. Daj jeszcze oliwy. Teraz kładziemy się na lewym boku. Nóżki do brzucha. Zaraz stracisz cnotę. Elka założyła rękawiczki skradzione na dziale megasamu. Brutalnie nasmarowała odbyt. Wzięła natłuściła kankę i wepchnęła ją do oporu. Robiła to przy mojej mamie. Następnie rozpoczęła wlew. Masz kankę dowcipną. Czujesz jak daleko wlazła? Kochani tej kanki nie brać już do cipki. Co stękasz ? To nie boli. Dolej pani jeszcze wody niech pocierpi synek. Żartowałam niech mu lepiej oczyści . Teraz poleży sobie kwadrans. Przykryj ptaszka bo. Ci go urwę. Potem muszla. Powinno pomóc. Daj no na ćwiartkę i będzie kwita.

    OdpowiedzUsuń
  101. Minął tydzień od wizyty Elki w naszym mieszkaniu. Ponownie naszło mnie na poddanie się lewatywie. Przypomniała mi się rozmowa z Ulą. Kupiłem wino Kadarka, bukiet czerwonych róż i ruszyłem w stronę jej domu . Oczywiście wizyta była wcześniej potwierdzona . W saszetce miałem dwie lewatywy Enema 150 ml. Ula wpuściła mnie na poddasze do swojego królestwa. Napiliśmy się wina. Ula była lekko ubrana i bawiła się swoimi klapkami. Klimat był przepełniony erotyką. Wiem o twoich marzeniach. Masz coś z apteki? Zacząłem się pocić. A ty nie masz czego do lewatywy? Mam ale nie wiem czy chcesz taka dominację. Możesz iść na całość? Nalej wina, będziesz miał coś ekstra.

    OdpowiedzUsuń
  102. Ula zadecydowała, że najpierw poda mi Enemę z apteki. Kazała mi przyjąć pozycję łokciowo- kolankową. Nie lubiłem tej pozycji ale Ula nalegała i nie znosiła sprzeciwu. Nasmarowała mi odbyt wazeliną i zaaplikowała płyn doodbytniczo. Następnie powtórzyła to samo z drugą butelką. Parcie pojawiło się szybko. Ula powiedziała, że mam iść do ubikacji i pozbyć się mas kałowych. Ależ ona była fachowa. Lewatywa apteczna szybko zadziałała. Odniosłem wrażenie, że była jakaś dziwna, chemiczna i paskudna. To dlatego Ula pozwoliła mi na szybkie wypróżnienie. Umyłem się i wróciłem do pokoju. Ula poleciła mi położyć się na dywanie. Nie wiedziałem w jakim celu, gdy po chwili dziewczyna zaczęła mnie deptać swoimi szpilkami. Z początku delikatnie a później coraz mocniej aż do bólu. No to mam za swoje. Było to nowe doświadczenie. Ula zmieniała klapki na sandałki i dalej mnie deptała. Było super.

    OdpowiedzUsuń
  103. Ula nie odpuściła tak łatwo. Po tym jak pokazała co to jest trampling. Poszła dalej. Wzięła gruszkę gumową Aida. Jest to specjalna gruszka dla kobiet do płukania pochwy. Gruszka ta ma długą i gruba końcówkę. Wielkości penisa. Wystraszony wypiąłem się i zacząłem głęboko oddychać przez usta. Ula użyła dużo wazeliny. Kulistym ruchem zaczęła wprodzać mi kankę. Odczułem lekki ból. Nie było źle. Dziewczyna potrafiła pokonać męski zwieracz. Po chwili poczułem wibrujący strumień wody. Ula skierowała go na moją prostatę. Robiła lewatywę i drażniła mnie od środka. Po chwili wyjęła kankę. Dała mi klapsa. Powiedziała, że muszę jeszcze raz przyjąć wlew. Drugi raz wprowadzanie kanki było szybsze. Ula wpuściła oprócz wody tak mniej więcej połowę powietrza. To było celowe działanie i perfidne. Miałem dość. Dziewczyna przesadziła.

    OdpowiedzUsuń
  104. Udałem się do toalety. Wypróżnienie przyniosło ulgę. Najbardziej cieszyłem się z tego, że pozbyłem się wstrzykniętego powietrza. Tak się nie robi. To jest przykre. To są tortury. Po powrocie z toalety powiedziałem Uli o swoich uczuciach. Ula skomentowała "biedaczek". Dobrze to będzie teraz tak i wyszła z pokoju. Wróciła po 5 minutach. Będziesz mi służył. Teraz sam przygotujesz dla siebie wlewnik do lewatywy. Tak musiało być. Po wlaniu wody z gliceryną. Ula popchnęła mnie na dywan. Kankę posmarowała oliwą i nawet jej nie odpowietrzyła. Włóż sobie sam. Posłusznie to zrobiłem. Na co czekasz? Odkręcić kurek! Obróć się na plecy. Wtedy poczułem jak Ula kładzie mi na brzuchu stopy. Był to piękny widok. Ula podniosła wlewnik wyżej. Płyn zaczął intensywnie wypełniać mnie od środka. Dziewczyna zaczęła masaż stopami. To było niesamowite przeżycie. Chciałem aby trwało długo. Niestety po 5 minutach płyn się skończył. Ula wykonała kilka ruchów stopą i ja też skończyłem. Pobiegłem do toalety.

    OdpowiedzUsuń
  105. W domu nie miałem lekko. Mama cały czas trzymała wlewnik gumowy w łazience na widoku. Widok ten podkręcał mnie niesamowicie. Najgorzej było jak ktoś do mnie przyszedł w odwiedziny i musiał skorzystać z łazienki. Kiedyś przyszła do mnie dziewczyna a była to jej pierwsza wizyta w moim mieszkaniu. Akurat nie było rodziców. Poczęstowałem ją kompotem domowej roboty i ciastem z rodzynkami. Wizyta się przeciągnęła i Monika musiała zrobić siku. Zapomniałem o wlewniku i go nie schowałem wcześniej. Przeraziłem się ale było za późno. Monika wyszła zmieszana i zapytała kto u nas choruje czy mama jest pielęgniarką? Nie wiedziałem jak wybrnąć z tej sytuacji i skłamałem na poczekaniu, że mama dostała ten wlewnik od koleżanki z pracy. To był taki żart z okazji imienin. Dziewczyny robią sobie takie głupie kawały. Mama kupiła koleżance np. czopki z wazeliną i jeszcze dołożyła kilka prezerwatyw. Monika się zaśmiała i wzięła mnie przytuliła. Ciekawie jakie prezenty dostanę w przyszłości? Jeżeli będziemy razem to kto wie co dostanę? Może wibrator? Wiesz wolałbym być Twój na wyłączność. Flirtowaliśmy jeszcze trochę i kamień spadł mi z serca.

    OdpowiedzUsuń
  106. Następnym razem moje spotkanie z Monią wyglądało inaczej.Dziewczyna domyśliła się, że wstawiałem lipę. Poszliśmy do łazienki. Usiadłem na brzegu wanny. Oczywiście portki miałem popuszczone. Monika przygotowała płyn do płukania jamy ciała i nie chodziło o jamę ustną. Nachyliła się podczas wprowadzania kanki rektalnej. Poczym zawiesiła wlewnik na suszarce ręczników. Następnie odkręciła kurek. Mydliny uderzyły w mój odbyt. Poczułem się jakby zgwałcony i zbrukany. Dawało mi to jednak rozkosz. Monika zdjęła bluzkę i stanik. Ja zareagowałem silna erekcją. To było coś nowego. Kątem oczu podziwiałem jej cukierkowe klapki na koturnie. To ten pieprzony fetysz damskiego obuwia. Monika zaczęła mnie drażnić ręką. Po chwili dostałem silnego orgazmu. Niestety Monika dolała mydlin i męczyła mnie dalej. To już nie było miłe. Chciałem aby to zrobić jak najszybciej. Bolało i miałem dość. Monika jednak była bezlitośnie konsekwentna.

    OdpowiedzUsuń
  107. Zacząłem prosić o przerwanie zabiegu. Czułem potrzebę wypróżnienia. Monika powiedziała, że muszę wytrzymać. Na nic zdały się moje błagania. Jeszcze kolejna dolewka. Bolało coraz gorzej. Dlaczego to właśnie mnie dopadła ta dziewczyna. Skąd ma ona taki charakter i wiedzę oraz umiejętności i kompetencje do robienia lewatywy? Moje rozważania przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. Jak się okazało to była mama. Monika przygotowała się do otwarcia drzwi. Szybko ubrała bluzkę bez biustonosza i pobiegła wpuścić moją mamę. Mama zauważyła pod bluzką jej sterczące sutki. Chyba wróciłam za wcześnie. Idę do kuchni. Róbcie dzieci swoje. Monika wróciła do mnie. Lewatywa się skończyła. Monika posprząta po zabiegu. Niestety Niagara była tak wielka, że mama zauważyła co to było jej przyczyną. No to synu mój masz kobietę swojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  108. Monika powiedziała, że tematem lewatywy zainteresowała się jak zobaczyła u nas w łazience wlewnik gumowy. Wiedziała co to jest i do czego służy. Nie uwierzyła, że to tak tylko dla żartu. U nich w domu też mieli sprzęt do wykonywania lewatywy. Babcia kupiła wlewnik na sytuacje awaryjne. Nie wiem czy był używany? Ale sam fakt iż jest zaspokajał potrzeby bezpieczeństwa zdrowotnego rodziny. Wlewnik był przechowywany w apteczce. Babcia była bardzo zapobiegliwa. Mama powiedziała, że dobrze mieć taki sprzęt tak na wszelki wypadek. Tata nie był zachwycony ale nie miał nic do powiedzenia. Monika wyszukała w encyklopedii zdrowia wiadomości o lewatywach. Zdobyła wiadomości teoretyczne. Teraz czas na praktykę. Pacjent sam pcha się na kankę. Dostanie to o czym marzy. Może nawet więcej. To dlatego dziś wzięłam dla ciebie klapki na koturnie. Buty wysokie bo wiem, że masz fetysz damskiego obuwia i stóp. Monika była szczera i bezpruderyjna. Miałem zawroty głowy z podniecenia i upokorzenia. Monika mnie całkowicie zdominowała.

    OdpowiedzUsuń
  109. Monika została moją dziewczyną na stałe. Pojechaliśmy na wieś do domku letniskowego. Oczywiście była tam woda bieżąca i sanitariaty. Zostaliśmy sami na długi weekend. Tylko my i przybory do zabiegów pielęgniarskich. Monika zadbała o stosowne stroje. Pięknie jej było w białym fartuszku . Stukała drewniakami tylko dla mnie. Miałem też czepek do podziwiania. Próbowałem z nią różnych rzeczy w tym lewatywy z dodatkiem piwa . Na koniec byłem tak wyczerpany, że poszedłem spać.

    OdpowiedzUsuń
  110. Pamiętam jak poszedłem do przychodni po południu do pielęgniarki. Właśnie lekarz dał mi skierowanie do wykonywania lewatywy. Trochę się wstydziłem i bałem zabiegu. Jednocześnie czułem ciekawość jak to będzie. Na miejscu okazało się, że dyżur miała siostra w wieku średnim . Przyjęła mnie na końcu, żeby nie robić mi wstydu. Cierpliwie przepuscilem pacjentów na zastrzyki. Kiedy nadeszła kolej na mnie serce mi zaczęło walić mocniej i w gatkach poczułem wilgoć. Pielęgniarka z uśmiechem na ustach zaprosiła mnie za parawan. Spytała czy wiem jak przebiega zabieg. Potwierdzenie z mojej strony było sygnałem do działania. Położyłem się na lewym boku. Nogi przyciągnąłem do brzucha. Siostra spuściła nieco płynu aby odpowietrzyć rurkę wlewnika. Był to jednorazowy worek do lewatywy firmy Krasiński o pojemności 1750 ml. Znałem dobrze ten sprzęt. Dostępny w sklepach medycznych i na Allegro. W końcu jestem klizmofilem. Lewatywa była ekscytująca.
    Wprowadzenie kanki sprawne i delikatne. Wlew nie był zbyt szybki. Pielęgniarka usiadła przy mnie i bacznie obserwowała moje reakcje i zachowanie płynu we wlewniku. Potrafiła ocenić kiedy dokuczał mi ból. Obniżała wtedy worek polecała oddychać głęboko przez usta . Tak wlała całą porcję. Musiałem poleżeć jeszcze na kozetce. Nie mogłem wytrzymać ale nie puściła mnie przed czasem. W kibelku przyszła ulga i marzenia o mojej słodkiej dręczycielce. Taki jestem pokręcony. Wy też tak macie?
    .

    OdpowiedzUsuń
  111. Od pewnego czasu zauważyłam wpisy pewnego chorego, biednego człowieka. Osobnik ten opisuje jakoby miał wiele razy wykonywaną lewatywę. Młody człowieku żal mi ciebie. Jesteś dotknięty dewiacją. W rzeczywistości nie potrafisz nawiązać relacji z dziewczynami i pewnie nigdy nie miałeś kobiety. Żyjesz w świecie swoich chorych fantazji.

    OdpowiedzUsuń
  112. Czasy liceów medycznych, lata osiemdziesiąte minionego wieku. Dziewczyny po podstawówce rozpoczynały naukę w LM. Trudna szkoła, trudny program nauczania w przeciągu 5 lat. Dużo praktyk, porządne przygotowanie do zawodu pielęgniarki. Nie potrzeba mieć licencjatu ani magistra. Należy się szacunek i uznanie dla absolwentek LM. Ciekawe jakby się zachowywały obecne dziewczyny w sytuacji podjęcia nauki w LM. Mam obawy, że nie dawałyby rady. Pięknie wyglądały dziewczyny w czepkach, fartuszkach na krzyżakach i białych podkolanówkach. I ten stukot drewniaków po szpitalnych korytarzach. Miło powspominać.

    OdpowiedzUsuń
  113. Szkoda, że ta strona zamiera. Temat jest ciekawy i obszerny. Niestety aktywność Internautów jest niemal zerowa. Chętnie poczytałoby się komentarze. Ludzie ruszajcie się. Proletariusze wszystkich krajów łączcie się.

    OdpowiedzUsuń
  114. Od pewnego czasu dokuczały mi zatwardzenia. Problem był niezbyt przyjemny i krępujący. Postanowiłem poszukać pomocy u koleżanki z pracy. Monika uczyła polskiego, ale wszystkim chwaliła się o skończeniu trudnego liceum o profilu biol- chem. Monika opowiadała, że mogłaby wszystko zrobić przy chorym człowieku i nic ją nie brzydzi. Kiedyś jedna z koleżanek miała przepisane zastrzyki przeciwzakrzepowe. Sama nie potrafiła się przełamać. Monika zrobiła jej cała serię w brzuch. Monika była specyficzna. Kiedyś opowiadała, że ma w szafce z klasówkami strzykawkę z lekiem na przeczyszczenie i może nam zafundować wszystkim sraczkę. Monika powiedziała, że lewatywa to coś przyjemnego dla każdego. Ostatecznie nie dogadałem się z Moniką na lewatywę. Skorzystałem z pomocy żony. Moja żona robi sprawnie lewatywy za pomocą wlewników. Do zabiegu zakłada drewniaki, fartuch pielęgniarski i niekiedy czepek. Po wszystkim zaspokaja mnie ręką Żona wie o moich planach z Moniką, kiedyś powiedziała żebym dał jej spokój i szedł na zabieg do Moniki.

    OdpowiedzUsuń
  115. W moim domu wlewnik gumowy był od zawsze. Jeszcze babcia go kupiła i zawiesiła w łazience. Gumowy worek koloru czerwonawego z gumowym wężem. Dla nas był czymś naturalnym, wisiał sobie. Nie wiem czy był używany. Mnie nikt nie raczył wlewami. Obawiam się, że mógł on wywoływać sensację wśród gości odwiedzających nasze mieszkanie. Tata kiedyś powiedział, że to jest dziwna promocja lewatywy i może należałoby schować ten sprzęt gdzieś tak aby nie szokował naszych gości. Mama z babcią jednak zostawiły go na swoim dawnym miejscu. Nie wiedziałem do końca o co biega.

    W moim domu wlewnik gumowy był od zawsze. Jeszcze babcia go kupiła i zawiesiła w łazience. Gumowy worek koloru czerwonawego z gumowym wężem. Dla nas był czymś naturalnym, wisiał sobie. Nie wiem czy był używany. Mnie nikt nie raczył wlewami. Obawiam się, że mógł on wywoływać sensację wśród gości odwiedzających nasze mieszkanie. Tata kiedyś powiedział, że to jest dziwna promocja lewatywy i może należałoby schować ten sprzęt gdzieś tak aby nie szokował naszych gości. Mama z babcią jednak zostawiły go na swoim dawnym miejscu. Nie wiedziałem do końca o co biega.
    Pierwsza lewatywę wykonała mi mama jak byłem dzieciakiem. Miałem wówczas kilka dni bez eee. Babcia zaleciła mi zjedzenie suszonych śliwek. Do dzisiaj nie przepadam za śliwkami z dymem, a kompot wigilijny nie jest moim przysmakiem. Zmusiłem się do zjedzenia tych śliwek. Przezornie zapytałem co mnie czeka jak śliwki nie pomogą. Odpowiedź babci była tajemnicza. Babcia powiedziała, że wtedy mama będzie mi robić lewatywę. Wtedy nie wiedziałem co to jest takiego. Oczywiście śliwki nie pomogły. Po kolejnym dniu zapoznałem się z nową znajomą. Pomarańczowo- brązowa gruszka z miękkim końcem. Mama wlewała mi mydliny, wydawało mi się to długo. Uczucie było przykre i do dzisiaj pamiętam wibrującą ciecz. Zapytałem się co będzie jak mi to nie pomoże. Mama odparła, że wtedy konieczna będzie druga lewatywa. Spanikowałem jak to usłyszałem. Zabieg odebrałem jako nieprzyjemny. Jakże inne było moje podejście do lewatywy w tym czasie. Dzisiaj chciałbym mieć lewatywy dla przyjemności. Czasy się zmieniają i ludzie się zmieniają. Druga gruszka nie była potrzebna. Mydliny były skuteczne. Po latach znalazłem tą samą gruszkę gumową. Był to model Krakowskie Zakłady Przemysłu Gumowego nr 5. Ładna zgrabna gruszka z miękką końcówką. Ta gruszka wyglądała jak seksowna młoda dziewczyna.

    OdpowiedzUsuń
  116. Po komentarzach widzę, że nie jestem sama i nie tylko ja mam po dziś dzień w domowej apteczce gruszkę Politzera, która pamięta moje wczesne klasy podstawówki (obecnie mam 43 lata). Muszę przyznać, że na udrożnienie trąbek Eustachiusza faktycznie jest pomocna. Jednak nie ma to, jak stara, sprawdzona metoda.

    OdpowiedzUsuń
  117. Dzisiejsze lewatywy gotowe w plastikowych butelkach z aplikatorem są paskudne i chemiczne. Mam na myśli Enemę i Rektanal. Kiedyś budziła grozę lewatywa z mydła. Jak roztwór był zbyt bogaty to mogło szczypać. Najbardziej wyrafinowane były lewatywy ziołowe. Liście senesu, rumianek. kora dębu lub kruszyny. Niekiedy nagietek, albo czosnek przeciwko owsikom. Dawniej były zielarki, one wiedziały co wlać i w jakim celu. Nieraz leczyły, a niekiedy mogły wprowadzić związki niebezpieczne dla organizmu tzn. toksyny lub narkotyki. Podobnież w ten sposób skończyła pewna znana amerykańska aktorka i symbol seksu Marylin Monroe. Czyli moi drodzy miłośnicy enem wszelakich ostrożnie z rodzajem płynów. Zdrowia

    OdpowiedzUsuń
  118. W latach 80- tych nie było gotowych lewatyw typu Enema, Rektanal itp. Nieznane były także również mikrowlewki takie jak Melilax. Jak doszło do zatwardzenia to ostatecznym krokiem była stara, dobra lewatywa. Lewatywa wykonana z blaszanego irygatora lub gumowego wlewnika. Taka lewatywa robiła swoje i nie było odwrotu. Zabieg był niekiedy bolesny. Trzeba przyznać jednak, że lewatywa tradycyjna była skuteczna jak nic innego i nowego. Pielęgniarki w tamtych czasach nosi czepki. Były to urocze dziewczyny i pięknie stukały drewniakami. Jako ostatnią lewatywę w serii była lewatywa nr 2. Matka mojego sąsiada dostała w aptece gratis w postaci Melilax dla dzieci. Sąsiadka pochwaliła się mojej żonie tym nabytkiem. Śmiałem się z tego gratisu. Powiedziałem, że jest to świetna okazja aby zaaplikować ten preparat jakiemuś prawiczkowi. Może po takim drobnym zabiegu zacząłby interesować się płcią piękną.

    OdpowiedzUsuń
  119. Dzisiaj opiszę jak to jest mieć starszą siostrę. Basia jest o 6 lat starsza. Po ukończeniu podstawówki została uczennicą liceum medycznego. W pierwszej klasie dziewczyny uczyły się teorii i przedmiotów ogólnokształcących. W klasie drugiej było czepkowanie. Basia dostała pierwszy czepek. Biały i bez paska. Wtedy jej stosunek do mnie jako młodszego brata się diametralnie odmienił. Wszelkie zajęcia praktyczne ze szkoły ćwiczyła na mnie. Zostałem jej manekinem do zabiegów. Basia ćwiczyła na mnie zabiegi. Pierwsze poszły w ruch czopki, mierzenie temperatury w odbytnicy. Były lewatywy oczyszczające. Mniejsze za pomocą gruszek gumowych. Następnie Basie przerzuciła się na wlewy do 2 litrów. Wlewnik gumowy był wtedy w użyciu i nie był łatwo.

    Zabiegi te mnie podniecały. Pewnego wieczoru Basia mnie przyłapała jak leżałem w łóżku z jej czepkiem i w dodatku wąchałem jej drewniaki. Zaskoczyła mnie całkowicie. Basia powiedziała, że w takim układzie spotka mnie kara.

    Po tygodniu w naszym mieszkaniu była Jola Koleżanka Basi z klasy III. To właśnie Jola miała wykonać na mnie karę. Jola wykonała mi bolesny zastrzyk z wit. C.

    Sądzę, że te doświadczenia mają na mnie wpływ do dzisiaj. Temat dominacji medycznej prześladuje mnie cały czas.

    OdpowiedzUsuń
  120. Tak jak opisałem wcześniej moja starsza siostra, uczennica liceum medycznego ćwiczyła na mnie zabiegi pielęgniarskie. Basia nabierała w ten sposób doświadczenia oraz bezkompromisowego narzucania swojej woli pacjentom. Głupio się poczułem jak Basia mnie nakryła z elementami jej odzieży. Pojawił się u mnie fetysz związany z butami damskimi, czepkami pielęgniarskimi oraz sprzętem medycznym. Szczególnie silnie reagowałem na irygatory do lewatywy. Basia znała te moje słabości. Do pewnych ciekawych zdarzeń doszło w dzień wagarowicza czyli 21 marca. Wróciłem wcześniej ze szkoły. W tym dniu nie było lekcji tylko zajęcia sportowe, parodiowanie nauczycieli, ognisko na placu szkolnym. Jak zwykle oglądałem buty pań nauczycielek. Już od kilku lat interesowałem się butami damskimi. Po powrocie do domu w przedpokoju zobaczyłem kilka par damskiego obuwia. Z pokoju siostry dochodziły głośne rozmowy i muzyka. Poczułem zapach Zefirów i Carmenów. Już wiedziałem co się stało. Basia gościła koleżanki z klasy. Oprócz Basi były jeszcze trzy dziewczyny. Dziewczyny zrobiły sobie wagary. Rodzice wracali dzisiaj późno stąd te papierosy i wino Batumi. Dziewczyny powiedziały, że mają nadzieję, że nie powiem nikomu o tej imprezie. Byłem zmieszany i nieśmiały. Basia powiedziała, że ma pomysł. Dziewczyny zajmą się mną za milczenie. Zawrzemy układ. Poszedłem do przedpokoju i ukradkiem bawiłem się butkami. Zastanawiałem się co będzie dalej?

    OdpowiedzUsuń
  121. Niebawem okazało się co mi grozi. Basia po kilkunastu minutach wyszła do przedpokoju. Powiedziała, że właśnie się domyślała co robię w przedpokoju. Radziła mi się schować do pokoju. Dziewczyny nie wiedzą do końca wszystkiego o moich fetyszach. Zaraz będziesz miał wizytę praktykantki pielęgniarstwa. Po kolejnych kilkunastu minutach usłyszałem pukanie do drzwi. Przyszła drobna, ruda dziewczyna, Mariola tak się przedstawiła. Mariola powiedziała, że dzisiaj jest nieprzygotowana do pracy z pacjentem. Dlatego nie będzie niczego specjalnego. Jedynie może mi wykonać wlewkę z gliceryny. Opisała krótko zabieg. Następnie padło pytanie o wyrażenie zgody na wykonanie zabiegu. Zgłupiałem i zaprotestowałem, zamiast cieszyć się z zaistniałej sytuacji. Mariola powiedziała, że załatwimy sprawę inaczej i wyszła. Po chwili weszły już trzy dziewczyny. Mariola znowu zapytała o zgodę na wykonanie wlewki, zapewniła przy okazji, że zabieg jest bezbolesny i niezbędny w moim stanie zdrowia. Nic nie odpowiedziałem i zasłoniłem się kołdrą. Wtedy dziewczyny przystąpiły do działania. Zostałem zaskoczony. Pierwsza odjechała kołdra, następnie moje spodenki. Dziewczyny obróciły mnie na brzuch. Jedna z nich przygniotła kolanem moje uda. Druga praktykantka oparła się ciężarem ciała o moje plecy i trzymała mnie za nadgarstki. Mariola przystąpiła do akcji. Natłuściła odbyt wazeliną. Poleciła mi się uspokoić i coś zaczęła mówić do mnie bez sensu o pogodzie i o wędkarzach. Zgłupiałem totalnie i nie wiedziałem co się dzieje. Wtedy Mariola wykorzystała moje ogłupienie i sprawnie ruchem okrężnym wprowadziła mi kankę rektalną. Po chwili poczułem jakiś gęsty płyn wlewający się do mojego jelita. Domyśliłem się, że to jest apogeum zabiegu. Nic nie bolało mi było nawet ciekawie. Dziewczyny cały czas mnie pilnowały. Po chwili Mariola skończyła wlewkę, wyjęła kankę i wytarła mi odbyt ligniną. Powiedział, że już po strachu podziękował mi i dziewczyną. Poinformowała mnie o konieczności utrzymania płynu możliwie jak najdłużej. Niestety po około 5 minutach nie mogłem wytrzymać i wyskoczyłem jak poparzony w kierunku porcelanowego tronu. To było pierwsze moje spotkanie z gliceryną. Nie przypuszczałem, że tak intensywnie działa. Miałem udany dzień wagarowicza.

    OdpowiedzUsuń
  122. Po powrocie z toalety w pokoju znalazłem strzykawkę Żanetę o pojemności 160 ml. To właśnie Mariola jej użyła do wykonania wlewki. Podczas zabiegu było takie zamieszanie, że nie zauważyłem tej strzykawki. Dziewczyny mnie trzymały i byłem podporządkowany i zdezorientowany. Postanowiłem umyć strzykawkę i zostawić sobie na pamiątkę.

    OdpowiedzUsuń
  123. W połowie ogólniaka poznałem o rok starszą dziewczynę. Co któryś weekend spędzałem u niej. W piątek po zajęciach zabieraliśmy rzeczy z internatu po czym maszerowaliśmy dworzec. Podróż pociągiem trwała jakąś godzinę. Ze stacji docelowej do domu mieliśmy kawałek do pokonania. Ciotka lubej czekała z obiadem. Resztę dnia spędzaliśmy na rozmowach, oglądaniu telewizji, a jak pogoda była znośna to udawaliśmy się na spacer.

    Pewnego sobotniego poranka zadzwoniła znajoma z ośrodka zdrowia z informacją, że koło południa zwolnił się termin u ginekologa. Ruszyły przygotowania do wizyty. Bojler nie domagał więc pomagałem przygotować kąpiel. W łazience było chłodno więc na podłodze postawiliśmy farelkę. Ciotka przyniosła gumowy wlewnik. Widząc moje zdziwienie postanowiła uświadomić mnie, że doktor inaczej bada panny niż panie więc w związku z tym konieczna jest lewatywa.

    OdpowiedzUsuń
  124. Słowa ciotki dziewczyny zaintrygowały mnie. Usiłowałem dowiedzieć się coś więcej lecz w dostępnej mi literaturze nic nie znalazłem. Postanowiłem zachować to wszystko dla siebie.

    Czasami gumowy wlewik znalazł się gdzieś na widoku. Najczęściej spotykałem go w łazience na wieszaku. Niekiedy gościł też na szafce nocnej u lubej w pokoju. Kiedy mój wzrok skupił się na aparacie ona sama postanowiła opowiedzieć dlaczego to tak. Doceniłem starania bo dotychczas właściwie mało z kim rozmawiałem o takich sprawach.

    OdpowiedzUsuń
  125. Moja siostra Basia kontynuowała naukę w LM. W trzeciej klasie było paskowanie. Dziewczyny otrzymały pojedyńczy pasek na czepku. Pasek ten zrobiły sobie z aksamitki. To tak jak w wojsku otrzymanie kolejnej belki. Dziewczyny były coraz pewniejsze w zachowaniu i posiadały większe kompetencje jako przyszłe pielęgniarki. Basia zaczęła wykonywać drobne zabiegi pielęgniarskie w rodzinie. Stawiała bańki, robiła lewatywy, kiedy było to niezbędne. Z tego tytułu miała obrywki. W domu pojawił się wlewnik gumowy i emaliowany irygator Olkusz. Ten sprzęt powodował u mnie chwile uniesienia. Podejrzewam, że Basia była zdecydowana robić lewatywy swojemu chłopakowi. Kiedyś wyjechała do niego na weekend i w domu zauważyłem brak wlewnika gumowego. Ten sprzęt jest poręczny i łatwo go przewozić w sposób dyskretny. Wyobrażałem sobie co tam się działo. W przyszłości także chciałbym mieć taką prywatną siostrę miłosierdzia.

    OdpowiedzUsuń
  126. Nadeszła klasa czwarta liceum medycznego. Basia dostała drugi pasek na czepek. Ponownie sama sobie zrobiła z aksamitnej wstążki. Czepkowanie to był normalny ceremoniał szkoły. Dziewczyny były coraz pewniejsze ukończenia trudnego liceum zawodowego jakim było LM. Z tego co wiem, można było kupić gotowy czepek z plastiku z dwoma paskami, ale jak wszystko w PRL- u był trudno dostępny. Dziewczyny musiały sobie radzić same. Basia podejmowała się zadań trudniejszych, podawała zastrzyki domięśniowe. Takie iniekcje były bolesne. Basia zaczęła być kojarzona z zadawaniem bólu. Szczególnie dzieci bały się zastrzyków. Co ciekawe również dorośli mężczyźni czuli strach przed igłą mojej siostry. Basia była zdecydowana i pewna siebie. Zauważyła, że jej drewniaki i ich charakterystyczny stukot podniecają chłopów i jednocześnie budzą respekt. Ja jako młodszy brat często byłem żywym modelem dla nauki zabiegów pielęgniarskich. Najlepiej wspominam lewatywy, ale były też często zastrzyki. Bałem się iniekcji, ale niekiedy dostawałem erekcji. Do dzisiaj mam fetysz medyczny.

    OdpowiedzUsuń
  127. Wreszcie klasa V LM. Kolejne paskowanie. Uczennice doszyły sobie trzeci pionowy pasek do czepka. Znowu aksamitka i własna inwencja. Paski dumy i świadomości o własnych umiejętnościach. Basia była już prawie pełnoprawną pielęgniarką. Kiedyś powiedziała, że umie juź wiele i dziękuje mi za to, że służyłem jej pomocą i poddawałem się z cierpliwością zabiegom. Teraz już nie bardzo pasuje abyśmy kontynuowali wspólne zabiegi. Chyba tylko ze względów zdrowotnych. Tak, to co innego. Jesteśmy rodzeństwem i nie pasuje się jej pastwić. Co było niech pozostanie twoją słodką tajemnicą. Basia powiedziała, że zachowa profesjonalną dyskrecję. Niestety zostałem skrzywiony psychicznie. No może przesadzam. Niestety moje doświadczenia z Basią i jej koleżankami wpłynęły na moje preferencje. Zacząłem uparcie dążyć do nawiązania kontaktów z uczennicami LM i pielęgniarkami. Potrafiłem krążyć po sklepach medycznych i oglądać sprzęty medyczne, odzież i obuwie dla kobiet z opieki medycznej. Odwiedzałem także sklepy Radoskóru i podglądałem damskie wysokie obuwie.

    OdpowiedzUsuń
  128. Dawno temu. Dla mnie początek ogólniaka. Podczas badań bilansowych stwierdzono u mnie skrzywienie kręgosłupa. Czym prędzej został umówiony termin u ortopedy. Na szczęście daleko nie mieliśmy. Jegomość potwierdził diagnozę. Dopatrzył się jeszcze płaskostopia. Zlecił jeszcze wykonanie prześwietlenia. Zorganizowanie wszystkiego chwilę trwało. Na kolejnej wizycie zapadła decyzja aby zaradzić tamtym problemom przez rehabilitację. Wychodząc z gabinetu otrzymaliśmy nawet namiary na właściwą osobę.

    Fizjoterapeutka przybywała jakoś raz w tygodniu. Przeważnie miało to miejsce w środę późnym popołudniem. Przywoziła zestaw kser z mądrych książek. Omawialiśmy po kolei wszystkie ćwiczenia które miałem wykonywać do następnego razu. Niektóre były dość skomplikowane. Trwało to wszystko z kwartał czy dwa.

    Pewnego dnia przyszedł czas na podsumowanie. Efekty były dość skromne. Uwaga pań skupiła się na moim brzuchu oraz problemach z dolnym odcinkiem przewodu pokarmowego. Uknuto teorię, że ów stan rzeczy mógł mieć wpływ na wadę postawy. Pani od rehabilitacji miała zaproponować jak temu zaradzić.

    Na kolejnym spotkaniu zobaczyłem ksera z literatury fachowej na których to opisano terapię jelita grubego metodą opracowaną przez dwóch niemieckojęzycznych uczonych. Polegała na pobudzaniu kilku punktów które miały poprawić działanie jamy brzusznej. Leczenie miało odbywać się codziennie. W ramach przygotowań zalecano wykonanie ciepłej lewatywy.

    Przeżyłem swoisty szok poznawczy bowiem nie sądziłem, że w fizjoterapii również pojawiał się ów zabieg.

    OdpowiedzUsuń
  129. Mój kolega opowiadał mi po wódce taką dziwną historię. Jak miał 22 lata spotkał go taki dziwny splot wydarzeń. W tym czasie nie miał żadnej dziewczyny. Jego matka mu przygadywała, że wszyscy mają a ty nie. Takie docinki są męczące i denerwują chłopaków. Matka umyśliła sprytny plan. Zaprosiła do domu znajomą pielęgniarkę. Panie gościły się w kuchni. Było ciasto drożdżowe z kruszonką i rodzynkami. Do tego likier Adwokat i czarna kawa z delikatesów. Kawa na okazję od wielkiego dzwonu. Kolega został poproszony na ubocze na rozmowę. Znajoma mamy powiedziała, że musimy dzisiaj zadziałać. Masz kłopoty z wypróżnieniami i toksyny zatruwają twój cały organizm. Wiem z praktyki, że najlepszym remedium na ten problem będzie stara, poczciwa lewatywa. Poczułem się zmieszany. Lewatywa to mój fetysz. Co robić? Pani jest taka otwarta i bezpruderyjna. Zgodziłem się z taką pewną dozą nieśmiałości. Tak zdawał relację mój kolega. Pomyślałem sobie, że chyba to zmyśla. Poleciałem do sklepu po ćwiarkę. Niech opowiada co było dalej.

    OdpowiedzUsuń
  130. Po powrocie z marketu był ciąg dalszy opowieści dziwnych treści. Kolega bełkotał o tym jak miał wykonywaną lewatywę z mydlin. Pielęgniarka wlała mu 2 litry mydlin. Szczypało, chyba doszło do podrażnienia chemicznego. Musiał utrzymać płyn przez kwadrans. Później przyszła ulga i zanieczyszczenie miejskiej kanalizacji. Matka gdzieś zniknęła. Na kolegę czekała jeszcze jedna atrakcja. Pani pielęgniarka powiedziała, że jest świetna okazja do sprawdzenia prostaty. Nastąpiła scena jak z filmu, kiedy Marla Sucharetza doiła prostatę. Masaż był niesamowity. Kolega zgłupiał ze wstydu i radości. Nie wiedział co się dzieje, świat zawirował i błysnął kolorami tęczy. Końcowym efektem była obfita ejakulacja.

    OdpowiedzUsuń
  131. Luba rozpoczęła ostatnią klasę ogólniaka. Początek września wydawał się sielankowy. Szkolna maszyna powoli wchodziła na obroty. Widywaliśmy się rzadziej. Nie potrafiłem tego pojąć. Matura wydawała mi się czymś odległym. Dopiero gdzieś w połowie listopada zaprosiła mnie w swoje rejony. W sobotę rano jej ciotka udała się w podróż do koleżanki w mieście wojewódzkim. Pomogłem nieść walizkę na przystanek. Autobus przyjechał ze sporym opóźnieniem. W drodze powrotnej odwiedziliśmy targ oraz piekarnię. Luba przypomniała sobie o krawcowej. Na prędkości zmieniła stylówkę z codziennej na bardziej odświętną. Zakład znajdował się kilka przecznic dalej. Widoki towarzyszące przymiarkom wywołały u mnie potok myśli. Z trudem byłem w stanie opanować podniecenie które osiągało kolejne ekstrema. Kiedy wróciliśmy do mieszkania ona postanowiła pokazać się w tych wszystkich ubraniach jeszcze raz. Podczas prezentacji poprosiłem abyśmy spróbowali miłości. Ucieszyła się bo marzyła o tym od dawna. Zwyczajny seks przykrył dzikie marzenia.

    OdpowiedzUsuń
  132. Podczas kolejnych wizyty u lubej na szafce nocnej zauważyłem termometr. Różnił się on kształtem od typowych konstrukcji jakie znałem. Posiadał dodatkowy uchwyt, wydawał się nieco dłuższy, trochę dokładniejszy, bardziej smukły. Dziewczyna wspomniała o wizycie u ginekologa podczas której otrzymała zalecenia jak można obniżyć ryzyko niechcianej ciąży.

    Temperaturę musiała zmierzyć zaraz po przebudzeniu. Pozbywała się spodni od piżamy. Rozszerzała nogi. Jedną ręką odnajdywała centrum kobiecości. Drugą powoli wprowadzała do pochwy termometr. Przyrząd wnikał głęboko w jakę ciała. W dodatku musiał być przytrzymywany ręką bowiem mięśnie chciały wypchnąć obce ciało na zewnątrz.

    OdpowiedzUsuń
  133. Podczas spaceru przez centrum miasta oglądałem sklepy medyczne. Jest ich całkiem sporo. Większość z nich oferuje jednorazowe zestawy do lewatywy. Kiedyś były to zestawy firmy Karasiński z Wrocławia. Miały pojemność 1750 ml bez funkcji pomiarowej. Wyposażone były w kankę. Obecnie jest większy rozrzut producentów. Niestety z jakością jest różnie. Kiedyś urwał się worek z lewatywą u mojej koleżanki pielęgniarki i zalał podłogę w gabinecie zabiegowym. Wszystko to wydarzyło się przy pacjencie na kozetce. Gościu dosyć, że przestraszony lewatywą miał dodatkowe atrakcje. Większość ludzi źle odbiera lewatywę i ma traumę podczas zabiegu. Ponadto teraz często są zestawy bez kanki co utrudnia ocenę jak głęboko wprowadzamy końcówkę do odbytnicy. Może producenci powinni zaznaczać zakres bezpiecznej odległości. Niektóre pielęgniarki nie wykonują lewatyw oczyszczających tylko poprzestają na wlewce typu Enema, Rektanal i itp.

    OdpowiedzUsuń
  134. Siostra Bernadetta była pielęgniarką jedyną w swoim rodzaju. Mówiono, że jest dziwna i zachowuje się jak zakonnica. Przyjmowała chorych w swoim prywatnym gabinecie na obrzeżach miasta. Wizyty były umawiane telefonicznie po wcześniejszym kontakcie mailowym. Właśnie miałem problemy zdrowotne z dolnym odcinkiem przewodu pokarmowego. Postanowiłem skorzystać z usług Bernadetty. Nie było łatwo się zapisać na wizytę. Skorzystałem z poręczenia sąsiada, który miał u tej siostry serię zastrzyków z antybiotyku. Sąsiad zaręczył za mnie. Wypełniłem tabelkę w mailu i czekałem na telefon. Po dwóch dniach zadzwoniła miła pani. Rozmowa z Bernadettą przypominała mi kwestię ze starych filmów. Umówiłem się na jutro na 10.00 i mam być wykąpany i bez posiłku. Cena zabiegu do ustalenia, ale tanio nie będzie. No cóż, cena dla mnie nie gra decydującej roli. Ciekawe ja będzie?

    OdpowiedzUsuń
  135. Wreszcie dotarłem na miejsce. Stara willa poniemiecka miała swój klimat. Zadzwoniłem do domofonu i podałem swoje nazwisko. W poczekalni powitała mnie kobieta lat około 40, cała w bieli od stóp do głowy. Zauważyłem białe koturny i staromodny czepek na głowie. Siostra Bernadetta była dostojna i widać potrafiła zachowywać dystans. Poczułem się niepewnie a jednocześnie ta kobieta mnie zafascynowała. Jej strój w stylu retro mnie zachwycił. Zostałem zaproszony do gabinetu zabiegowego.

    OdpowiedzUsuń
  136. Siostra Bernadetta zapytała czy mam bóle brzucha, nudności i wymioty. Następnie zmierzyła mi temperaturę termometrem na podczerwień. Zostałem zaproszony na leżankę. Chwilę trwało badanie palpacyjne brzucha. Bernadetta wyeliminowała podejrzenie zapalenia wyrostka. Następnie siostra powiedziała, że musi wykonać mi jeszcze jedno badanie. Jest to badanie per rectum. Zapytała się czy rozumiem o co chodzi i czy wyrażam zgodę na takie badanie. Zgodziłem się i powiedziałem, że będę posłuszny. Po chwili usłyszałem dźwięk zakładania rękawiczek. Bernadetta poleciła mi przyjęcie pozycji łokciowo- kolankowej i głębokie oddychanie przez usta. Po kilku sekundach zostałem spenetrowany przez palec mojej słodkiej dręczycielki. Wykonała w środku kilkanaście kolistych ruchów. Niestety przerwała badanie i mi podziękowała. Kazała się ubrać i podejść do biurka na rozmowę.

    OdpowiedzUsuń
  137. Bernadetta powiedziała, że poznała mój stan. Zbyt długo nie było wypróżnienia. Lewatywa nie jest wskazana. Najpierw muszę podać wlewkę z gliceryny a następnie 2 lewatywy. Pierwsza taka wstępna z 1 l wody sodą. Druga lewatywa 2l soli fizjologicznej. Taka procedura będzie bezpieczna i skuteczna. Zabiegi zajmą do 2 godzin czasu. Postaram się być delikatna. Niestety koszt za wszystko wyniesie 1000 zł. Padło pytanie czy przyjmuję warunki. Myśli kłębiły mi się w głowie. Akurat zabrałem ze sobą taką kwotę gotówki, ale liczyłem na duży margines nadwyżki. W dodatku Bernadetta działała na mnie oszołamiająco jako dojrzała, kulturalna kobieta z klasą. Zaniemówiłem na chwilę. Jednak po chwili uległem pokusie.

    OdpowiedzUsuń
  138. Zabiegi przebiegały zgodnie z założonym planem. Pierwsza była wlewka z gliceryny. Bernadetta była delikatna. Obchodziła się ze mną jak z jajkiem. Delikatnie wprowadziła kankę i podała 150 ml gliceryny. Powiedziała żebym postarał się utrzymać płyn jak najdłużej. Sama wlewka była wykonana powoli i płynnie. Byłem pod wrażeniem. Bernadetta nie skomentowała mojej erekcji. Była dyskretna i taktowna. Wytrzymałem 5 minut i udałem się tam gdzie król chodzi pieszo. Miałem całkiem pokaźny wystrzał z tłumika i nieco mi ulżyło. Wróciłem za parawan. Obok wisiał już przygotowany zestaw do lewatywy. Ponowne pokonanie mojego zwieracza. Lewatywa nie bolała, Bernadetta robiła ją wolno i cierpliwie. Rzeczywiście miała w sobie coś z siostry zakonnej. Po skończeniu cieczy roboczej miałem czekać na parcie. Wytrzymałem 15 minut. Znowu poszedłem zanieczyszczać zlewnię Odry. Poczułem się o wiele korzystniej niż jeszcze rano. W gabinecie już była ostatnia moja atrakcja tym razem o pojemności 2 l. Siostra była aniołem, nawet 2 l w jej wykonaniu mi nie dokuczyły. Wytrzymałem dzielnie do końca. Leżałem jeszcze 20 minut. Znowu wizyta w toalecie tym razem do oporu. Umyłem się i poszedłem podziękować mojej pielęgniarce. Gdybym miał jeszcze kasę, to kto wie co bym jeszcze wymyślił? Po powrocie do domu zasnąłem w momencie. Wyczerpany nadmiarem wrażeń. Moje samopoczucie było jak nowo narodzonego.

    OdpowiedzUsuń
  139. Wszystkiego najlepszego dla pielęgniarek i położnych. Zdrowia, wolności, uśmiechu i godnych wreszcie zarobków oraz docenienia przez resztę pracowników opieki zdrowotnej.
    Ps. To wykształceni profesjonaliści, którzy nie tylko ściśle współpracują z lekarzami, ale równocześnie są najbliżej pacjentów i ich rodzin. 12 maja obchodzą swoje święto. Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek i Położnych obchodzony jest na całym świecie 12 maja.
    Jesteście wielkie! Bez Was nie ma opieki! Pomagacie biednym i chorym ludziom w ich trudnych okresach.! Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  140. Mój rekord to lewatywa dzień przed zabiegiem która była powtarzana trzy razy. Podczas wprowadzania płynu pielęgniarka kazała mi się obracać. Najpierw leżałem na lewym boku, potem na brzuchu, a na końcu na prawym boku. Po wyjęciu kanki z pupy miałem utrzymać zawartość w sobie jak najdłużej się da. Pani nie podawała czasu aby mnie nie stresować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie traktowałem lewatywy w kategorii bicia rekordów. Szkoda, że opisywany zabieg miał miejsce w szpitalu i dodatkowo przed operacją. Ciekawe czy w takich smutnych okolicznościach wywołał ekscytujące wrażenia? Osobiście interesujące są sprzęty do wykonywania lewatywy. A najważniejsze jaka Pani ją wykonuje. Aby zrobić drugiej osobie lewatywę trzeba mieć odwagę i nie wstydzić się nagości. Jestem ciekaw co myślą osoby podczas wykonywania tego zabiegu. Jak to wygląda z ich strony?

      Usuń
  141. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  142. Lewatywa jest zabiegiem naruszającym intymność pacjenta. Miałem lewatywę wykonywaną kilkakrotnie, zawsze robiły ją kobiety. Nie wyobrażam sobie poddać się lewatywie wykonywanej przez faceta. Podejrzewam, że pielęgniarki wykonują lewatywy rutynowo i jest to dla codzienna praca. Natomiast ciekawi mnie jakie odczucia mają kobiety, które muszą niekiedy wykonać lewatywę drugiej osobie, które nie są zawodowymi pracownikami opieki zdrowotnej. Jakie odczucia towarzyszą podczas robienia wlewów?

    OdpowiedzUsuń